Przemysław Semczuk „Magiczne dwudziestolecie”, PWN 2014,
ISBN 978-83-7705-518-2, stron 320
Odnoszę wrażenie, że robię się coraz bardziej
monotematyczna. Stale obracam się w kręgu polskiej historii, ale wiecie co?
Dobrze mi z tym. Tym bardziej że, jak się okazuje, nawet w tych ulubionych
epokach mam jeszcze wiele do odkrycia. A jeśli dołożyć do tego fakt, iż są
autorzy, którzy wychodzą naprzeciw moim oczekiwaniom, to czegóż chcieć więcej?
A Przemysław Semczuk idealnie do tego grona pasuje – zresztą, jak sam przyznał,
chciał swoim czytelnikom dostarczyć dobrej lektury, a myślał zwłaszcza „o tych
osobach, które z ogromną pasją poznają dwudziestolecie – niezależnie od tego,
czy chodzi o życie przestępcze, gospodarcze, kulinarne, sport, modę czy
savoir-vivre. Teraz mogli poznać jeszcze dwudziestolecie magiczne” (str. 315).
Dziennikarz odkrył więc przede mną kolejne z wielu oblicz międzywojnia i
utwierdził mnie w przekonaniu, że był to czas jedyny w swoim rodzaju, pod
każdym względem.


















