sobota, 13 lutego 2016

Michał Rusinek "Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej"



Michał Rusinek „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”, Znak 2016, ISBN 978-83-240-4091-9, stron 320

Którejś wiosny, (roku nie jestem już w stanie odtworzyć), szłyśmy sobie z koleżanką spacerkiem ulicą Królewską w Krakowie, zmierzając na uczelnię. Ku naszemu zdziwieniu, nagle z któregoś sklepu spożywczego wyszła... Wisława Szymborska. Byłyśmy tak zaskoczone, że chyba nawet nie powiedziałyśmy choćby zwykłego „dzień dobry”. Wydawało nam się to nie do pojęcia, że noblistka może sama sobie robić zakupy i że ot tak, można ją minąć na ulicy. Dopiero z czasem, pod wpływem lektur książek i wywiadów, nabrałam przekonania, że choć „w encyklopediach czytamy, że Wisława Szymborska była wybitną osobistością świata literatury”, to jednak „była też zwykłą osobą, pozbawioną snobizmów i sztuczności” (str. 94). Tak o poetce pisze Michał Rusinek, autor książki „Nic zwyczajnego”.

piątek, 12 lutego 2016

Marta Kisiel "Nomen Omen"



Marta Kisiel „Nomen Omen“, Uroboros 2014, ISBN 978-83-280-0837-3, stron 336

Salka ma już wszystkiego po kokardę. Nie dość, że trafili jej się rodzice dysponujący nieskrępowaną wyobraźnią, która kazała starsze dziecię obdarzyć imionami Salomea Klementyna, przy nazwisku Przygoda, to na dodatek ojciec jest kompletnie niedzisiejszy, a matka chce, by córka zerwała „kajdany fałszywej cnotliwości” i uwolniła „nieokiełznany erotyzm” (str. 9). Do tego dochodzi nieużyty brat Niedaś, a właściwie użyty, czy raczej używający – np. rzeczy Salki – aż za bardzo. Jedynie babcia Przygodowa daje pozory jakiejś normalności w tej rodzinie. Dwadzieścia pięć lat to jednak dobry wiek na wyprowadzkę, więc Salka wprowadza myśl w czyn i trafia na Lipową 5. Uprzejma, uwielbiająca wafelki papuga na dzień dobry pytająca dziewczynę, jak się ma, to pikuś w porównaniu ze starszymi paniami, właścicielkami jej nowego mieszkania. A Salka, zgodnie z mianem rodowym, na brak przygód narzekać nie będzie. O ile topienie w Odrze przez własnego brata można nazwać przygodą...

środa, 10 lutego 2016

Joanna Szarańska "I że ci nie odpuszczę"



Joanna Szarańska „I że ci nie odpuszczę”, Czwarta Strona 2016, ISBN 978-83-7976-349-8, stron 320

Przedślubny stres Kalina Radecka zabija spotkaniami z przyjaciółkami i alkoholem - ale nie było go znowu tak dużo, naparsteczek może. Właściwie nie powinna tak się denerwować, w końcu na przygotowania poświęciła naprawdę dużo czasu i bardzo chce już zostać panią Cieplak, i u boku Patryka iść przez życie. W obecności bliskich sobie dziewczyn mierzy suknię ślubną i wszystkie uznają, że wygląda idealnie. Zwłaszcza Jolka tak twierdzi, ta sama Jolka, która przerywa taką piękną uroczystość i stwierdza, że pan młody będzie miał z nią dziecko. Nie było więc ślubu, męża też nie ma, ale to nie znaczy, że Kalina nie miałaby skorzystać z jedynego prezentu ślubnego, jaki jej się ostał. Wyjeżdża do spa znajdującego się w zabytkowym dworku. Troszkę niepokojące, że do Kamionek trudno się dostać, ale Kalina nie traci entuzjazmu. Na miejscu okazuje się, że spa, cóż, odbiega od tego, co sobie wyobrażała. Ale wszystko rekompensuje piękno okolicy, a i innych atrakcji Kalinie nie zabraknie...

poniedziałek, 8 lutego 2016

"Krafftówna w krainie czarów" Barbara Krafftówna w rozmowie z Remigiuszem Grzelą



„Krafftówna w krainie czarów”, Barbara Krafftówna w rozmowie z Remigiuszem Grzelą, Prószyński i S-ka 2016, ISBN 978-83-8069-2350-0, stron 360

