poniedziałek, 13 maja 2013

Camilla Läckberg "Zamieć śnieżna i woń migdałów"


Camilla Läckberg „Zamieć śnieżna i woń migdałów”, Czarna Owca 2012, ISBN 978-83-7554-228-8, stron 144

Pensjonat na wyspie w środku zawieruchy. Tam spotyka się rodzina Liljecrona z seniorem rodu, Rubenem, na czele; obecni są też jego synowie z rodzinami i właściciele ośrodka. Dołącza do nich Martin Mohlin, policjant i chłopak Lisette. Gdy podczas kolacji ginie Ruben, Martin stwierdza otrucie. Świadomość, że wśród rodziny jest morderca oraz odcięcie wyspy od świata rodzą frustracje.



Czytałam wcześniej kilka recenzji tej książki. Myślałam, że może się wyłamię i moje odczucia będą inne, napiszę coś nowego i odkrywczego.
Niestety tak nie jest. „Zamieć...” może i jest kryminałem, ale marniutkim. Napięcia nie ma tutaj żadnego. Tylko jeden z bohaterów jest zarysowany wyraziście – Bernard, wredny, nieprzyjemny typ z tendencją do traktowania wszystkich z góry. Pozostali są bezbarwni i powierzchowni. Więzy rodzinne powielają schemat wielokrotnie już wykorzystywany w literaturze: bogata głowa rodziny i bliscy zabiegający o uszczknięcie dla siebie jak najwięcej i o przychylność, by nie zapomniano o nich w testamencie. Schematyczność nie przepadających za sobą braci, którzy muszą ze sobą pracować; dziwne, nienaturalne relacje między kuzynami – nie ma tutaj nic nowego, co mogłoby utrzymać uwagę na dłużej. Niestety tym razem z przykrością stwierdzam, że Camilla Läckberg się nie spisała. Może gdyby napisała inne opowiadania, by powstał z nich zbiorek, miałoby to więcej sensu, a tak wydanie słabego opowiadanka jako odrębnej książki jest dla mnie działaniem komercyjnym, bazującym na wypracowanej „marce” nazwiska autorki.



Lektura „Zamieci...” skłoniła mnie jednak do pewnych przemyśleń. Ktoś mógłby zapytać, po co w ogóle poświęciłam jej swój czas, skoro recenzje nie były zachęcające? Otóż właśnie. Sama ulegam magii (nie wiem, czy to odpowiednie słowo, może bardziej pasuje renoma) konkretnych autorów. Czytałam wszystkie poprzednie książki C. Läckberg i mimo że część podobała mi się bardziej, a część rozczarowywała (za najlepszą uważam „Niemieckiego bękarta”, wywarła na mnie największe wrażenie i najlepiej ją pamiętam), to jednak sięgam po każdą następną.



Chciałabym poznać Wasze praktyki, przyzwyczajenia, opinie. Gdy spodoba Wam się pierwsza wydana książka jakiegoś pisarza, dążycie potem do przeczytania kolejnych? Wypatrujecie ich w zapowiedziach, odwiedzacie strony autorów? Dajecie drugą szansę, gdy pierwsze spotkanie jest nieudane? Czy pozostajecie wiernymi czytelnikami i fanami?



U mnie taka sytuacja ma miejsce, gdy chodzi o literaturę polską. Ta mnie najszybciej przekonuje; książki pewnych autorów kupię czy przeczytam bez zastanowienia, by wspomnieć tylko Magdalenę Witkiewicz, Monikę Szwaję, Katarzynę Michalak czy Joannę Chmielewską. W przypadku pozycji, które może nie do końca są w moim guście, ale jednak dobrze się je czytało, mam ochotę na więcej – tak było z przeczytanym niedawno utworem „Bornholm, Bornholm”, kiedyś dotrę do innych powieści Huberta Klimko-Dobrzanieckiego.

Z zagranicznych pisarzy wymienię właśnie Läckberg czy Harlana Cobena; choć uważam, że ten ostatni pisze ostatnio na ilość, a nie na jakość, a treść często umyka równie szybko, jak się ją czyta, to pewne jest, że kolejne przeczytam, zwłaszcza gdy bohaterem będzie Myron Bolitar i jego kumpel Win ze słynnym „Wysłów się”.



Są też wyjątki. Przychodzą mi na myśl Marek Krajewski i Manuela Gretkowska. Po świetnym cyklu Breslau z Eberhardem Mockiem, niesiona właśnie takim czytelniczym rozpędem, wzięłam się za „Erynie”. Obok rozczarowania pojawił się przesyt makabryczną dosłownością i brutalnymi szczegółami. Za „Liczby Charona” już podziękowałam i powrotu do tego autora nie przewiduję. Z Gretkowską było podobnie; po kompletnie dla mnie niezrozumiałym i niedokończonym „Transie”, nie miałam już ochoty na „Agenta”.

