sobota, 4 maja 2013

Hubert Klimko-Dobrzaniecki "Bornholm, Bornholm"


Hubert Klimko-Dobrzaniecki „Bornholm, Bornholm”, Znak 2011, ISBN 978-83-240-1499-6, stron 248

Bornholm. Wyspa, która zostaje w człowieku na zawsze. Na zawsze jest echem, w którym odbija się reszta świata. To tam splotły się losy dwóch mężczyzn.

Horst Bartlik jest nauczycielem biologii. Wiedzie nudny i jałowy żywot w boku niekochanej żony i dwójki dzieci. Wyjazd do pensjonatu odwiedzanego w dzieciństwie z rodzicami przywraca mu pewność siebie i wolę życia. Wraz z wybuchem II wojny światowej zostaje wcielony do armii i trafia na wyspę, gdzie jego zadaniem jest raportowanie o stanie przyrody. Ale znajdzie sobie też inne „rozrywki”.

Mężczyzna o nieokreślonym imieniu opowiada o swoich losach matce. Kobieta znajduje się w śpiączce; nie do końca wiadomo, czy słyszy, gdy syn za siebie i za nią dokonuje rachunku sumienia. Jego relacje z matką były i są skomplikowane. Powiedzieć o niej, że była zaborcza, to mało. W destrukcyjny sposób pojmowała troskę i opiekę, a w dorosłym życiu zainteresowanie problemami jedynego dziecka. Budziła moją odrazę i obawy o jej zdrowie psychiczne.

Dwóch mężczyzn, dwie narracje, każda inna, ale obydwie czytało się całkiem przyzwoicie. Autor jest filozofem i trochę obawiałam się egzystencjalnych wywodów nie do przebrnięcia. Na szczęście tak nie jest. Tutaj na pytania o sens istnienia bohaterów należy sobie odpowiedzieć samemu. Wydaje mi się, że mężczyźni dążyli do tego samego, ale każdy na swój własny sposób. W moim odczuciu najważniejsza dla nich była miłość i rodzina. Chociaż Horst pomylił miłość z seksem. Ta cielesna miała być drogą do tej duchowej, ale czy ścieżka ta przyniosła mu spełnienie?

W przypadku Bezimiennego, jak go nazwałam, mam wrażenie, że autor zdecydowanie przesadził. Nie mogę wyjaśnić, o co mi chodzi, ale to, co mu zafundował, było dla mnie zbyt dramatyczne. Nie wiem też, czy do końca zrozumiałam sens tych wydarzeń, a tym samym przesłanie całej powieści.

Czytając opis na okładce, można się było domyślić, co wspólnego mają ze sobą bohaterowie. Ale mimo wszystko, udało się pisarzowi wprowadzić mały element, którym poczułam się zaskoczona.

„Bornholm, Bornholm” było moim pierwszym – przypadkowym – spotkaniem z Hubertem Klimko-Dobrzanieckim. I nie ostatnim. Bo może fajerwerków nie było – ale to bardziej z tego powodu, że to książka nie do końca w moim guście, a nie że czegoś jej brakuje – ale czas na jej lekturze spędziłam całkiem przyjemnie, dobrze się ją czytało, historia mnie wciągnęła. Chętnie poznam inne powieści tego autora, zwłaszcza że polskiej literatury nigdy dość.     

Książka bierze udział w wyzwaniu Trójka E-PIK.
Zdjęcie okładki pochodzi ze strony www.lubimyczytac.pl.

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wiesz, wydawało mi się, że w moim też nie, ale jednak dałam radę;)

      Usuń
  2. Zważywszy na to, że ostatnio mam chęć wypróbować wszelkich gatunków książek, może i tę pozycję sprawdzę? ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że możesz spróbować. A ciepełko się jak najbardziej przyda, patrząc na to, co za oknem;)

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam na tej wyspie, ale Bornholm kojarzy mi się z jakąś taką tajemnicą i egzotyką w północnym wydaniu. Z chęcią przeczytałbym książkę, w której Bornholm jest niejako bohaterem.
    Nie miałam okazji jeszcze poznać prozy tego pisarza, ale ja z kolei bardzo lubię, kiedy autor książki jest filozofem, wtedy można liczyć na dużą dawkę przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj te przemyślenia są bardziej obecne w tym monologu do matki;)

      Usuń
  4. Słyszałam już sporo o tej książce, jednak po raz kolejny muszę jej powiedzieć: nie. Po prostu nie jest ona w moim guście :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, nie ma się co zmuszać;)

      Usuń
  5. Oj stanowczo nie dla mnie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czułam, że moja dzisiejsza lektura Ci absolutnie nie przypadnie do gustu;)

      Usuń
    2. Normalnie jestem przewidywalna:)))

      Usuń
    3. Może nie od razu przewidywalna, ale myślę, że coraz lepiej się poznajemy i to dlatego;) I wiem już, że temat wojny Cię raczej nie przekonuje.

      Usuń
  6. Jak wiesz, dla mnie także polskiej literatury nigdy dość, dlatego bardzo chętnie poznam tę kontrowersyjną książkę. Wierzę, że na swój określony sposób przypadnie mi ona do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak właśnie może być, że Ci się spodoba;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. A byłam pewna, że Ciebie, Aga, zainteresuje:) W ogóle jestem trochę zaskoczona, że większość komentujących jest raczej na nie;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.