Patrycja Bukalska „Krwawa Luna”, Wielka Litera 2016, ISBN
978-83-8032-122-9, stron 240
Człowiek interesujący się czasami Polski Ludowej prędzej czy
później natknie się w swoich lekturach na nazwisko Julii Brystygierowej,
bardziej znanej jako Krwawa Luna. Dlaczego Krwawa? Bo jako kierująca V
Departamentem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego lubowała się w
przesłuchiwaniu więźniów, którym zadawała niewyobrażalne cierpienia. Chyba na
zawsze zostanie mi w głowie to, że szczególną radość miało jej sprawiać przytrzaskiwanie
szufladą męskich genitaliów. Czy faktycznie jednak Julia Brystygier była złem
wcielonym? Jeśli tak, to skąd w niej tyle okrucieństwa? A jeśli nie, to
dlaczego tylko ją kojarzy się z imienia i nazwiska jako przykład bestialstwa
funkcjonariuszy bezpieki; skąd ta czarna legenda? Na te pytania stara się
odpowiedzieć w swojej najnowszej książce Patrycja Bukalska, dziennikarka
„Tygodnika Powszechnego” i autorka znakomitej publikacji „Sierpniowe
dziewczęta’44”.



