Wojciech Kałużyński „Niebieskie ptaki PRL-u”, PWN 2014, ISBN
978-83-7705-592-2, stron 320
Czasy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej to, obok
dwudziestolecia międzywojennego, moja ulubiona epoka w naszych dziejach. Choć
może się powszechnie kojarzyć raczej z szarością i trudami życia codziennego
oraz bolesną wymową historyczną, to jednak pewien element tego wycinka
przeszłości zapisał się w pamięci wielobarwną czcionką – mam na myśli szeroko
pojmowaną kulturę i jej przedstawicieli. Wśród nich byli ci, którzy swoją
postawą, a nierzadko i całym życiem, zasłużyli sobie na miano niebieskich
ptaków. A czym odznacza się taka jednostka? Ano przede wszystkim tym, że jest
„jakaś” – kolorowa, wyróżniająca się, jak nikt inny potrafiąca żyć chwilą, bez
zmartwień o przyszłość. Na marginesie kultury oficjalnej, tworzonej i
aprobowanej przez władze, przepełnionej ogłupiającą propagandą, istnieli ci,
którzy widzieli więcej i chcieli czegoś innego. To właśnie o tych postaciach
pisze Wojciech Kałużyński, dziennikarz i krytyk filmowy. Przybliża nam
„barwnych i legendarnych outsiderów, którzy odstawali od powszechnych norm.
Wewnętrznych emigrantów z peerelowskiej szarzyzny, tworzących własne
alternatywne światy kolorowe, baśniowe, na przekór zgrzebności, mieszczące się
tuż za rogiem oficjalności, w niszach, ostojach, enklawach – kawiarnianych,
kabaretowych, prywatnych” (str. 9).
