sobota, 12 lipca 2014

Katarzyna Bonda "Florystka"



Katarzyna Bonda „Florystka”, Videograf 2012, ISBN 978-83-7835-131-3, stron 616

Zdarza się czasem popełnić błąd, który wydaje się tym życiowym, po którym nic już nie będzie wyglądało tak samo, a naprawić można go tylko w jeden sposób. Hubertowi Meyerowi przytrafiła się właśnie taka sytuacja. Ustalenie profilu w pewnej sprawie o podłożu politycznym nie poszło tak, jak trzeba, i miał tego całkowitą świadomość. Do głosu doszedł honor, poprosił więc o przeniesienie na emeryturę. Zakładał jednak przy tym, że będzie mógł się wykazywać jako wolny strzelec, ale to też nie wyszło, pracy było jak na lekarstwo. Czasem zdarzały mu się zaproszenia na wykłady, ale w takich przypadkach nie pobierał honorarium, a na inne zlecenia czasem nie opłacało mu się nawet opuszczać tej głuszy, w której się zaszył. Był więc on, kot i pies. Las, jezioro i cisza.

Nie znaczy to jednak, że Meyera nie dało się odnaleźć; kto chciał, wiedział, gdzie szukać. A chciał go znaleźć dawny kumpel z białostockiej komendy, Doman. Poprosił go o pomoc; miał wziąć udział w przesłuchaniu kobiety, matki dziewięcioletniej Zosi Sochackiej, która zaginęła. Dziewczynka urodziła się w mieszanej rodzinie, ojciec był biały, matka wywodziła się z Romów. Z czasem śledztwo robi się coraz bardziej pogmatwane, pojawiają się podobieństwa do morderstwa jedenastoletniego Amadeusza. Matka chłopca, Ola, jest uznaną w mieście florystką – nikt nie robi takich bukietów, jak ona; kwiaty, które dobiera, zawsze mają coś przekazywać. Wcześniej kobieta była obiektem plotek, gdy twierdziła, że ma kontakt ze zmarłym dzieckiem, wielu uznało ją za wariatkę. Z biegiem dni policjanci okrywają, że to Ola była ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą. Czy kobieta, która staje się główną podejrzaną, mogła zamordować dziewczynkę? Jaki miałaby motyw? Zemsta za śmierć jej synka?

To Katarzynie Bondzie zawdzięczamy wprowadzenie do polskiej literatury kryminalnej postaci profilera, psychologa, który na podejrzanych i ofiary patrzy pod innym kątem, niż reszta policjantów. Tyle że tym razem Hubert Meyer formalnie policjantem już nie jest, choć nie tak łatwo odciąć się od przeszłości, gdy zawód ma się we krwi i nie potrafi się robić nic innego. Nie zastanawia się długo nad powrotem, nawet jeśli miałby być chwilowy; konieczność odnalezienia zaginionego dziecka jest dla niego ważniejsza, niż wszystkie inne wątpliwości. Meyer po raz pierwszy pojawił się w „Sprawie Niny Frank” (wydanej później jako „Dziewiąta runa”), którą czytałam, choć niewiele mi z niej w głowie pozostało. Dlatego też teraz czułam się tak, jakbym nie miała z nim wcześniej do czynienia. A było to bardzo udane spotkanie. Ma facet coś w sobie, nie da się ukryć, a tym, co pociąga najbardziej, jest przenikliwość i inteligencja – cóż, nie bez powodu mówi się czasem, że najseksowniejszym organem u mężczyzny jest mózg (a może mówi się tak o kobietach, nieważne, do Meyera mi pasuje). I nawet jeśli czasem wyłaziły z niego drobne skłonności do szowinizmu, to przymykałam na to oko; mało tego, to Leny Pawłowskiej, która najpierw proponowała mu współpracę, by zaraz potem zostać skierowaną do pomocy w śledztwie, nie polubiłam i wcale mi nie zależało, że kręciła się koło profilera.

