Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Szabłowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Szabłowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 września 2016

Witold Szabłowski "Sprawiedliwi zdrajcy"



Witold Szabłowski „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia”, Znak 2016, ISBN 978-83-240-4318-7, stron 384

Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki, nie było nawet sekundy zawahania, a jedynie natychmiastowa, niezbita pewność: tę publikację na pewno muszę przeczytać. Gdyby jednak skonkretyzować, skąd wzięło się to niezachwiane przekonanie, powiedziałabym, po pierwsze, że z tematu tej książki, bo o rzezi wołyńskiej nic jeszcze nie czytałam (pomijając powieść Adriana Grzegorzewskiego „Czas tęsknoty”, ale teraz mam na myśli książki popularno-naukowe czy reportaże, a w każdym razie nie te beletrystyczne), a to przecież nasza historia, i to ta najboleśniejsza, wypada więc wiedzieć o niej coś więcej. Po drugie, nazwisko autora. Witolda Szabłowskiego miałam okazję poznać dzięki książce, którą napisał wespół z żoną, Izabelą Meyzą, pt. „Nasz mały PRL. Pół roku w M-3 z trwałą, wąsami i maluchem”. Rozrzut tematyczny i gatunkowy tych dwóch utworów całkiem spory, ale wiedziałam, że Szabłowski pisze świetnie, więc sprawdzi się w każdym reportażu. I nie wiem wprawdzie, co jeszcze autor ma w zanadrzu oraz czy i jakie książki panuje, ale „Sprawiedliwi zdrajcy” to będzie bez wątpienia jedno z jego najlepszych dzieł. A dla mnie – jedna z największych perełek literackich tego roku (choć słowo „perełka” w tym kontekście jakoś mi nie leży).