sobota, 15 czerwca 2013

Alicja Minicka "Morderstwo w Miłowie"


Alicja Minicka „Morderstwo w Miłowie”, Oficynka 2012, ISBN 978-83-62465-53-8, stron 240

Dom jak dzieło sztuki. Weranda wzdłuż frontowej ściany. Kolumny podtrzymujące balkon. Przeszklona kopuła w środku. Brzoskwiniowe, ciepłe kolory i ciemnobrązowe poręcze. Ogród z sadzawką i fontanną. Taka będzie sceneria zbrodni.

Do Miłowa pod Poznaniem przyjeżdża mecenas Janusz Maleta, przyjaciel domu państwa Górskich. Jest z nim jego siostrzenica, mieszkająca na co dzień w Anglii Samanta Greenwood, studentka malarstwa. Dziewczyna jest zachwycona domem i jego mieszkańcami. Andrzej Górski ma 50 lat i jest architektem. Jego druga żona, dużo młodsza Teresa, piękna kobieta, intryguje Sam, ale też i onieśmiela. Z pierwszego małżeństwa Andrzej ma syna Jerzego, który właśnie wraca z Wiednia. Z Teresą mają dwuletniego Antosia. Był jeszcze mały Krzyś i to jego śmierć rzutuje na cały dom.

Po przyjęciu wydanym przez Teresę, do Sam dociera, że za piękną fasadą rodzinnego szczęścia kryje się coś mrocznego i niepokojącego. Gdy architekt zostaje zamordowany, dziewczyna przeżywa szok. Śledztwo prowadzi komisarz Łukasz Darski, a jego zadanie wcale nie będzie takie proste.

Akcja powieści toczy się w 1928 r. Nie miałam jeszcze do czynienia z kryminałem retro, ale cóż, że tak to ujmę – mało tego retro w retro. Opis wieczorowych i codziennych toalet pań z towarzystwa, drobiazgi mające oddać wystrój wnętrz, fakt posiadania służby – to za mało. Nie czułam, że czytam książkę dziejącą się w międzywojniu. Poza wspomnianymi elementami nie ma w fabule nic, co odnosiłoby się do historii i pozwalało ją umiejscowić na szerszym tle społecznym i kulturowym. Całość jest poświęcona prowadzonej sprawie, a frajdzie czytania nie zaszkodziłoby wcale, gdyby taki kontekst się pojawił.

A samo śledztwo? Chyba za dużo naczytałam się współczesnych, wartkich kryminałów, ale postępowanie komisarza Darskiego jest dla mnie pozbawione werwy. Sposób przesłuchiwania świadków odebrałam jako powierzchowny, narzucało mi się kilka jeszcze pytań, które mógłby zadać osobom uwikłanym w sytuację. Ale może tak się wtedy pracowało przy wyjaśnianiu morderstw.


Jeśli jednak nie zwracać uwagi na te dwa czynniki, to „Morderstwo w Miłowie” okazuje się być sympatycznym czytadłem. Pisząc „czytadło” mam na myśli książkę, którą pochłania się błyskawicznie – szybkie tempo zdarzeń, dużo dialogów, przyjemny styl sprawiają, że lektura nie zabiera zbyt wiele czasu. Nie sądzę też, żeby na długo została w mojej pamięci, ale tu i teraz spełniła swoje zadanie, dostarczając rozrywki i lekkiego napięcia w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki. Jak to napisała kiedyś Magda K-ska: „szału nie ma”, ale przeczytać można. Tym bardziej, że to polska autorka, a do naszych rodzimych twórców mnie namawiać nie trzeba, a Was będę zawsze zachęcać. Mamy się czym i kim pochwalić, ot co.  

18 komentarzy:

  1. Kolejny dobrze wyglądający kryminał retro :) Ostatnio "mam fazę" na polskich autorów i czytam wszystko co wpadnie mi w ręcę, więc "Morderstwo w Miłowie" na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo popieram takie "fazy" i mam nadzieję, że polska literatura wejdzie Ci w krew:)

      Usuń
  2. I nie wiem, szukać tego do czytania, czy nie szukać;)
    Paulinko Ty mnie po prostu załamujesz!:) w połowie nie czytam tylu książek co Ty!:) hihih;) zdradź tajemnicę jak to robisz?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak trafi przypadkiem w Twoje ręce, to przeczytać możesz;) Sama nie wiem, jakoś tak mi wychodzi;) Jak mi się trafi seria fajnych książek, to i szybko czytam:)

      Usuń
  3. Chyba sobie odpuszczę póki co. Może kiedyś, przy okazji - póki co jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak Paulinko:) Wcześniej nie wiedziałam, że mamy tylu wspaniałych polskich autorów powieści:) Odwiedzając Twój blog, prawie za każdym razem odnotowuję ciekawy tytuł z rodzimej literatury i nazwisko autora. Cieszę się, że mogę w ten sposób poszerzyć swoja wiedzę, tylko biedny mój portfel, bo jak się na jakąś pozycję napalę, to nie umiem sobie jej odmówić:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie nie czytać polskich autorów i dziwi mnie podejście: nie czytam naszych, bo nie albo tłumaczenie, że przeczytałam/em kilka i nie podobały mi się. Nawet jeśli trafi się jakaś mniej udana lektura, to ja i tak szukam polskich autorów, a naprawdę potrafią pisać świetnie:) Czytelniczy patriotyzm, że tak to nazwę;)
      Wcale Ci się nie dziwię, że nie możesz się oprzeć, tyle ciekawych nowości i zapowiedzi na każdym kroku...

      Usuń
  5. Jak wiesz osobiście bardzo lubię naszą rodzimą literaturę i staram się jej czytać, jak najwięcej, ale odnośnie tej pozycji jednak podziękuję, ponieważ nie lubię kryminałów w stylu retro. Zdecydowanie bardziej preferuje czasy współczesne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo podejście i to literatura polska jest moim priorytetem:) Nie poczułabyś nawet tego retro, bo go jak na lekarstwo;)

      Usuń
  6. Czytałam już kilka wyjątkowo pochlebnych recenzji tej książki. chyba powinnam w końcu się za nią zabrać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również uważam, że mało retro w tym kryminale. Cóż, na pewno znajdą się lepsze gatunkowo książki, jak chociażby kryminały Anety Ponamarenko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego "Domu śmierci" zachęciłaś mnie ogromnie właśnie tym, że jest więcej tego historycznego tła:)

      Usuń
  8. To ja chętnie, nawet jak nie ma szału. Szansę dać trzeba, może akurat ja się zachwycę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak, spróbujesz, to się przekonasz;) Choć wydaje mi się, że dla Ciebie to chyba zbyt delikatna lektura:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.