Jo Baker „Dworek Longbourn”, Czwarta Strona 2014, ISBN
978-83-7177-975-6, stron 392
Dworek państwa Bennetów – pana i pani oraz ich pięciu córek
na wydaniu – funkcjonuje sprawnie jak w szwajcarskim zegarku dzięki pani Hill,
gospodyni, i jej mężowi kamerdynerowi. To oni zawiadują pracą pokojówek, Sary i
Polly. Sara miała siedem lat, gdy jako sierota z przytułku trafiła pod opiekę
pani Hill. Dziewczynka była jej bardzo wdzięczna i z czasem pogodziła się ze
swoim losem, choć zdarzały się chwile, gdy rodziły się w niej większe ambicje,
gdy chciała czegoś więcej – wyjechać poza Longbourn, najlepiej gdzieś daleko,
choć na początek i Londyn byłby dobry. Takie myśli towarzyszyły jej najczęściej
w dniu opierunku, to marzenie, iż „nigdy już nie będzie musiała czyścić swojej
bielizny” (str. 10), narastało wtedy ze zdwojoną siłą. Praca była ciężka, choć
na szczęście panienki Bennet nie były złośliwe i nie utrudniały pokojówkom
dodatkowo życia, a pan B. pożyczał Sarze książki ze swojej biblioteczki.
