środa, 29 maja 2013

Maja Kotarska "Kłopoty z nieznajomym"


Maja Kotarska „Kłopoty z nieznajomym”, Bliskie 2009, ISBN 978-83-61930-06-X, stron 296

Marta pracuje w pewnej firmie na wysokim stanowisku i wiedzie przyjemne życie. Nie chce się wiązać na stałe, ale lubi chodzić na randki. Na kolejną umawia się z przystojnym brunetem. Ale dziwna jakaś ta randka. Mężczyznę najbardziej interesują zdjęcia dziewczyny z dzieciństwa. Marta nie może się też oprzeć wrażeniu, że już go gdzieś spotkała. Od tego momentu zaczynają się kłopoty. Mężczyzna zostaje zamordowany, a Marta trafia w sam środek afery.



Po wczorajszej „Podróży” Idy Fink, znów potrzebowałam czegoś lekkiego, co odsunie na bok chandrę. Książka Mai Kotarskiej początkowo wydawała mi się trochę bez sensu, ale z czasem rozwój akcji mnie zainteresował i zaczęłam czerpać przyjemność z lektury. Pod płaszczykiem takiej sobie okładki kryje się dość przyzwoity kryminalik z wątkiem romansowym. 



Główna bohaterka lubi wplątywać się w kłopotliwe sytuacje, ma do tego niebywałą smykałkę. Ale potrafi walczyć o swoje i nie czeka pokornie, co jej los przyniesie; jest dociekliwa i robi wszystko, co jej przyjdzie do głowy, byleby tylko poznać rozwiązanie zagadki. Często działa impulsywnie, co sprawia, że tarapaty narastają. Może liczyć na wsparcie Rity, starszej pani, przyjaciółki jej nieżyjącej babci, a pojawi się jeszcze ktoś...


„Kłopoty z nieznajomym” to ostatnia z trzech książek, które kupiłam w kwietniu na wyprzedaży (obok „Cienia bliźniaka” i „Ja tu jeszcze wrócę!’). Podobieństwo okładek przełożyło się na ich odbiór. Powieść Mai Kotarskiej także świetnie się sprawdza jako niewymagający większego skupienia „reset”. I choć intryga nie jest zbyt skomplikowana, a zakończenia fabuły można się domyślić, to czytało się szybko i lekko; jest w niej mnóstwo humoru – choć raczej takiego wzbudzającego uśmiech, niż wywołującego parsknięcia śmiechem – i można jej poświęcić parę chwil. Mnie zrelaksowała i dla spełnienia takiej funkcji mogę ją polecić.  

12 komentarzy:

  1. Wczoraj wlaśnie skończyłam czytać "Kłopoty" i książka bardzo mi się spodobała. Czyta się szybka, nie wymaga skupienia i idealnie nadaję się na wieczór <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypada mi tylko się z Tobą zgodzić;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że książka spełniła swoją rolę. Z chęcią bym zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem potrzebne są takie powieści dla relaksu i poprawy nastroju, dlatego chętnie rozejrzę się za powyższą książką. Mam nadzieję, że ,,Kłopoty z nieznajomym'' przypadną mi jednak do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, zwłaszcza po cięższych lekturach dobrze przeczytać coś lekkiego;)

      Usuń
  4. Czytałam jakiś czas temu - dobra, można się pośmiać i wyluzować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie z tym śmiechem to u mnie nie do końca tak było, ale niewątpliwie dobrze się bawiłam:)

      Usuń

  5. Książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym:) Zapowiada się bardzo ciekawie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jest, całkiem przyjemna lektura:)

      Usuń
  6. Lubię takie lekkie książki, jeszcze jak jest wątek kryminalny tym lepiej:) sama ostatnio się "resetuje" przy mojej Grocholi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, Grochola też się świetnie sprawdza w roli "odprężacza", może z wyjątkiem "Kryształowego anioła" i "Trzepotu skrzydeł";)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.