Autorom zagranicznym często nie daję drugiej szansy, szkoda mi czasu, gdy tyle jeszcze polskich książek czeka nie przeczytanych.


Chętnie dowiem się, jak to wygląda u Was:)

30 komentarzy:

  1. Mamy podobne odczucia po przeczytaniu tej nowelki :)
    Jeśli przypadnie mi do gustu jedna książka jakiegoś autora, to sięgam po kolejne. Nazwiska takich pisarzy mogłabym wymieniać i wymieniać, mam kliku ulubionych i mimo, że zdarzają im się wpadki, to i tak zawsze decyduję się na kolejne powieści ich autorstwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o kryminały, to specjalistką nie jestem, nie czytam ich jakoś bardzo dużo. Lubię właśnie Camillę Lackberg, a także Henninga Mankella.
    Jeśli chodzi o kryminały po które sięgam bez zastanowienia, to te autorstwa Joanny Chmielewskiej i Agathy Christie, największym ich plusem jest to, że niezależnie jak dużo się ich przeczyta, nadal wiele pozostaje nieprzeczytanych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się kilka ostatnich Mankella nie podobało, ale do niego może jeszcze kiedyś wrócę. Chmielewską mam całą za sobą, Christie czytałam kilkanaście, jak byłam nastolatką, więc też jeszcze sporo czeka na swoją kolej. Ale to też może kiedyś:)

      Usuń
  3. Czytałam coś podobnego, innej autorki, widzę,że taka tematyka jest na topie;).
    Co do kupowania w ciemno, książek ulubionych pisarzy, to zaczęłam być ostrożna, już do kilku mam pewne zastrzeżenia, więc odpuszczam sobie kompletowanie wszystkich wydań poszczególnych autorów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, a poza Magdą Witkiewicz kogo jeszcze lubisz?

      Usuń
    2. Bardzo lubię Olgę Rudnicką, Panie Matuszkiewicz i Szwaję, oczywiście Sowę:) Lubiłam Kasię Michalak w jej pierwszych powieściach, ale teraz z przykrością muszę przyznać,że akordowe pisanie odbija się na treści:( szkoda.

      Usuń
  4. Mam kilku zagranicznych pisarzy, których absolutnie uwielbiam i czekam z niecierpliwością na ich kolejne dzieła. Są to m.in Ketchum, Lee, Senecal, King itp.
    Z polskich autorów najbardziej wyczekuje powieści A. Lingas- Łoniewską, K. Michalak, R.L. Górskiej itp.
    Co do powyższej książki będę miała ją na uwadze, lecz nie teraz, gdyż mam w planach inne nowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka recenzji książek Ketchuma, ale jakoś mnie one przerażają i odpuszcza.
      Lingas-Łoniewska, poza "Zakładem o miłość", jeszcze przede mną:)

      Usuń
  5. Camilla Lackberg napisała coś, co ma tylko 144 strony? Nie wierzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wyszło jej to na dobre...

      Usuń

  6. Paulinko, recenzji kryminału nie spodziewałam się u Ciebie:)
    Czytałam wcześniej niezbyt pochlebne opinie na temat tej książki i nie skłaniam się ku jej przeczytaniu.
    Tak mam ulubionych pisarzy: Picoult, Coben, Simons, M. Witkiewicz...długo bym mogła jeszcze wymieniać.
    Owszem czekam z niecierpliwością na każdą nową powieść przez nich napisaną, aczkolwiek nie zawsze od razu zaczynam ją czytać. Mimo, że nie wszystkie pozycje napisane przez moich ulubionych autorów, powalają mnie na kolana, daję im kolejną szansę.
    Muszę jednak napisać, że od czasu gdy prowadzę blog, coraz częściej sięgam po książki zupełnie nieznanych mi autorów i przyznaję, że jestem ich twórczością oczarowana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu, Aguś? Lubię kryminały, tylko ostatnio z nich zrezygnowałam, bo jeszcze mi nie wróciła na nie ochota;) Ale czytałam u Ciebie recenzję kryminały Flynn, a u mnie w bibliotece jest jej Mroczny zakątek, więc przy następnej wizycie wypożyczam;)
      Magda Witkiewicz jest u mnie na pierwszym miejscu:) Cobena lubię, a Picoult nie wszystkie, największe wrażenie zrobiła na mnie "W naszym domu", bo swego czasu czytałam wszystko, co miało coś wspólnego z autyzmem.
      Ja też nie zawsze czytam od razu, np. "Cukiernię pod Amorem" czytałam dopiero, jak miałam wszystkie trzy tomy; tak samo zrobię z nową serią autorki. Generalnie lubię chomikować i odkładać sobie na zapas;)
      Co do tych nieznanych autorów, to fajne uczucie, jak się trafi na jakąś perełkę:))

      Usuń

    2. A tak Paulinko, pamiętam po lekturze "Jak kamień w wodę"
      Wypożycz sobie "Mroczny zakątek",bo czytałam gdzieś opinię, że jest to dobry kryminał.
      Oj, ja także bardzo lubię chomikować książki!!!!

