Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Marat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Marat. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2016

Joanna Marat "Madonny z ulicy Polanki"



Joanna Marat „Madonny z ulicy Polanki”, Prószyński i S-ka 2016, ISBN 978-83-8097-006-9, stron 480

Anka Baumann, choć formalnie ciągle jeszcze Formela, rozczarowana reakcją Svena na wiadomość o jej ciąży, postanawia wrócić do Polski. Zimna Skandynawia i partner mający ciągle przed oczami zmarłą żonę, to nie jest to, czego oczekiwała. Od swojego onkologa wynajmuje mieszkanie przy ulicy Polanki w Gdańsku. Po pewnym czasie stwierdza jednak, że to chyba nie był najlepszy pomysł – pan doktor wyraźnie liczy na coś więcej, niż tylko na luźną znajomość czy relację zawodową. Mąż Anki, mieszkający nieopodal, nagle dochodzi do wniosku, że tylko ze swoją Anulką może być znowu szczęśliwy i ani myśli dawać jej rozwód, mimo że to on wcześniej zdradzał żonę na prawo i lewo. Czy Annie pisany jest wreszcie upragniony spokój, zdrowie i zwyczajne szczęście?

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Joanna Marat "Jedenaście tysięcy dziewic"



Joanna Marat „Jedenaście tysięcy dziewic”, Prószyński i S-ka 2015, ISBN 978-83-7961-200-0, stron 456

Anna Formela wychodzi ze szpitala po pierwszej chemii. Na razie ma miesiąc „spokoju”, później ma wrócić na drugą serię. Jest grudzień, zbliżają się święta, mogłaby więc powiedzieć, że w miarę dobrze się złożyło, spędzi je w domu z rodziną. Ale nie może tak powiedzieć, bo jej rodzina jest wyjątkowa. I wcale nie w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jest nieślubnym dzieckiem pewnego poety; ma przyrodnie rodzeństwo, ale siostrę zna tylko z telewizji, z prowadzonego przez nią programu, a brat jest zbyt niewyraźny, by jakoś się do niego ustosunkować. Za to wyrazista aż za bardzo jest matka Anki, Grażyna, była cyrkówka, a obecnie ktoś w rodzaju wróżki, której klientelą są chyba tylko jej sąsiadki. Dla Grażyny stanem największego szczęścia jest nicnierobienie, no może z wyjątkiem picia kawy i palenia papierosów, oraz posiadanie pieniędzy. W dużych ilościach. Najlepiej, żeby pojawiały się same. Na przykład córeczka powinna się opiekować starą matką.

środa, 20 sierpnia 2014

Joanna Marat "Monogram"



Joanna Marat „Monogram”, Prószyński i S-ka 2014, ISBN 978-83-7839-718-2, stron 328

Na warszawskich Bielanach zostają znalezione zwłoki kobiety. Gdyby nie znajdująca się przy nich torebka z dokumentami, pewnie długo nie byłoby wiadomo, kto to jest, bo ofiara została pozbawiona głowy. Marzena Kroczek była córką byłego pułkownika, pracującego jeszcze za czasów komuny.

Śledztwo w sprawie morderstwa prowadzą nadkomisarz Marek Kos, komisarz Ernest Malinowski, sierżant Violetta Maj, a z ramienia prokuratury nadzoruje je Izabela Potrykus. Dwaj policjanci kompletnie się od siebie różnią, ale tworzą zgrany tandem. Dzieli ich wszystko, od wyglądu po stan posiadania. Kos, zwany Koszmarkiem, mimo przerwy między jedynkami, która dodaje jego uśmiechowi uroku Janka Kosa z „Czterech pancernych”, trzeba przyznać - wiele robi, by ciągnące się za nim od dzieciństwa przezwisko miało dużo wspólnego z prawdą. Jego znakiem charakterystycznym jest dżinsowe wdzianko w marmurek oraz przekleństwa padające z ust częściej, niż przecinki. Z poprzedniego ustroju została mu też maniera zwracania się do współpracowników per „słuchajcie no, Malinowski” (lub inne nazwisko).