Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lit. australijska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lit. australijska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2015

Elizabeth Haran "Rzeka przeznaczenia"



Elizabeth Haran „Rzeka przeznaczenia”, Akurat 2015, ISBN 978-83-7758-388-3, stron 576

Siedemnastoletnia Francesca Callaghan powraca z Melbourne na parowiec swojego ojca Joego. Po ukończeniu pensji dla panien, znalazła posadę u znajomych rodziców – miała się zajmować księgowością, ale częściej pełniła rolę opiekunki do dzieci. W końcu powiedziała dość uznając, że bardziej przyda się na statku, pomagając ojcu i jego przyjacielowi, a swojemu „przyszywanemu” wujowi Nedowi. Dziewczyna nie przypuszczała tylko, jak trudna jest ich sytuacja finansowa. Joe jest zadłużony u najbogatszego przedsiębiorcy w mieście Silasa. Ten z kolei zaczyna adorować Francescę. Mężczyzna budzi w niej jednak tylko odrazę. 

sobota, 17 stycznia 2015

Kimberley Freeman "Zatoka Latarni"



Kimberley Freeman „Zatoka Latarni”, Nasza Księgarnia 2015, ISBN 978-83-10-12590-3, stron 496. Premiera: 21.01.2015.

Początek XX wieku. Isabella Winterbourne jest tak nieszczęśliwa, jak tylko może być kobieta, która straciła dziecko. Jej synek Daniel żył tylko piętnaście dni; nie dana mu była szansa, by stać się słodkim niemowlakiem, a potem ciekawym świata chłopczykiem. A Isabelli nie dano nawet możliwości pożegnania się z nim i należytego przeżycia żałoby. Ale ona w niej trwa, choć minęły już trzy lata, bo czas wcale nie leczy ran. Bólem reaguje na słowa, że przecież jeszcze będzie miała dzieci – czy tak trudno pojąć, że może i tak, ale to nie będzie Daniel, że jego nikt nie zastąpi? Młoda kobieta jest w swoim żalu sama, rodzina męża i on sam uważają, że Isabelli wygodnie trwać w takim stanie i że to ona sama nie chce zmienić swojego zachowania. Na pokładzie statku, którym pani Winterbourne udaje się z Arthurem w podróż do Australii, by przekazać pewien cenny dar, dociera do niej w pełni, że mąż jest jej całkowicie obcy. Rozmyślania nad swoim losem przeplata z modlitwami, bo pogoda na oceanie robi się coraz bardziej niespokojna. Aż wreszcie przychodzi przerażający sztorm... Isabella budzi się na plaży. Jest sama.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Elizabeth Haran "Pod płonącym niebem"



Elizabeth Haran „Pod płonącym niebem”, Akurat 2014, ISBN 978-83-7758-764-5, stron 624

Arabella Fitzherbert przyszła na świat w zamożnej, londyńskiej rodzinie. Jest chorowitą jedynaczką, której rodzice nieba by przychylili. Martwiąc się o jej zdrowie, nieprzytomnie ją rozpuścili, a dziewczyna szybko nauczyła się myśleć, że jest pępkiem świata, który powinien padać jej do nóg. Obecnie cała trójka przebywa w Australii, której klimat korzystnie wpływa na samopoczucie Arabelli. Podczas podróży z jednego miasta do drugiego, pociąg nagle zatrzymuje się w środku upalnej i suchej pustyni. Uwagę znudzonej dziewczyny, która ten wieczór spędza sama w przedziale, podczas gdy jej rodzice grają ze znajomymi w karty, przyciąga egzotyczny kwiat. Tak pięknego jeszcze nie widziała i zastanawia się, czy go nie zerwać, ale w tym celu musiałaby wysiąść. Co prawda boi się, że pociąg mógłby wtedy odjechać, ale przecież stoją tu już tyle czasu, a jej zajmie to tylko chwilkę. Jednak dziewczyna potyka się o koszulę nocną, którą ma na sobie, a to skutkuje okropnym bólem nadwerężonej kostki. A pociąg rusza... Arabella zostaje sama, a wokół tylko pustka i prażące niemiłosiernie słońce.

piątek, 27 czerwca 2014

Elizabeth Haran "Szept wiatru"



Elizabeth Haran „Szept wiatru”, Akurat 2014, ISBN 978-83-7758-389-0, stron 576

Rodzice Amelii Divine uwielbiali rozpieszczać swoje dzieci: córkę i młodszego syna. Ich uprzywilejowana pozycja pozwalała im spełniać najwymyślniejsze nawet zachcianki dorastającej panienki. Nic więc dziwnego, że Amelia skupiona była tylko na sobie. Najbardziej interesowały ją ciągle nowe kreacje, dzięki którym mogła zadawać szyku w towarzystwie i powodować zazdrość konkurentek, oraz wymyślanie rozrywek odpowiednich dla młodej kobiety z jej pozycją. Ten świat pozbawiony jakichkolwiek trosk, za to pełen przyjemności, zawalił się wraz z tragiczną śmiercią rodziców i Marcusa.