„Florystka” to nie jest łatwa opowieść, z jednego zasadniczego powodu: tu dzieje się krzywda dzieciom, a to zawsze będzie trudne do przejścia, nawet jeśli jest tylko fikcją literacką (inna sprawa, że żyjemy w coraz brutalniejszych czasach, gdzie przy okazji licznie odkrywanych zbrodni coraz wyraźniej uświadamiamy sobie, że człowiek potrafi być bestią gorszą od najdzikszych drapieżników, więc świat wykreowany przez Bondę wcale nie wydaje się mało prawdopodobny). Pisarka zagłębiła się również w problem żałoby, którą przeżywamy razem z Olą, i zrobiła to po mistrzowsku – ja miałam wrażenie, że wciąga mnie jakieś bagno żalu, smutku, ale i szaleństwa. Naprawdę autorka doskonale wie, jak zafundować czytelnikowi dreszcze napięcia i strachu – strachu przed tym, co potrafi zrobić z człowiekiem jego własny rozum.

Zachwycałam się niedawno „Pochłaniaczem” pióra Bondy i skoro o tamtej książce twierdziłam, że jest genialna, to co powiedzieć o „Florystce”, która – mimo makabrycznych zbrodni i traumatycznych emocji – podobała mi się jeszcze bardziej? Ale nie jest to wcale tak, że Katarzyna Bonda jest z książki na książkę lepsza (co można stwierdzić, czytając je w innej kolejności, niż się ukazywały) – ona jest po prostu obdarzona fenomenalnym talentem (do którego dokłada na pewno ogrom przygotowania i pracy, by każdy element był perfekcyjnie dobrany), który daje pewność, że za każdym razem, gdy wypuszcza spod swych skrzydeł nowe dzieło, będzie to literacka perełka. I mniej istotny jest gatunek, jaki wtedy wybiera – czy będzie to dokument, jak „Polskie morderczynie”, czy rasowy kryminał, jak „Florystka” i „Pochłaniacz” – nazwisko Bonda na okładce jest swego rodzaju znakiem jakości - najwyższej jakości (a pod nim powinien być jeszcze dopisek „dobre, bo polskie”). Przekonałam się o tym po raz czwarty, więc nie mogę się mylić. „Florystka” to idealnie skomponowana wiązanka, przekonajcie się, z czego się składa.          

Wyzwanie: „Polacy nie gęsi”.

38 komentarzy:

  1. Chętnie przeczytam, ale na razie mam fazę na lżejsze książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do kryminałów ostatnio ciągnie bardziej, choć nie zawsze, idąc do biblioteki, je wybieram;)

      Usuń
  2. O kurczaczki... tak naprawdę nie wiedziałam o czym jest ta książka, nie czytałam wcześniej opinii. Udało mi się zdobyć ten tytuł na Fincie i tak sobie od tamtego czasu czeka aż po nią sięgnę.

    Nie czytałam o fabule a tylko twoją ocenę - nie spodziewałam się że jest tak dobra i to jeszcze porusza tak ciężki temat, "lubię" takie zagadnienia - jak to źle brzmi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, mnie też dziwnie zabrzmiało, jak napisałam, że "Florystka" "podobała" mi się bardziej, niż "Pochłaniacz";)
      A zdobyczy możesz sobie pogratulować:)

      Usuń
  3. Mnie si,ę florystka podobała, jednak miałam jedno ale... za szybko według mnie można się było domyślić kto jest mordercą, to mnie troszkę rozczarowało..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jakoś na to nie wpadłam;)

      Usuń
  4. Czeka na mnie na półce "Sprawa Niny Frank", a na "Pochłaniacza" ustawiłam się w kolejce w bibliotece. Bardzo jestem ciekawa czy książki tej autorki mi się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa:) Ja bym teraz chciała gdzieś upolować "Tylko martwi nie kłamią", ale w bibliotekach u mnie nie ma:(

      Usuń
  5. Nie czytałam jeszcze żadnej z książek pani Kasi Bondy, ale jestem nimi bardzo zaintrygowana. Liczę na jakiś przypływ kasy i na pewno kupię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też by się przydał taki przypływ:)