      Usuń
    3. Tak zrobię:) Tylko Ty chyba robisz to bardziej skutecznie, jak zobaczyłam na LC, ile masz książek, to odpadłam, bo mnie się wydawało, że mam dużo, ale Ty bijesz mnie na głowę...;)

      Usuń
  7. słyszałam już wiele razy to nazwisko, czas najwyższy więc się rozejrzeć za jakimś tytułem tej pani, szczególnie, że lubię kryminały :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci, Aniu, tym bardziej, że jest w nich dużo z powieści obyczajowych. Tylko jak mogę coś zasugerować, to czytaj po kolei, bo one się łączą bohaterami i ich perypetiami;)

      Usuń
  8. To nazwisko nie jest mi obce, ale książki tej autorki niestety tak. Chyba muszę coś z tym zrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:) Tylko może nie zaczynaj od tego opowiadania.

      Usuń
  9. Też z całej serii Lackberg "Niemieckiego bękarta" uważam za najlepsza książkę. Co do tej mini książeczki właśnie jestem po jej lekturze, i chyba mam podobne odczucia, ja książeczkę potraktowałam jako przygodę Martina jeszcze przed serią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, że mamy takie samo zdanie o "Niemieckim bękarcie":) Pewnie tak trzeba ją traktować;)

      Usuń
  10. Ta książka była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Lackberg. Owszem, "Zamieć śnieżna i woń migdałów" nie jest genialną i mrożącą krew w żyłach lekturą, ale ja spędziłam przyjemne chwile podczas tej lektury, dlatego chętnie sięgnę po kolejne powieści tej autorki, w których jest podobno zdecydowanie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zdecydowanie lepsza, to się zgadza. A już w tych pierwszych to na pewno.

      Usuń
  11. Oczywiście! Jak mi się styl autora spodoba, historia, klimat powieści - wyglądam kolejnych z uporem maniaka :) Tak mam z Kingiem, Ketchumem, Nesbo, Martelem, Koontzem, jak i też mam w planach sporo książek, których autorów poznałam tylko z jednej powieści, ale chcę więcej (jak McFadyen, Chris Carter). A co do Lackberg, to póki co znam ją jedynie z jednej powieści. Ale na pewno przeczytam i inne, choć może niekoniecznie tę nowelkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od nowelki nie zaczynaj, bo się jeszcze zniechęcisz;)
      Nesbo jeszcze nie czytałam, nie mam szczęścia trafić w bibliotece po kolei;)

      Usuń
  12. Mnie do książek Lackberg szczególnie nie ciągnie. Mam dziwne przeczucie, że jej twórczość nie jest tak dobra jak próbuje mnie przekonać ta wszędobylska reklama.
    Bardzo ciekawy wpis. Czekam na więcej:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz, to zależy, czego oczekujesz i na co się nastawisz. U Lackberg jest dużo wątków obyczajowych, jest raczej spokojnie i niekoniecznie drastycznie, co mnie akurat odpowiada. Na pewno wolę jej książki, niż Marklund, która mi zupełnie nie podeszła.
      Dziękuję:)

      Usuń
  13. Też dałem się złapać na magię nazwiska. Pech chciał, że to moja pierwsza ksiażka Lackberg i do następnych mnie w ogóle nie ciągnie. Taki zabieg marketingowy się ewidentnie nie powiódł w moim przypadku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zdecydowanie pech. Gdyby jednak wpadła Ci w ręce jakaś jej wcześniejsza książka, to zawsze możesz spróbować;)

      Usuń
  14. Cześć :) Ciekawa byłam opinii na temat tej książki, bo sama jakiś czas temu ją przeczytałam i byłam zdziwiona, że taka jakaś, no nie bardzo. Właściwie była zaskoczeniem, bo inne książki Camilli Lackberg czytałam z zapartym tchem, a tutaj niestety mdło i nieciekawe.
    Czytając staram się o różnorodność, jeżeli przeczytam kryminał to później sięgam po książkę popularnonaukową, potem może powieść albo coś z psychologii, i dalej znów może być jakaś biografia, ochoczo też tematyka górska. Biblioteczkę mam bardzo zróżnicowaną... :) Bardzo rzadko się zdarza, żebym czytała ciągiem książki z podobnej kategorii, a już niemal w ogóle tego samego autora. Chyba, że serie, choć te też zdarza mi się przerywać. Ostatnio urzekła mnie "Piaskowa Góra" Joanny Bator i zaraz po niej zabrałam się za "Chmurdalię".

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.