piątek, 4 października 2013

"Broniewski w potrzasku uczuć"


„Broniewski w potrzasku uczuć. Listy Władysława Broniewskiego i Ireny Helman”, wstęp, opracowanie i przypisy Dariusz Pachocki, MG 2013, ISBN 978-83-7779-154-7, stron 224

Ona miała dwadzieścia dwa lata, on był starszy o czternaście. Pierwszy raz spotkali się w 1933 r. Ich korespondencja pokazuje nam czułe oblicze Władysława Broniewskiego. Poeta był żonaty, miał ukochaną córkę. I o ile żona mu w jego romansach nie przeszkadzała, o tyle córkę kochał chyba najbardziej na świecie i to ona była dla niego najważniejsza.


Z Ireną Helman chciał stworzyć związek, gdy pozostawało to tylko na papierze, w sferze odległych planów. Niewątpliwie ją kochał, wykazywał się czułością, troszczył się, był opiekuńczy. Ale jednocześnie potrafił wytknąć swojej muzie popełniane przez nią błędy stylistyczne. Pisał nie tylko o swoich emocjach, ale też o szarej codzienności – co się aktualnie u niego działo, o pracy, jak postępowały przekłady; wspominał o zdrowiu córki, czasem o żonie.

Sama lektura listów Broniewskiego była przyjemnością, ale już ocena jego postępowania taka być nie może. Mam świadomość, że nie nam oceniać czyjeś życie, ale czytając dzieje tego związku, trudno się do niego nie ustosunkować. Bo co myśleć o mężczyźnie, który o swoim romansie opowiada żonie, licząc na jej pomoc, wysyłając ją do kochanki, żeby go wytłumaczyła? To także żonę wyznaczył na pośrednika w rozmowach z matką Helman. Trudno też nie nazwać go egoistą – kochanka była mu potrzebna, ale tylko do pewnego momentu i tylko na jego własnych warunkach. Gdy zaczęła snuć śmiałe marzenia wspólnego zamieszkania, zbudowania domu, zaczął się wycofywać, przestraszony perspektywą utraty bądź ograniczenia kontaktu z jedynym dzieckiem. Zwyciężyła dojrzała miłość ojcowska, ale czy to samo da się powiedzieć o jego podejściu do życia uczuciowego? Nie wydaje mi się.

Listy poety przechowywane są w muzeum jego pamięci w Warszawie. Zgodę na ich opublikowanie wyraziła wnuczka Broniewskiego. Zawsze w takich przypadkach – literatury epistolarnej – zastanawiam się, co kieruje potomkami udostępniającymi materiał rodzinny szerokiej publiczności. Oczywiste jest, że z jednej strony stwarza to możliwość poznania wybitnej postaci kultury z nowej perspektywy, ale z drugiej mam wątpliwości, czy warto jednak odzierać tych znanych z intymności i prywatności. Takie odczucia pozostały mi po lekturze korespondencji Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory – nie wszystko jest na sprzedaż. Jeśli chodzi o niniejszą publikację, wrażenia mam podobne. Ale jedno jest pewne: dzięki tej książce poznałam Broniewskiego z krwi i kości, nie postać z przeszłości, wyłącznie papierową, ale człowieka prawdziwego, z wadami i zaletami, wcale nie idealnego. A jego listy zachęciły mnie, by bliżej przyjrzeć się jego biografii.      

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Pani Dorocie z Wydawnictwa MG.



Książka bierze udział w wyzwaniach „Lata dwudzieste, lata trzydzieste...”, „Nie tylko literatura piękna...” oraz „Polacy nie gęsi”. 

(Zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.facebook.com/WydawnictwoMG).

18 komentarzy:

  1. Ciekawa pozycja. Już żałuję, że nie zgłosiłam się po nią do recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem nie czuje zainteresowania powyższą pozycją, więc podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm trudno będzie m nie oceniać zachowania Broniewskiego podczas lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tej książki. Może uda mi się ją kiedyś zrecenzować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pomyślałabym,że to taka ciekawa książka! Ciekawa czy mogę ją otrzymać do recenzji..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie powinno być problemu:)

      Usuń
  6. Widzę, że to coś dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno nie czytałam książki na którą składają się listy. I to tak osobiste. Ciekawa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale tu nie mogłam się oprzeć:)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa korespondencja. Z przyjemnością ją przeczytałam. ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.