wtorek, 29 lipca 2014

Wendy Welch "Księgarenka w Big Stone Gap"


Wendy Welch „Księgarenka w Big Stone Gap. O przyjaźni, wspólnocie i nadzwyczajnej przyjemności z dobrej książki”, Black Publishing 2014, ISBN 978-83-7536-820-8, stron 304

Chyba niewiele się pomylę, jeśli napiszę, że pewnie każdemu blogerowi, a już na pewno molowi książkowemu i wielbicielowi literatury, choć raz w życiu przeszła przez myśl wizja, jak to cudownie byłoby prowadzić księgarnię, ale taką prawdziwą, z duszą. Bo wyobraźcie sobie tylko: duże pomieszczenie, a w nim po brzegi zapełnione książkami regały, półeczki, szafki; wygodne fotele, gdzie można przysiąść, by ponapawać się widokiem tylu cudeniek w jednym miejscu i może uraczyć się filiżanką kawy czy herbaty, by nabrać sił do buszowania po półkach. A nad tym wszystkim czuwa osoba, która dzieli z Wami tę jedyną w swoim rodzaju miłość, uczucie do zadrukowanych stronic, potrafiących przenieść w inne światy, przywołać to, co minione, lub oderwać od szarej rzeczywistości. Podobnie o swojej księgarni myśleli Wendy i Jack, małżeństwo z Wielkiej Brytanii, które osiedliło się w Wirginii w Stanach Zjednoczonych.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Elizabeth Haran "Pod płonącym niebem"



Elizabeth Haran „Pod płonącym niebem”, Akurat 2014, ISBN 978-83-7758-764-5, stron 624

Arabella Fitzherbert przyszła na świat w zamożnej, londyńskiej rodzinie. Jest chorowitą jedynaczką, której rodzice nieba by przychylili. Martwiąc się o jej zdrowie, nieprzytomnie ją rozpuścili, a dziewczyna szybko nauczyła się myśleć, że jest pępkiem świata, który powinien padać jej do nóg. Obecnie cała trójka przebywa w Australii, której klimat korzystnie wpływa na samopoczucie Arabelli. Podczas podróży z jednego miasta do drugiego, pociąg nagle zatrzymuje się w środku upalnej i suchej pustyni. Uwagę znudzonej dziewczyny, która ten wieczór spędza sama w przedziale, podczas gdy jej rodzice grają ze znajomymi w karty, przyciąga egzotyczny kwiat. Tak pięknego jeszcze nie widziała i zastanawia się, czy go nie zerwać, ale w tym celu musiałaby wysiąść. Co prawda boi się, że pociąg mógłby wtedy odjechać, ale przecież stoją tu już tyle czasu, a jej zajmie to tylko chwilkę. Jednak dziewczyna potyka się o koszulę nocną, którą ma na sobie, a to skutkuje okropnym bólem nadwerężonej kostki. A pociąg rusza... Arabella zostaje sama, a wokół tylko pustka i prażące niemiłosiernie słońce.

czwartek, 24 lipca 2014

Sylwia Chutnik "W krainie czarów"



Sylwia Chutnik „W krainie czarów”, Znak Literanova 2014, ISBN 978-83-240-2560-2, stron 264

Nawet po głębszym zastanowieniu się, nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, jaki jest mój stosunek do opowiadań. Na pewno wolę powieści, wychodząc z założenia, że rozbudowana forma narracji daje o wiele więcej możliwości oraz więcej szans na pełnię: wydarzeń, losów bohaterów, ich psychologii i charakterów. Nie znaczy to jednak, że opowiadania przekreślam i nie sięgam po nie z zasady, bo tak nie jest. Każdy zbiorek oceniam raczej indywidualnie, ale ogólnie uważam, że jest to typ literatury niełatwej zarówno dla czytelnika, jak i dla autora – dla odbiorcy może być ono za długie i przegadane, bądź za krótkie; zdąży, lub nie, przyzwyczaić się do postaci czy też może pozostawić wrażenie przesytu albo przeciwnie, niedosytu; autorowi z kolei pewnie nie jest prosto wyważyć proporcje, zachować równowagę i przekazać zamierzony sens w opowieści narzucającej skrótowe ramy. A jednak Sylwia Chutnik swoim zbiorem opowiadań „W krainie czarów” pokazała, że da się stworzyć historie krótkie, ale wielkie w treści. Mało tego, nie znam jej twórczości, a ta mała antologia zachęca mnie do tego, by ją poznać. A co w niej znajdujemy?

