poniedziałek, 14 lipca 2014

Ignacy Karpowicz "Sońka"



Ignacy Karpowicz „Sońka”, Wyd. Literackie 2014, ISBN 978-83-08-05353-9, stron 208

Do małej wioski gdzieś na Podlasiu trafia Igor Grycowski, reżyser młodego pokolenia, który robi karierę w stolicy. Nie byłoby przesadą, gdyby stwierdzić, że znalazł się w takich okolicznościach tak, jakby przybył z innej planety – ze swoim wyglądem i luksusowym autem. Pozornie nie pasował do tego świata zapomnianego.

Spotyka Sońkę, starą kobietę, której jedynymi bliskimi są łaciata krowa Mućka, pies Borbus, „dwunasta suka o tym imieniu w linii prostej od Borbusa Pierwszego, zwanego Aryjskim, od ogromnego owczarka niemieckiego, który uratował mojej pani trzy razy życie” (str. 20), oraz kot Jozik Pasterz Myszy w swoim dziewiątym ciele. Staruszka opowiada Igorowi historię swojego życia, przez które przewinęła się wielka miłość i nienawiść, krzywda i żal, ból straty i samotność. A wszystko to przez wojenną zawieruchę...

Pisałam już kiedyś o moich doświadczeniach z literaturą zwaną przeze mnie ambitną czy wysoką - mam tutaj na myśli książki, o których jest głośno, którymi zachwycają się środowiska opiniotwórcze i krytycy. Żeby była jasność – wcale nie uważam, że te pozycje, po które ja sięgam na co dzień, nie są ambitne, dla mnie one przede wszystkim są „normalne”, podczas gdy te obwołane mianem genialnych, wybitnych czy czasem wręcz „głosem pokolenia”, do mnie zwyczajnie nie trafiają (by przywołać choćby „Małe lisy” Justyny Bargielskiej, których kompletnie nie zrozumiałam). Nie mówię, że tak jest ze wszystkimi, bo wtedy zbyt mocno bym generalizowała, a chyba jednak za rzadko je wybieram, by wypowiedzieć się o całości, ale te, które próbowałam czytać, były „przekombinowane” i udziwnione na siłę. Ogólnie mogę więc powiedzieć, że wolę szeroko pojmowaną literaturę popularną. Dlatego też właściwie sama nie wiem, dlaczego zabrałam z bibliotecznej półki „Sońkę” Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu „Polityki”, zdobywcy nagrody im. W. Kazaneckiego i Literackiej miasta st. Warszawy – może to ta surowa okładka czymś do mnie przemówiła? W każdym razie wzięłam, zaczęłam czytać, i nie, wcale nie przepadłam. To nie jest powieść, w której można się całkowicie zatracić, ale z tego powodu, że wcale się nie chce. Karpowicz pisze o realiach wojennych, a robi to brutalnie, dosadnie, niczego nie łagodząc ani nie upiększając, więc historia Sońki boli – ogrom nieszczęść, jaki spotkał tę kobietę, począwszy od śmierci matki, na samotnej starości skończywszy, oblepia smutkiem, z którego bardzo chciałam się otrząsnąć. Ale obawiam się, że na to już za późno, obrazy nakreślone ręką pisarza zostaną ze mną na długo. 

Wydaje mi się, że „Sońka” daje szerokie możliwości interpretacji. Każdy może z niej wynieść coś innego: dla kogoś będzie to opowieść wojenna, a dla innych przede wszystkim historia miłości, która nie miała prawa się spełnić, nie w tym czasie i nie w tym miejscu. Jeszcze inny może traktować ją jako przypowieść o grzechu, winie i karze. Różnie można także odbierać samych bohaterów: Sońkę jako symbol wojennej i życiowej traumy, która całe życie czekała tylko na to, by komuś z zewnątrz, z innego wymiaru, przekazać swoje wspomnienia. Ale kim tak naprawdę był Igor? Czy rzeczywiście był obcy w wiosce, w której się zagubił, w której urwał się ze smyczy zasięgu swojej codzienności? Kim był dla staruszki? Co tak właściwie dało mu wykorzystanie dziejów tej niełatwej egzystencji i przeniesienie jej na deski teatralne? Pomógł jej czy bardziej sobie?

