Grażyna Jeromin-Gałuszka „Bardzo długie przebudzenie”,
Prószyński i S-ka 2016, ISBN 978-83-8069-358-6, stron 424
W prywatnej klinice psychiatrycznej doktora Bargiela część
terapii polega na tym, że pacjenci o swoich problemach rozmawiają w duecie z
innymi chorymi. Ekscentryczna pisarka Aurelia, która nie może pogodzić się z
tym, że w dwudziestym trzecim tomie zabiła swojego wiodącego bohatera, ma za
towarzysza Rajmunda, byłego prywatnego detektywa. Parę tę łączy głównie
sarkanie na siebie nawzajem. Któregoś dnia, ot tak, dosiada się do nich Inez,
wyglądająca na zbuntowaną nastolatkę, i zaczyna opowiadać o pensjonacie ukrytym
gdzieś w Bieszczadach. Magnolię czekają zmiany. Cześka Gawlińska dochodzi do
wniosku, że to ostatni moment, by zrobić coś tylko dla siebie. Wyjeżdża,
zostawiając pensjonat pod opieką Daniela, mężczyzny, który przyjechał tu czekać
na zaginioną narzeczoną. Kobieta przyjechała do Magnolii, ale wyszła na
pierwszy spacer i więcej nie wróciła, a nikt z okolicy nigdzie jej nie widział.
Dan czeka, a jego codzienność nabiera wyglądu, jakiego nigdy nie doświadczył.