środa, 23 lipca 2014

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Ty jesteś moje imię"



Katarzyna Zyskowska-Ignaciak „Ty jesteś moje imię”, Filia 2014, ISBN 978-83-7988-133-8, stron 424

„Niebo złote ci otworzę, w którym ciszy biała nić, jak ogromny dźwięków orzech, który pęknie, aby żyć zielonymi listeczkami, śpiewem jezior, zmierzchu graniem, aż ukaże jądro mleczne ptasi świt. (...) Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne – obraz dni, które czaszki białe toczy przez płonące łąki krwi. Jeno odmień czas kaleki, zakryj groby płaszczem rzeki, zetrzyj z włosów pył bitewny, tych lat gniewnych czarny pył”*.
Czy Barbara Baczyńska swojemu mężowi – poecie, Krzysztofowi Kamilowi, wyjmowała z oczu szkło bolesne i odmieniała czas kaleki? Wierzę, że tak. Wierzę, że była mu oparciem, podporą i jasnym promieniem życia w mrocznym obrazie wojny. Wiem, że była jego muzą – bez której niewątpliwie by pisał, ale pewnie inaczej, a my, kto wie, może nie mielibyśmy szansy obcowania z niebywałym pięknem tak zmysłowej poezji miłosnej. Wiem, jak wielka była siła łączącego ich uczucia – także z publikacji biograficznych autorstwa Wiesława Budzyńskiego. Ale to dzięki Katarzynie Zyskowskiej-Ignaciak mogłam dotknąć tego, co ulotne, co intymne, co niewypowiedziane...

wtorek, 22 lipca 2014

Herbjørg Wassmo "Stulecie"



Herbjørg Wassmo „Stulecie”, Smak Słowa 2014, ISBN 978-83-62122-65-3, stron 520

Sara Susanne Lind przychodzi na świat w 1842 r. i jest szóstym dzieckiem swoich rodziców. Ma dwóch starszych braci i siostry. Rodzina utrzymuje się z prowadzonego gospodarstwa i sklepiku, ale gdy dziewczyna dorośnie do odpowiedniego wieku, będzie musiała iść na służbę. I tak też się dzieje. Na weselu swojej siostry Maren, jej uwagę zwraca młody mężczyzna, który z nikim nie rozmawia. To Johannes Krog, rybak, o którym mówiło się, że jest wielce utalentowany, skoro „potrafił wyczuć sól z odległości wielu mil morskich” (str. 19). Krog, który mocno się jąka, woli wyrażać swoje zdanie w piśmie; w takiej też formie – listownej – oświadcza się Sarze Susanne. Choć obiecał jej, że będą mieć własny dom, początkowo po ślubie musieli mieszkać z jego matką, co nie do końca odpowiadało młodej żonie – czuła się obco, nie miała nic swojego. Nic, poza Johannesem, pożądaniem i przychodzącymi co rok na świat dziećmi. 

poniedziałek, 21 lipca 2014

Danuta Awolusi "Na wysokim niebie"



Danuta Awolusi „Na wysokim niebie”, SOL 2013, ISBN 978-83-62405-30-5, stron 272

Gdzie w wychowywaniu dziecka przebiega granica między normalnością a patologią? Jak wiele pustej przestrzeni może się znajdować między opiekuńczością a obojętnością? Ania, dziewczynka z, wydawać by się mogło, zwyczajnego domu, doświadczyła tej drugiej, obojętności przez duże O. Cóż z tego, że nie było alkoholu, że nie doświadczali systematycznego bicia, bo tak ogólnie, to czasem baty się zdarzały, kiedy miłości czy choćby drobnych przejawów zainteresowania ze strony rodziców także nie było. Matka tkwiła w świecie oferowanym przez telewizję, ojciec zmuszony do prac dorywczych swoje frustracje rozładowywał biernością lub właśnie agresją.

sobota, 19 lipca 2014

Manel Loureiro "Ostatni pasażer"



Manel Loureiro „Ostatni pasażer”, Muza 2014, ISBN 978-83-7758-719-5, stron 480

Pod koniec sierpnia 1939 r. angielski węglowiec „Pass od Ballander” odbywa swój zwyczajowy rejs między Bostonem a Bristolem. Wszystko przebiega tak jak zwykle, ale w pewnym momencie pojawia się dziwna cisza i mgła, jakiej nigdy wcześniej załoga nie widziała, gęsta, oblepiająca. Widzialność jest ograniczona prawie do zera i omal nie dochodzi do tragedii, kiedy napotykają na swojej drodze przeszkodę. Początkowo wydaje im się, że to góra lodowa, ale okazuje się, że jest to statek. Ogromny transatlantyk dryfuje nieoświetlony i cichy. Trzej marynarze decydują się wejść na pokład „Valkirie”. Ku ich zdziwieniu na statku, który należy do nazistowskiej organizacji, wszystko wygląda tak, jakby przed chwilą trwało tam w najlepsze przyjęcie dla znamienitych gości. Tyle że ani załogi, ani pasażerów nie ma, a na podłodze leży tylko małe zawiniątko, a w nim niemowlę owinięte w tałes, z łańcuszkiem z gwiazdą Dawida. Żydowskie dziecko na niemieckim statku jako jedyny pasażer?