Nie na wszystkie te pytanie potrafię sobie odpowiedzieć. Może tak ma być? Może czasem trzeba przeczytać coś, co wymyka się jednoznacznemu odbiorowi i ocenie? Pierwsze spotkanie z twórczością Ignacego Karpowicza zaliczam do udanych o tyle, że spróbuję przeczytać inne jego powieści. Skoro jego nazwisko, jak zapewnia okładka, to „literacka superliga”, to może rzeczywiście warto dać jemu i sobie szansę?  

Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, „Polacy nie gęsi”.

26 komentarzy:

  1. Jeszcze nie czytałam, ale faktycznie dam szansę autorowi.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonamy się obie, czy faktycznie warto;)

      Usuń
  2. Ja jednak nie potrafię przekonać się do tej książki. Wolę po prostu inne gatunkowo powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt,że jest o wojnie już na wstępie mnie zniechęcił, ale tak opisałaś,że coś mnie w niej zaintrygowało, tylko martwię się jak ja przeżyje taki nadmiar emocji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś się uzbroić w potężny dystans, choć nie wiem, czy się da, bo właśnie teraz przeczytałam w innej recenzji, że pierwowzór Sońki istniał naprawdę...

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa recenzja i przemyślenia. To intrygujące, że książka ma wiele możliwości odczytu. Ale chyba taki jest Karpowicz - jego powieści mozna czytać kilka razy i zawsze inaczej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) O widzisz, to tego nie wiedziałam;)

      Usuń
  5. Nie czytam Twojej opinii (zrobie to za kilka dni, porównam wrażenia), lada dzień powinnam za Sońkę się zabrać. Jednak odkładam, przekładam, bo podejrzewam, że to niełatwa lektura będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzenia masz całkiem właściwe.

      Usuń
  6. Mam w planach tego pisarza. Wydaje mi się niebywale inteligentnym człowiekiem po obejrzeniu z nim paru wywiadów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skoro tak twierdzisz, to może też powinnam jakiś obejrzeć;)

      Usuń
  7. Sońka zbiera masę pozytywnych opinii - również wśród blogerów - więc cieszę się, że czeka na mojej półce. Mam nadzieję, że będzie to trudne, acz wartościowe spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby takie się dla Ciebie okazało:)

      Usuń
  8. Dziękuję ja kolejną celną i dającą do myślenia recenzję. Wciaż nie mam swojego egzemplarza Sońki, bo jednak się wahałam i słusznie. Mam inną książkę autora i najpierw z nią spróbuję. Jak tylko chwilę znajdę. Na razie nie mam siły na mocne i trudne książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, Kasia, polecam się;)
      Ciekawe, czy jeśli przeczytam jakąś inną, to stwierdzę, że "Sońka" była dobrym wyborem na pierwszy raz...

      Usuń
  9. Będąc w Matrasie, już miałam tę książkę w ręku. Odłożyłam, bo bałam się spróbować i stwierdziłam, że poczytam opinie. I teraz się cieszę, że zaczekałam, bo uważam, że nie jestem na razie gotowa na tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się ją bała kupić. Dobrze w takim razie, że intuicja Cię nie zawiodła:)

      Usuń
  10. Ujęło mnie to, że ta książka daje tak szerokie pole do interpretacji. Lubię takie właśnie dzieła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem dobrze jest, gdy autor nie narzuca jedynej słusznej opcji;)

      Usuń
  11. Bardzo lubię czytać książki Karpowicza, koniecznie muszę zapoznać się z ,,Sońką,,:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To nie dla mnie tym razem :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tę książkę czytałam przełom VI/VII i do dziś boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dobrze przeczuwałam, że ta książka zostanie ze mną na długo...

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.