środa, 9 lipca 2014

Diane Chamberlain "Zatoka o północy"



Diane Chamberlain „Zatoka o północy”, Prószyński i S-ka 2013, ISBN 978-83-7839-570-6, stron 518

Dwunastoletnia Julie, odkąd sięga pamięcią, zawsze spędza wakacje z całą rodziną w tym samym miejscu: w letniskowym domku dziadków nad zatoką. Rodzice, dziadkowie, ona i jej dwie siostry: starsza Isabel – która nie chce się już zadawać z dzieckiem, jakim jest Julie, gdy wokół tylu rówieśników, z którymi można się dobrze bawić – oraz młodsza Lucy, ośmiolatka, przerażona życiem i każdym możliwym niebezpieczeństwem, jakie zewsząd na nią czyha. Obawy Lucy w końcu się spełniają: Izzy zostaje zamordowana i życie rodziny zmienia się nie do poznania.

Mija ponad czterdzieści lat. Julie i Lucy są dorosłe, młodsza żyje samotnie i gra w zespole muzycznym, i niewielu rzeczy się już boi. Julie jest autorką serii powieści kryminalnych z jedną bohaterką; wraca w ten sposób do upodobań z dzieciństwa, kiedy to do znalezionych najróżniejszych przedmiotów chętnie dopowiadała alternatywne wersje, rozmyślając, do kogo należały i co się mogło z nimi wydarzyć. Tego jednego, najważniejszego śledztwa, nie udało jej się przeprowadzić do końca. Przez cały czas, jaki minął od zabójstwa, czuje się odpowiedzialna za śmierć siostry i za to, że się do niej przyczyniła. Ciąży jej to, co zrobiła. Ma również przeczucie, że za tę zbrodnię została ukarana niewłaściwa osoba, nie ta, która trafiła do więzienia. Gdy spotyka osobę ze swojej przeszłości, wraca do niej to tragiczne lato 1962 roku.

Jako że zdecydowanie bardziej lubię literaturę pióra polskich autorów, łatwiej byłoby mi wymienić tych ulubionych właśnie z tego grona. Ale jeśli chodzi o pisarzy zagranicznych, tworzących w gatunku współczesnych powieści obyczajowych, Diane Chamberlain na pewno zajmowałaby pierwsze miejsce w takim zestawieniu. Cenię jej książki i zwyczajnie je lubię, za to, jak są napisane: lekko i z polotem; i za to, że chociaż każda jest zupełnie inna od poprzednich, to zawsze porusza problemy, które skłaniają do przemyśleń i odpowiedzi na pytanie: co ja bym zrobiła na miejscu bohaterów. Oczywiście nie zawsze da się na takie pytanie związane z lekturą jednoznacznie odpowiedzieć, ale trudno się oprzeć refleksjom, gdy same wręcz cisną się do głowy.

Chamberlain potrafi przykuć uwagę od pierwszej strony, zawsze kładąc nacisk na jakiś konkretny element, którym wciąga w świat wykreowanych przez siebie postaci. Tym razem jest to fakt, że możemy poznawać dwie Julie: rozkwitającą nastolatkę i dorosłą kobietę. Ta pierwsza jest śmiała i odważna, lubi ryzyko, ma w sobie trochę chłopczycy, ale czuje się po części już prawie jak dorosła dziewczyna; towarzyszy jej przy tym wybujała fantazja, przez którą snuje wizje nie mające szans na spełnienie. To one zaważą na całej jej egzystencji, najpierw doprowadzając do tamtej katastrofalnej w skutkach nocy, by później, gdy będzie już po pięćdziesiątce, nie pozwolić jej odetchnąć. Julie swoją siedemnastoletnią córkę najchętniej trzymałaby pod kluczem, tak bardzo się o nią boi i chce ją uchronić przed losem, jaki spotkał jej siostrę. A Shannon daleka jest od podporządkowania się decyzjom matki. Kocha ją, ale coraz bardziej czuje się stłamszona, pozbawiona prawa do życia na własny rachunek, do podejmowania własnych wyborów, nawet jeśli miałaby być błędne. Napięta sytuacja między dwiema kobietami będzie narastać. Rozwój akcji śledzimy także z punktu widzenia Lucy oraz matki obydwu dziewcząt, Marii.