      Usuń
  6. Autorki jeszcze nie znam, ale zbiera tak dobre opinie, że chyba najwyższy czas zrobić coś ze swoją niewiedzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko poprzeć taki plan;)

      Usuń
  7. Jest mi obca twórczość tej autorki, ale chciałabym jakąś książkę. Może nie akurat tę pozycję, gdyż czuję, że nie dałabym rady psychiczne. Nie lubię, gdy ludziom dzieje się krzywda, a w szczególności dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego bardzo nie lubię, bo za mocno przeżywam, dlatego tutaj starałam się zachować dystans, ale i tak książkę uważam za wartą przeczytania;)

      Usuń
  8. Czytałam drugi tom o Meyerze, czyli "Tylko martwi nie kłamią" i książka przypadła mi do gustu, a bohater zaintrygował. Na pewno sięgnę po "Florystkę", bo praca profilera mnie intryguje, poza tym Bonda potrafi nakreślić ciekawą fabułę z porządną intrygą. I też się zachwycałam "Pochłaniaczem". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli czytałaś tę, którą ja teraz muszę jakoś dorwać w swoje ręce;)

      Usuń
  9. "Florystka" jest kapitalnym kryminałem. Mimo, że również domyśliłam się kto jest mordercą i tak książka mnie oczarowała. Teraz przede mną "Pochłaniacz":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na Twoje wrażenie, bo "Pochłaniacz" jest jednak trochę inny, też świetny, ale chyba bardziej stawia na tło wydarzeń.

      Usuń
  10. Jestem w trakcie lektury "Pochłaniacza" i choć nie porywa i nie wciąga mnie jakoś niesamowicie, to wiem, że jest to tekst na naprawdę wysokim poziomie. Po skończeniu lektury prawdopodobnie przyjdzie czas na zapoznanie się z innymi tekstami autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chyba faktycznie autorka w "Pochłaniaczu" idzie bardziej w warstwę obyczajową i tło wydarzeń oraz emocje bohaterów, niż same elementy kryminału:)

      Usuń
  11. "Pochłaniacz" już za mną, więc z chęcią przeczytałabym i tę książkę Bondy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę się z tym, co pisałam u Ciebie: "Florystka" ma chyba więcej esencji kryminału;)

      Usuń
  12. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości autorki, ale widzę, że trzeba to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dawna planuje poznać twórczość tej autorki i chyba zacznę od tej książki, bo brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwsze spotkanie będzie idealna:) Chyba że lubisz czytać po kolei, no to wtedy "Sprawa Niny Frank".

      Usuń
    2. Raczej wolę czytać po kolei, dlatego pójdę za twoją radą i najpierw sięgnę po "Sprawę Niny Frank".

      Usuń
    3. U Ani RK wyczytałam dziś, że Muza planuje wznowienie tych pierwszych powieści Bondy, to zobacz, będzie, jak znalazł;)

      Usuń
  14. Bonda ostatnim czasem jest na świeczniku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo, moim zdaniem, ma się czym chwalić:)

      Usuń
  15. Książki tej autorki ciągle przede mną, ale słyszałam już o autorce wiele dobrego - rozglądam się za jej książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała przeczytać wszystkie, ale nie wiem, jak mi to pójdzie;)

      Usuń
  16. Głośne ostatnio nazwisko, z pewnością kiedyś sięgnę po coś tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dużo ostatnio Pani Kasi wszędzie;) Ale myślę, że zasłużenie;)

      Usuń
  17. Widzę, że Bonda ostatnio zachwyca każdego kto tylko przeczyta jakąkolwiek jej książkę! I ja czuję się zachęcona. Temat dzieciaków jest trudny, zawsze jest trudny, ale dobrze, że się o nim pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zdziwiłabym się bardzo, gdyby nie zachwyciła, bo nawet jeśli komuś nie przypadnie do gustu sama fabuła, to powinien docenić precyzję autorki:)

      Usuń
  18. Fabuła brzmi interesująco. Rozejrzę się za nią ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.