środa, 5 czerwca 2013

Colleen McCullough "Aniołek"


Colleen McCullough „Aniołek”, Świat Książki 2007, ISBN 978-83-247-0315-9, stron 320

Harriet Purcell ma 21 lat. Mieszka z rodzicami i dwoma braćmi, a pokój dzieli z babcią korzystającą z nocnika. Właśnie zaczyna pracę jako technik radiolog, na początek przy klatkach piersiowych. Od czterech lat jest w związku z Davidem Murchisonem, sztywnym i wyniosłym nudziarzem, który jej nawet nigdy porządnie nie pocałował. Dziewczyna obmyśla, jak by tu się go pozbyć ze swojego życia.

Harriet w szpitalu zaprzyjaźnia się z pomocą pielęgniarską, Pappy, mieszkającą w tej dzielnicy Sydney, która nie cieszy się dobrą sławą, a przez jej babcię nazywana jest gniazdem rozpusty. Gdy Harriet udaje się tam w odwiedziny, poznaje gospodynię Domu, „tak właśnie nazywa to miejsce Pappy – „Dom” – słychać, że wypowiada to słowo od dużej litery. Jakby oznaczało instytucję” (str. 19).

środa, 27 lutego 2013

Ros Moriarty "Pieśń Aborygenki"


Ros Moriarty „Pieśń Aborygenki: podróż w głąb duszy Australii”, Nasza Księgarnia 2012, ISBN 978-83-10-12210-0, stron 288

Prawdą jest, że najbardziej nieprawdopodobne scenariusze pisze życie. Czytając książki oparte na faktach, często zastanawiam się na tym, czy ktoś jest w stanie stworzyć taką fikcję literacką, która potrafi wstrząsnąć człowiekiem do głębi. W książce Ros Moriarty takich momentów wstrząsu przeżyłam kilka.

Opowiada ona o swojej podróży, którą odbyła jako jedyna biała z Aborygenkami z plemienia swojego męża. Podróż ta wiązała się z „kobiecą Sprawą” i ceremonią, obrzędem, rytuałem, na którym obecne kobiety tańczą i śpiewają pieśni. W narrację jest wpleciona historia małżeństwa z Johnem, synem ciemnoskórej matki i Irlandczyka, który w wieku 4 lat został matce odebrany – taka była wówczas polityka władz, dzieci par mieszanych chciano ukształtować na białych. To był ten pierwszy wstrząs.

Ros Moriarty na tle opowieści o podróży poddaje analizie wzajemne relacje Aborygenów i Europejczyków, pisząc o wszechobecnym rasizmie (relacje z sąsiadką Gladys) oraz obojętności co najmniej, a w gruncie rzeczy próbie wykorzeniania z tamtych ziem rdzennej kultury przez białych. Tymczasem ta kultura i tradycja formowały się przez tysiące lat, przekazywane przez pokolenia.

Pozwolę sobie na dwa cytaty, pokazujące elementy życia plemion australijskich: „ Skóra określa miejsce Aborygena w społeczeństwie, które zna osiem klas skór dla mężczyzn i osiem dla kobiet – to mapa przecinająca środek i północ kontynentu, łącząca ludzi z ziemią i ceremoniałem. Osadza ich w strukturze praw i powinności i decyduje o tym, kto z kim może zawrzeć małżeństwo (ten praktyczny nakaz z przeszłości zapewnia zdrowe potomstwo w plemionach nomadów żyjących na granicy przetrwania). Mapa skóry w dawnych czasach stanowiła skomplikowaną sieć zależności, subtelny i skuteczny sposób tworzenia więzi” (str. 63).

I drugi, równie istotny: „Duchowości i fizyczności nie da się od siebie oddzielić – obie te sfery określa święta moc Prawa. W cywilizacjach europejskich nie ma czegoś podobnego. Prawo zostało ustanowione w Czasie Snu przez totemicznych przodków, którzy przemierzali Australię, wymawiając imiona wzgórz, dolin, drzew, rzek, zwierząt. Przenosili Prawo z miejsca na miejsce, przekazując je starym ludziom. (...) Taka jest święta zasada życia – wypełniać Prawo i przekazywać je następnemu pokoleniu, tak aby nie zaniedbać dziedzictwa Snu, aby pory roku następowały po sobie w nieodmiennym rytmie, a ludzie żyli w harmonii z samymi sobą, ze zwierzętami i z kosmosem. Podtrzymywanie Prawa przez dziesiątki tysięcy lat dawało aborygeńskim społecznościom poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności przeszłości” (str. 165-166).

Sposób życia i postrzegania świata jakże inny od naszego, ale fascynujący.

Wrażenie wywierały na mnie w opowieści autorki fragmenty dotyczące prowadzenia studia designu Balarinji. Ros z mężem chcieli stworzyć wzornictwo oparte na sztuce Aborygenów. Te sposoby pozyskiwania wzorców, opisy kolorów – coś pięknego.

"Pieśń Aborygenki" czyta się bardzo dobrze ze względu na zaangażowanie i emocjonalny stosunek autorki. Los plemion aborygeńskich, ich kultury i duchowości nie jest jej obojętny. To przekłada się na odbiór jej relacji, która zostaje z człowiekiem na długo i po raz kolejny każe się zastanowić nad rolą białej rasy w rozwoju cywilizacji. Czy dla niektórych społeczności jej pojawienie się rzeczywiście oznaczało postęp? Skąd przekonanie białych o własnej wyższości? Skąd prawo do narzucania innym swojego modelu życia jako jedynego słusznego?