Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 czerwca 2016

Mark Blake "Queen. Królewska historia"



Mark Blake „Queen. Królewska historia”, SQN 2015, ISBN 978-83-7924-323-5, stron 480

Kocham Queen i Freddie’ego Mercury’ego, charyzmatycznego wokalistę zespołu, bez którego historia muzyki rozrywkowej wyglądałaby zupełnie inaczej. Pisałam już zresztą o tym przy okazji recenzji książki Petera Hince’a „Queen. Nieznana historia”, również sygnowanej przez SQN. Cóż, tamtą chwaliłam, z tą już tak różowo nie będzie, o czym piszę z przykrością. Fakt, że jestem w tym przypadku bardzo, ale to bardzo nieobiektywna, ale mimo wszystko myślałam, że ta opinia będzie wyglądała zupełnie inaczej. Po książce Marka Blake’a obiecywałam sobie wiele, dlatego czuję się tak bardzo rozczarowana. Miałam ją odkładać z powrotem na półkę z satysfakcją, a towarzyszyły mi zupełnie inne uczucia. Czuję się dziwnie, nie wiem, czy słowa, których teraz użyję, nie są zbyt mocne, ale jednak pojawiły się we mnie nuty zdegustowania, lekkiego niesmaku, a już na pewno niedosytu.

piątek, 3 lipca 2015

Michael Russell "Miasto cieni"



Michael Russell „Miasto cieni”, SQN 2015, ISBN 978-83-7924-266-5, stron 384

Hannah Rosen od dawna nie dostała listu od swojej przyjaciółki Susan. To, o czym pisze panna Field w ostatniej korespondencji oraz fakt, że zniknęła, o czym dowiaduje się od jej ojca, każą Hannah podejrzewać, że Susan grozi wielkie niebezpieczeństwo. W odtworzeniu ostatnich kroków przyjaciółki pomaga Rosen policjant Stefan Gillespie, który sam boryka się z problemami osobistymi.

Po nagłej śmierci żony, Stefan swojego syna wychowuje z pomocą rodziców. Tak naprawdę to oni zajmują się chłopcem na co dzień, podczas gdy on przyjeżdża do niego z miasta na wolne dni. I wszystko byłoby w miarę dobrze, gdyby nie fakt, że Tom pochodzi z mieszanego małżeństwa katoliczki i protestanta. Wiara Stefana bardzo kole w oczy wiejskiego wikariusza, który zrobi wszystko, by „ratować” chłopca przed ogniem piekielnym. Czy Stefanowi uda się rozwiązać zagadkę zniknięcia Susan? Czy to ją odnaleziono w górach niedaleko Dublina? Jeśli tak, to kim w takim razie jest pochowany obok mężczyzna? Czy Gillespie pozwoli sobie na nowe uczucie i wygra walkę o prawo do własnego dziecka?

sobota, 5 października 2013

Marcin Prus "Wszystkie barwy siatkówki"


Marcin Prus „Wszystkie barwy siatkówki”, SQN 2013, ISBN 978-83-7924-010-4, stron 256

Zdarzyło mi się niejeden raz obejrzeć mecz siatkówki albo chociaż jego fragmenty. Ale na pewno nie powiem o sobie, że jestem kibicem tej dyscypliny sportowej. Za to żałujcie, że nie widzieliście, jak potrafi kibicować siatkarzom moja babcia. Moi dziadkowie ogólnie lubią oglądać sport, ale to chyba siatkówka porywa ich najbardziej. Co takiego ma w sobie piłka siatkowa? Czym przyciąga swoich kibiców? Jak wygląda codzienne życie siatkarza, reprezentanta klubu i kraju? I co jest istotą, sednem tego życia? Takie właśnie pytania postawiłam sobie, zaczynając czytać książkę Marcina Prusa. Kojarzycie może sportowca, który bardzo często zmieniał kolor włosów? Od blondu, poprzez czerwień, do mozaiki barw? Tak, to właśnie on.

środa, 6 marca 2013

Peter Hince "Queen. Nieznana historia"


Lesley-Ann Jones „Freddie Mercury: biografia legendy”, Wydawnictwo Dolnośląskie 2012, ISBN 978-83-245-9303-3, stron 328

Peter Hince “Queen. Nieznana historia. Moje życie u boku najlepszego zespołu rockowego XX wieku”, Wydawnictwo Sine Qua Non 2012, ISBN 978-83-63248-07-9, stron 288

Wychowałam się w domu, w którym muzyka w pewnym stopniu zawsze była obecna. Więź ze starszą o 9 lat siostrą niewątpliwie ukształtowała mój gust muzyczny – do tej pory słucham tego, czego ona słuchała. Piosenki, które ona lubiła jako nastolatka, mnie kojarzą się z dzieciństwem i mam do nich największy sentyment. Muzykę lubił też mój tata. Nic dziwnego więc, że utwory Queen nie były mi obce. „Bohemian Rhapsody”, „I Want To Break Free”, „Radio Ga Ga” tkwią gdzieś w mojej głowie właściwie od zawsze. „The Show Must Go On” natomiast kojarzy mi się ze śmiercią Freddiego Mercury’ego. Co dziwne, do tej pory pamiętam moment jego odejścia. Nie wiem, dlaczego tak utkwiło mi to w myślach - nie miałam wtedy nawet dziesięciu lat – ale mam przed oczami fragmenty Teleexpressu z wiadomością o pożegnaniu Artysty.