Eve Edwards „Alchemia miłości. Kroniki rodu Lacey”, Egmont
2013, ISBN 978-83-237-7666-6, stron 384
Will Lacey właśnie został hrabią Dorset. On i jego
rodzeństwo, dwie siostry i dwóch braci, zostali bez ojca, a matka bez męża.
Majątek ich rodziny stoi nad przepaścią; stary szlachcic, według syna,
roztrwonił go na wspieranie bezowocnych badań alchemików, które objął swoim
patronatem. Ale teraz koniec z tym, Will nie ma zamiaru przedłużać takiej formy
wspierania nauki, ci pseudo-uczeni dość już wyciągnęli pieniędzy od naiwnego
dobroczyńcy. Taką to wiadomość przekazuje jednemu z nich, sir Arthurowi
Huttonowi.
Lady Eleanor Rodriguez swój tytuł odziedziczyła po matce,
hiszpańskiej hrabinie z San Jaime, poetce szanowanej na tamtejszym dworze.
Ojciec Ellie jest całkowicie pochłonięty swoimi badaniami i troski świata
zewnętrznego nieszczególnie go zajmują, choć trzeba mu przyznać, że o
wykształcenie swojej jedynej córki zadbał. Dziewczyna posługuje się biegle
łaciną, nieobca jest jej greka; zajmuje się nawet tłumaczeniem uczonego
traktatu dla królowej Elżbiety.