„Zatoka o północy” to nie tylko opowieść o radzeniu sobie z życiową traumą. To przede wszystkim historia błędów, które każdy z nas może popełnić, pomyłek, będących „przywilejem” młodości, czy też czasem efektem chwili, dopiero po upływie której przychodzi otrzeźwienie. To także historia o sile miłości, o tym, jak wielkie jej pokłady trzeba w sobie mieć, by móc wybaczyć innym, a może głównie sobie. Diane Chamberlain wie, w które struny uderzyć, by wzruszyć, by oburzyć, by nie pozostawić obojętnym. Do lektury „Zatoki o północy” namawiam, tak jak do pozostałych powieści tej amerykańskiej pisarki. Ja już czekam na kolejne.      

Wyzwanie: „Czytamy powieści obyczajowe”. 

34 komentarze:

  1. Mam tę książkę u siebie na półce, dlatego ogromnie się cieszę, że tak pozytywnie ją oceniasz. Mam nadzieję, że moje odczucia z tej lektury będę bardzo podobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czytałaś inne jej książki i przypadły Ci do gustu, to z tą nie może być inaczej;)

      Usuń
  2. Widzę, że warto skusić się na nią

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała twórczość autorki jest jeszcze przede mną, ale już mi się podoba, że autora potrafi poruszyć do głębi, potrafi pisać o rzeczach ważnych, zmuszających do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wątpienia w każdej książce porusza istotne problemy, nie pisze o bzdurach.

      Usuń
  4. O to i ja chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twórczość tej autorki jest mi nieznana, choć wiem, że wydaje sporo książek i jest dość popularna w naszym kraju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście coraz więcej jej książek pojawia się na polskim rynku, co mnie osobiście cieszy:)

      Usuń
  6. To pierwsza książka tej autorki, którą mam zamiar przeczytać. Już leży na półce i czeka.. Zachęciłaś mnie do niej bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To autorka, którą jako miłośniczka powieści obyczajowych, muszę poznać. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam prozy Diane Chamberlain i teraz bardzo tego żałuję. Każda opinia o jej książce jest pozytywna. A jestem pewna, że mi się spodoba. Wiele osób porównuje ją do Jodi Picoult. Może i coś w tym jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście pojawiają się takie porównania, ale według mnie Chamberlain pisze lepiej, przy kilku książkach Picoult zwyczajnie się nudziłam.

      Usuń
  9. Skoro namawiasz to widać książkę najnormalniej w świecie trzeba przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chamberlain wydaje się być bardzo popularną pisarką. Ja jej twórczości jeszcze nie znam, ale z opisów powieści i niektórych recenzji wywnioskowałam, że ma ona wiele wspólnego z Jodi Picoult, którą bardzo lubię. To może być coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę to, co powyżej: dla mnie Chamberlain jest lepsza od Picoult;)

      Usuń
  11. Czytałam i bardzo mi się podobała. Chamberlain pisze na prawdę dobrze. Właśnie czekam w bibliotece na jej kolejną książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to tak jak ja:) Ledwo zaczęłam tę, a już zamówiłam sobie "W słusznej sprawie".

      Usuń
  12. Chciałabym poznać twórczość autorki, uwielbiam obyczajówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że to będzie dla Ciebie autorka idealna:)

      Usuń
  13. Ależ zrobiłam błąd byłam w bibliotece i jej nie wzięłam, teraz nie wiadomo kiedy nadarzy się ku temu okazja. Mam za sobą tej autorki "Sekretne życie..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę Ci powiedzieć, możesz pluć sobie w brodę i liczyć na to, że ponowna okazja jednak zdarzy się szybko;)

      Usuń
  14. Czytałam niedawno - rewelacyjna, jak i inne książki autorki które gorąco Ci polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi została do przeczytania "W słusznej sprawie":)

      Usuń
  15. Z autorką się jeszcze nie spotkałam i wiem, że mam czego żałować. Zachęcająca recenzja, dobrze że autorka od pierwszy stron umie zaciekawić czytelnika. Zapisuję tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to teraz masz w czym wybierać:) Ja bym Ci polecała zacząć od "Tajemnicy Noelle", mnie się ta najbardziej podobała:)

      Usuń
  16. Dobrze wiesz, że właśnie niedawno skończyłam czytać "Zatokę o północy", która okazała się interesującą i dobrą lekturą, poruszającą problemy, jakie mogą spotkać każdego z nas. Nie mogę doczekać się kolejnych spotkań z twórczością Chamberlain.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i bardzo mnie cieszy, że to spotkanie było dla Ciebie udane:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.