czwartek, 13 czerwca 2013

Joanna M. Chmielewska "Sukienka z mgieł"


Joanna M. Chmielewska „Sukienka z mgieł”, Wydawnictwo MG 2012, ISBN 978-83-7779-076-2, stron 240

Piwnica pod Liliowym Kapeluszem. Miejsce z duszą. Kawiarnia z dobrą energią. Właścicielka przyciągająca do siebie ludzi jak magnes, dobierająca smak kawy do ich nastroju. Weronika. Córka lekarzy, którzy zawsze byli dla wszystkich, tylko nie dla niej. Starała się chorować, bo może wtedy zwróciliby na nią uwagę, zajęli się nią, ale jak na złość, ten jeden jedyny raz wystąpił w niewłaściwym momencie i nie pozwolił na zaprezentowanie się w ślicznej, weselnej sukience.

Kawiarnia marzyła się jej od dawna, właściwie odkąd zaczęła świadomie myśleć o przyszłości. Swemu marzeniu podporządkowała podejmowane decyzje o kursach, szkoleniach, wyjazdach, praktykach. Lokal miał dwie patronki, ciotki, z których jedna zapisała w testamencie miejsce, a druga użyczyła wnętrzu kapelusza w liliowym kolorze. I tylko rozczarowanie rodziców – bo mogła robić w życiu wszystko, a wybrała „bycie barmanką” - tkwiło gdzieś jak zadra.

Ale widocznie przeznaczenie wiedziało, co robi; chciało, żeby takie miejsce powstało. Bo to ono i jego pani przywołuje ludzi wrażliwych, szukających siebie, zgubionych gdzieś w szarej codzienności. Anastazja, o której nikt tak nie mówi, bo dla większości jest zwyczajną Kryśką, żoną pijaka o ciężkiej ręce. Małomówny, zawzięcie uderzający w klawisze laptopa, jakby chciał coś z siebie wyrzucić. Andrzejek, który zawsze chce płacić za swoją colę tyle co zarobionymi pieniędzmi. Paula i jej córka z autyzmem, Kora, którą wnętrze uspokaja i pozwala na wyrażanie emocji w rysunkach. Mateusz i Ala, których połączyły przypadkowo zamienione kawy. Życie ich wszystkich mogłoby wyglądać inaczej, gdyby nie Piwnica pod Liliowym Kapeluszem.

Druga powieść Joanny M. Chmielewskiej urzekła mnie tak samo, jak jej poprzedniczka. Wydała mi się może bardziej refleksyjna, może odrobinę bardziej smutna. Ale nadal subtelnie utkana ze zwyczajnych historii. Przejmująca samotność małej Weroniki wzbudziła zamysł nad ludźmi, którzy zapewniają dziecku byt, ale nie miłość; dla których potomek jest na ostatnim miejscu, a jednocześnie ma się wobec niego wielkie plany i wyznacza mu jedynie słuszny porządek życia. A Weronika nie dawała się przyłożyć do żadnego gotowego wzorca. Jej dzieciństwo wypełniały koty – a właściwie nie wiadomo do końca, kto się kim opiekował – i Brzozowe Królestwo. I to, co ulotne, nienazwane, niepojęte rozumem.

Pochłonęła mnie też historia Anastazji, trzymałam za nią kciuki z całych sił, chciałam, żeby o siebie walczyła, żeby los pokazał jej swoje lepsze oblicze, żeby stanęła dumnie z wyprostowaną głową. Zarówno dla niej, jak i dla Weroniki, świat pojaśniał dzięki przyjaźni. Nie musiała autorka używać wielkich słów, by pokazać, jak bezcenną wartością jest mieć koło siebie choćby jednego, oddanego, bliskiego człowieka, z którym nawet po latach można kontynuować rozmowę tam, gdzie kiedyś się ją urwało.

Joanna M. Chmielewska swojej książce nadała piękny tytuł. Zresztą wszystkie jej powieści mają poetyckie, silnie przemawiające do wyobraźni tytuły, a do takich mam słabość. Autorka oddała w nasze ręce fabułę z przesłaniem, mądrą, o czymś mówiącą. „Sukienkę z mgieł” gorąco polecam; wiem, że będę do niej wracać. A Joannę M. Chmielewską dopisuję do grona pisarek ulubionych. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Pani Dorocie z Wydawnictwa MG


18 komentarzy:

  1. faktycznie, zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, lekka, ciepła lektura, idealna na wakacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mojej półce stoją dwie książki tej autorki, muszę się w końcu zmobilizować i je przeczytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim skromnym zdaniem powinnaś to zrobić jak najszybciej;)

      Usuń
  4. Widzę,że Pani Chmielewska pisze na prawdę ciekawe powieści:) Koniecznie muszę się z nimi zapoznać. Tylko skończę to co już zaczęłam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kończ szybciutko i zabieraj się za te;)

      Usuń
  5. Ja również dopisałam autorkę do moich ulubionych. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę, już czuję jej klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cieszę się, że udało mi się oddać nastrój;)

      Usuń
  6. Kolejna bardzo ciekawa pozycja:) Tytuł rzeczywiście niesamowity!!
    Mamy bardzo podobny gust czytelniczy Paulinko, także myślę, że to będzie również moja jedna z ulubionych autorek powieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, że przypadnie Ci do gustu. U Ciebie też dzisiaj ciekawa pozycja:)

      Usuń
    2. Nareszcie coś nowego dodałam. Marnie mi idzie czytanie i pisanie również:(
      W poniedziałek wyjeżdżam znowu na trzy dni, to będę całą podróż czytała. Tym razem nie wyrzucę książki przez okno,
      bo "Pożegnanie z Afryką" nie wzbudza takich skrajnych emocji:):)

      Usuń
    3. No powiem Ci szczerze, że zdziwiłabym się bardzo, jakbyś "Pożegnaniem" rzuciła przez okno;) I znów będzie smutno bez Ciebie.

      Usuń
    4. :):) Szybko miną trzy dni:):)

      Usuń
    5. Pewnie tak, ale mimo wszystko;)

      Usuń
  7. Czytałam i bardzo dobrze wspominam. Mam za sobą także "Poduszkę w różowe słonie", a przede mną "Karminowy szal". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że mamy takie samo zdanie:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.