Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karina Bonowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karina Bonowicz. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 marca 2016

Karina Bonowicz "I tu jest bies pogrzebany"



Karina Bonowicz „I tu jest bies pogrzebany”, Czwarta Strona 2016, ISBN 978-83-7976-373-3, stron 288

Eugeniusz jest właścicielem zakładu pogrzebowego. W mieście ma konkurenta, zwanego przez całą rodzinę Tłustym Albertem. Na szczęście kryzys, który pojawił się ostatnio w branży, dotyka ich obu w tym samym stopniu – obaj mają równie mało „klientów”: co ci ludzie tak kurczowo się tego życia trzymają?! Eugeniusz ma dwie córki. Maria wykłada na uniwersytecie, ale jej największym zmartwieniem jest to, że się starzeje, w końcu niedługo z przodu będzie już miała trójkę, więc jeszcze tylko moment i na starość nie będzie miał jej kto podać szklanki wody. A już na pewno nie może w tym względzie liczyć na Edwarda, męża swojego, autora romansów, w których zaczytują się kucharki, a nawet, jak się przekonała niedawno, aptekarki. Maria zupełnie tego nie rozumie, tak jak nie rozumie tego sam Edward, bo przecież kobiety to istoty niezrozumiałe. Druga córka Eugeniusza, Nina, jest stałą pacjentką doktora Jakuba – który sam powinien zostać czyimś pacjentem, skoro od dłuższego czasu w ogóle nie śpi – bo tak generalnie, to jest jej wszystko, ma każdą możliwą chorobę, a lustro w jej łazience przesłania coraz dłuższa lista leków...

sobota, 13 lipca 2013

Karina Bonowicz "Pierwsze koty robaczywki"


Karina Bonowicz „Pierwsze koty robaczywki”, Prószyński i S-ka 2012, ISBN 978-83-7839-412-9, stron 384

I znów nadszedł pierwszy września. Dla Idy Werner  oznacza to powrót do szkoły. Tylko tym razem znajdować się będzie po tej drugiej stronie. Właśnie została panią od polskiego w liceum. Jej kariera będzie się rozwijać w środowisku ludzi specyficznych. Dyrektor jest wuefistą wielbiącym adidasy do każdego rodzaju ubioru, a w jego gabinecie króluje turecki dywan, na którym Ida będzie często gościć. Daga jest chemiczką, której w zabawianiu się probówkami zupełnie nie przeszkadzają tipsy. Bibliotekarz wygląda jak drwal w przykrótkim polarku, a ksiądz jest zbyt przystojny jak na księdza. A do tego członkinie zespołu polonistycznego, czyli Myszor, Dywanowa i Nowakowa, do których nie dotarł jeszcze fakt istnienia nowej matury, więc notatki poczynione lata temu dla nich ciągle są jedynie słuszne.