Myślę, że nie tylko mnie Barbara Krafftówna kojarzy się przede wszystkim jako niezapomniana Honorata, ukochana Gustlika z serialu „Czterej pancerni i pies”. Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, jeszcze jako dziecko, już wtedy wydała mi się fascynująca, ale może nie jako aktorka – za mała byłam, by to rozróżniać i docenić jej kunszt – dla mnie to była po prostu Honorata, bardzo zabawna pani. Upłynął czas, wzrastała moja świadomość, więc do jej dorobku mogłam jeszcze dołożyć występy w „Kabarecie Starszych Panów” i niezrównany duet z Bohdanem Łazuką „Przeklnę cię”. Ale nadal nie mogłabym twierdzić, że o karierze scenicznej Krafftówny wiem wszystko. Dlatego też książka Remigiusza Grzeli wydała mi się wprost idealna, by nadrobić zaległości i uzupełnić wiedzę. Autora znam z jego wywiadu-rzeki z Marianem Kociniakiem, wiedziałam więc, że mogę się spodziewać zapisu pasjonujących rozmów. I właśnie takiż zapis dostałam. 


sobota, 6 lutego 2016

Maciej Krupa "Kroniki zakopiańskie"


Maciej Krupa „Kroniki zakopiańskie”, Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem, Czarne 2015, ISBN 978-83-8049-149-6, stron 288

Rzadko mam okazję pojechać w góry (a przecież nie mam do nich jakoś bardzo daleko), ale rekompensuję to sobie (a przynajmniej staram się) lekturami na ich temat. Uwielbiam czytać o polskich pasmach górskich, szczególnie o Tatrach i o samym Zakopanem, choć do miasta jako takiego i jego otoczki można mieć wiele uwag. Z sentymentem wspominam dwa tomy opowieści snutych przez Paulinę Młynarską i Beatę Sabałę-Zielińską oraz „Sklep potrzeb kulturalnych po remoncie” Antoniego Kroha, który zresztą rekomenduje „Kroniki zakopiańskie”. Nie wytłumaczę racjonalnie, dlaczego tak mnie ciągnie do publikacji tego typu, po prostu tak jest. Stąd też na widok opracowania Macieja Krupy oczy mi się zaświeciły i natychmiast powędrowało ono na listę lektur obowiązkowych. A teraz z radością mogę o nich napisać kilka słów.

piątek, 5 lutego 2016

Katarzyna Droga "Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca"



Katarzyna Droga „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”, Helion 2014, ISBN 978-83-246-7721-4, stron 416

Janka od dzieciństwa wiedziała, że jej miejscem na ziemi są urokliwe krajobrazy nad Narwią. To w miejscowości Stokowo przyszła na świat, pięć lat pod odzyskaniu niepodległości. Janka w pewnym momencie zaczyna pisać pamiętnik, by dla przyszłych pokoleń ocalić pamięć o przodkach. Pisze o swoich rodzicach, rodzeństwie, dziadkach i pozostałych krewnych. O pierwszej miłości i o tej drugiej. Wspomina wojnę. I choć całym jej światem są nadbużańskie łąki, to los rzuci ją do Poznania, a później do Białegostoku. Tylko Warszawa od pewnego momentu będzie dla niej miejscem przeklętym...

środa, 3 lutego 2016

Przemysław Semczuk "Wampir z Zagłębia"



Przemysław Semczuk „Wampir z Zagłębia”, Znak 2016, ISBN 978-83-240-4095-7, stron 384

W ostatnich latach możemy obserwować prawdziwy wysyp książek poświęconych czasom Polski Ludowej. Dla mnie to dobrze, lubię czytać o tej epoce, więc mam z czego wybierać. Sporo z nich mam już na swoim koncie i na pewno w co najmniej jednej („Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami” Marka Łuszczyny) zetknęłam się z historią Zdzisława Marchwickiego, człowieka, który został zapamiętany jako „Wampir z Zagłębia”. U Łuszczyny wydarzenia były przedstawione z perspektywy siostry tego, jak chciały media, największego seryjnego mordercy w Polsce. Gdy zobaczyłam zapowiedź książki w całości poświęconej Wampirowi, nie wahałam się ani chwili, od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Tym bardziej że nazwisko Przemysława Semczuka jest mi znane; poznałam „Magiczne dwudziestolecie” jego pióra, które uważam za rzetelne, merytoryczne i przystępne w odbiorze opracowanie. Teraz liczyłam na równie udaną książkę.   

poniedziałek, 1 lutego 2016

Patryk Pleskot "Zabić. Mordy polityczne w PRL"



Patryk Pleskot „Zabić. Mordy polityczne w PRL”, Znak Horyzont 2016, ISBN 978-83-240-3436-9, stron 512

Do książek o epoce Polski Ludowej mam ewidentną słabość. Myślę jednak, że z powodzeniem mogę je podzielić na te, które wywołują uczucia tylko pozytywne, np. traktujące o szeroko rozumianej kulturze czy o artystach tamtych lat, oraz te, które rodzą emocje już skrajnie negatywne i trudne, np. te dotyczące działań ówczesnych służb aparatu państwowego. Doskonałym przykładem tego drugiego rodzaju jest publikacja Patryka Pleskota „Zabić.” Historyk Instytutu Pamięci Narodowej zajmuje się w niej zbrodniami, które mają wiele cech morderstw politycznych.