Katarzyna Bonda „Florystka”, Videograf 2012, ISBN
978-83-7835-131-3, stron 616
Zdarza się czasem popełnić błąd, który wydaje się tym
życiowym, po którym nic już nie będzie wyglądało tak samo, a naprawić można go
tylko w jeden sposób. Hubertowi Meyerowi przytrafiła się właśnie taka sytuacja.
Ustalenie profilu w pewnej sprawie o podłożu politycznym nie poszło tak, jak
trzeba, i miał tego całkowitą świadomość. Do głosu doszedł honor, poprosił więc
o przeniesienie na emeryturę. Zakładał jednak przy tym, że będzie mógł się
wykazywać jako wolny strzelec, ale to też nie wyszło, pracy było jak na
lekarstwo. Czasem zdarzały mu się zaproszenia na wykłady, ale w takich
przypadkach nie pobierał honorarium, a na inne zlecenia czasem nie opłacało mu
się nawet opuszczać tej głuszy, w której się zaszył. Był więc on, kot i pies.
Las, jezioro i cisza.
