Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patrycja Bukalska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patrycja Bukalska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lipca 2017

Patrycja Bukalska "Krwawa Luna"



Patrycja Bukalska „Krwawa Luna”, Wielka Litera 2016, ISBN 978-83-8032-122-9, stron 240

Człowiek interesujący się czasami Polski Ludowej prędzej czy później natknie się w swoich lekturach na nazwisko Julii Brystygierowej, bardziej znanej jako Krwawa Luna. Dlaczego Krwawa? Bo jako kierująca V Departamentem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lubowała się w przesłuchiwaniu więźniów, którym zadawała niewyobrażalne cierpienia. Chyba na zawsze zostanie mi w głowie to, że szczególną radość miało jej sprawiać przytrzaskiwanie szufladą męskich genitaliów. Czy faktycznie jednak Julia Brystygier była złem wcielonym? Jeśli tak, to skąd w niej tyle okrucieństwa? A jeśli nie, to dlaczego tylko ją kojarzy się z imienia i nazwiska jako przykład bestialstwa funkcjonariuszy bezpieki; skąd ta czarna legenda? Na te pytania stara się odpowiedzieć w swojej najnowszej książce Patrycja Bukalska, dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” i autorka znakomitej publikacji „Sierpniowe dziewczęta’44”.

sobota, 1 sierpnia 2015

Patrycja Bukalska "Sierpniowe dziewczęta'44"



Patrycja Bukalska „Sierpniowe dziewczęta’44”, Trio 2013, ISBN 978-83-7436-327-3, stron 308

Wydawać by się mogło, że o Powstaniu Warszawskim napisano i powiedziano już wszystko. Ja jednak uważam, że wcale tak nie jest. Myślę, że uczestniczenie w nim, jego przeżycie było doświadczeniem tak indywidualnym, tak jednostkowym – mimo, oczywiście, podobieństwa losów – że dopóki żyją jeszcze Powstańcy, nadal jest o czym pisać. A gdy ich już zabraknie, powinniśmy dbać o ich wspomnienia, o to, by ich świadectwa zachowały się dla przyszłych pokoleń, by pamięć o ich zrywie, niezależnie od jego oceny, przetrwała w narodzie. Bo pamięć to tożsamość.