sobota, 18 maja 2013

Jarosław Klejnocki "Południk 21"


Jarosław Klejnocki „Południk 21”, Wydawnictwo Literackie 2008, ISBN 978-83-08-04202-1, stron 348

Stanisław Przybyszewski, emerytowany architekt pracujący niegdyś w biurze warszawskiego konserwatora zabytków. Wdowiec z dwójką dzieci mieszkających za granicą. Historyk amator i pasjonat historii Warszawy. Uduszony własną apaszką. Znaleziony w dawnej fabryczce wód gazowanych, gdzie nikt miał go nie znaleźć. 

Ireneusz Nawrocki, komisarz pracujący w niekonwencjonalny sposób, mający za opiekuna tajemniczego Generała, a Mirka Zomowca za asystenta. Nie lubi komunikacji miejskiej, jest wielbicielem starego rocka. Ma żonę Małgorzatę, której zostawia sprawy codzienne, bo sam jest prywatnie niezaradny, i wyczekanego syna Jasia.

Bolek, były antyterrorysta lubiący luksus. Współpracował z Nawrockim przy kilku sprawach, a gdy wiedział, że odchodzi, skopiował policyjne archiwum. Obecnie po drugiej stronie barykady. 

Proza Jarosława Klejnockiego była mi wcześniej nieznana. „Południk 21” zgarnęłam z półki w poszukiwaniu kryminału polskiego autora. To przypadkowe spotkanie okazało się być interesujące, bo i fabuła ciekawa, i bohater podążający swoją ścieżką, i odniesienia do historii. To właśnie umiejscowienie zaczątków wydarzeń w czasach po powstaniu styczniowym czyni z książki intrygującą lekturę. W rozwiązaniu zagadki Nawrockiemu będzie pomagał osadzony w więzieniu za morderstwo nie kto inny, jak... Jarosław Klejnocki. Przewrotny to zabieg użyczyć swojego nazwiska przestępcy, do czego zresztą pisarz uciekł się już w pierwszej powieści z cyklu o komisarzu. Innym swoim postaciom użyczył z kolei nazwisk ze świata wielkiej literatury, bo przecież sama ofiara nazywa się jak poeta, pisarz i dramaturg Młodej Polski, a pracownik uniwersytetu, Mikołaj Szarzyński, jak poeta przełomu renesansu i baroku. Do tego podzielenie utworu na części dramatu antycznego, to wszystko świadczy o niewątpliwej erudycji autora.   

Krótki rozdziały, żywe dialogi, szybkie tempo wydarzeń sprawiają, że książkę czyta się lekko i przyjemnie. Mam tylko jedno zastrzeżenie: szczegółowe opisy tras, jakie bohaterowie pokonują pieszo lub samochodem. „Ruszył więc przez plac Bankowy, stroną wschodnią (...). Dalej wszedł w żwirowe alejki Ogrodu Saskiego i (...) zmierzał ku Królewskiej” (str. 34). Mnie te ulice i tak nic nie mówią, może gdybym znała stolicę, byłoby inaczej i dostrzegłabym w tym jakiś urok (bo gdy czytam tak przedstawiany Kraków czy Katowice, to mniej mi to przeszkadza). Rozumiem, że miało to dawać autentyczność i przekonanie, że autor Warszawę lubi, ale było tego po prostu za dużo, a taka drobiazgowość nie wnosiła nic do akcji.

Choć „Południk 21” nie jest kryminałem szczególnie trzymającym w napięciu, bo właściwie od początku wiadome jest, kto ofiarę pozbawił życia, to jednak proces dążenia do wyjaśnienia motywów tej zbrodni był wciągający. Epilogos także wart był tego, żeby do niego doczekać. Nie miałabym nic przeciwko przeczytaniu pozostałych powieści z komisarzem Nawrockim i niech to będzie najlepszą rekomendacją tej książki.   

Książka bierze udział w wyzwaniu Trójka E-PIK.

9 komentarzy:

  1. A to ciekawie brzmi, ciekawa jestem tej książki, może by mi przypadła do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz, Aga, kryminały, to myślę, że tak. Wprawdzie on taki delikatny raczej, ale całkiem w porządku;)

      Usuń

  2. O książce nigdy nie słyszałam, ale po przeczytaniu Twojej recenzji myślę, że to ciekawa pozycja. Oj ja także nie lubię takich opisów. Musiałabym wnikliwie przestudiować plan miasta Warszawy, żeby dla mnie miały one sens, inaczej tylko bym się męczyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Na zadane u mnie na blogu pytanie odpowiedziałam Ci Paulinko na LC:)

      Usuń
    2. Otóż to, a przecież chyba nie chodzi o to, żeby przy książce rozrywkowej śledzić plany miast;)
      Odpisałam:)

      Usuń
  3. Lubię kryminały, a te w polskim wydaniu szczególnie mnie interesują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie podejście mi się podoba;)

      Usuń
  4. Sama okładka nieszczególnie mnie zachęca, ale najważniejsza jest przecież treść, a po twojej recenzji wnioskuje, że jest ona bardzo dobra. Kryminały lubię czytać, zwłaszcza polskie, dlatego rozejrzę się za tą książką w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że okładka niespecjalnie udana;) Polecam.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.