Hanna Lis, Paweł Lis „Kuchnia Słowian czyli o poszukiwaniu
dawnych smaków”, Nasza Księgarnia 2015, ISBN 978-83-10-12652-8, stron 320
Od pięciu lat mieszkam w mieście, ale wychowywałam się na
wsi. Gdy byłam mała, nie było nic dziwnego ani rzadko spotykanego w tym, że w
czasie zabawy, gdy biegało się po łąkach, zrywało się liście szczawiu i
zajadało, aż się uszy trzęsły, a buzia krzywiła. Lata minęły i cóż, chyba
mogłabym się podpisać pod tymi zdaniami: „Obecnie wszyscy doskonale
rozpoznajemy logotypy i marki różnych firm, w tym spożywczych, nie rozpoznajemy
natomiast podstawowych roślin, z których zrobione jest jedzenie. Ufamy
produktom sterylnie zapakowanym w plastikowe opakowania i przetworzonym w
wielkich fabrykach, boimy się natomiast zjeść roślinę zerwaną na łące” (str.
28). Na szczęście jednak nie jest ze mną aż tak źle, by nie odróżnić grochu od
kukurydzy, o czym w swoim felietonie wspominają Hanna i Paweł Lisowie. Mogę się
jeszcze pochwalić, że wiem, jak smakuje własnoręcznie zrobiony i uwędzony żółty
ser lub domowe piwo – a to wszystko dzięki mojemu mężowi, który jest
zafascynowany stylem życia, w którym wiele rzeczy można robić samemu. „Kuchnia
Słowian” miała być więc częściowo lekturą dla niego.
