środa, 13 listopada 2013

Zośka Papużanka "Szopka"



Zośka Papużanka „Szopka”, Świat Książki 2012, ISBN 978-83-7799-824-3, stron 208

Wszystko, co złe, zaczęło się od nietrafnego wyboru. Dwoje niepasujących do siebie ludzi zakłada rodzinę, choć właściwie należałoby powiedzieć: podstawową komórkę społeczną, bo do rodziny to daleko. Ona – wdowa z dzieckiem, on – zachęcany przez brata, bo to przecież niepodobna tak żyć samemu. Ten związek od samego początku był błędem. Ona zacznie go obwiniać za wszystko; czy jego wina, czy nie – nieistotne, to i tak przez niego. Największym punktem zapalnym będzie wychowywanie Maciusia – zainteresuje się chłopcem, po co się wtrąca, to nie jego syn, kto mu dał prawo czepiania się biednego dziecka; gdy nie będzie się nim interesował, pewnie, po co, co z ciebie za ojciec, do niczego się nie nadajesz.

Potem pojawia się Wandzia – idealna zabawka dla Maciusia, przedmiot jego eksperymentów, bo ona się „tak klawo” boi. Gdy trochę podrośnie, „gówniara” będzie dobra do wykonywania poleceń, ale do udziału w zabawach już nie. Od małego w jej uszy będzie się sączył jad, jaki to ojciec jest zły i fałszywy, żebyś nigdy nic od niego nie chciała, bo i tak się nie doczekasz. Dlaczego się nie bronisz, tato? Dlaczego jej na to pozwalasz? – takie refleksje pojawią się z czasem.

Normalna rodzina? Przecież matka taka bogobojna. Ale na każdym kroku podkreślająca, jaka to jest biedna, uciemiężona, a on, tej jej lokator chyba, nawet do kościoła nie pójdzie, dzieckiem się nie zajmie, z roboty też nie wie, kiedy wrócić, a cały dom na jej głowie. Z czasem pojawią się zięć, synowa, wnuki, ale nic się nie zmieni. On dalej będzie uciekał, ona nie przestanie wylewać swoich żalów. I tak to będzie trwać...

Zośka Papużanka stworzyła powieść, o której ciężko powiedzieć, że może się podobać. Bo tak naprawdę nie ma w niej nic do podobania, nie każdemu przypadnie więc ona do gustu. Wykreowała świat rodziny, której na pozór daleko do patologii. A jednak ona się w niej doskonale zadomowiła, podgryza ją od środka. Tą patologią jest brak ciepła, uczuć innych, niż tylko nienawiść i chęć zadawania bólu. Dom zamieszkują ludzie sobie obcy, których łączą tylko więzy krwi, ale o prawdziwym związku między nimi nie ma mowy. Zachowanie matki w pewnym momencie przekracza granice i ma się ochotę rzucić książką w kąt albo chociaż zakląć sobie mocno, no bo ile można?! A jednak chce się wiedzieć, co dalej; ale złudzeń, że oni się zmienią – ona przestanie wrzeszczeć, on walnie pięścią w stół – nie ma.

Choć, jak wspomniałam, warstwa fabularna nie wszystkich może zadowolić, to jest coś, co trzeba mocno zaakcentować, a co na mnie zrobiło kolosalne wrażenie: język i styl, jakim posługuje się Papużanka. Opis z okładki mówiący, że autorka jest obdarzona fenomenalnym słuchem językowym, wcale nie kłamał. Bogate skojarzenia, śmiałe porównania, ironia i humor budzą podziw. Tok narracji nie jest jednolity – pojawiają się fragmenty w pierwszej i trzeciej osobie; czasem mamy wspomnienia ojca z wojny, relacje córki, wszystko przemieszane, poplątane, bez jasnego dopowiedzenia, kto teraz ma głos i o jakich czasach mówi. A do tego miejscami dostajemy strumień myśli, bez porządku i harmonii. Ale ten chaos, taki narracyjny rozgardiasz, tylko powieści służy, bo utrzymuje uwagę na stale wysokim poziomie. Brawa dla pisarki.

„Szopka” jest irytująca, „Szopka” jest gorzka. To rzecz o zakłamaniu, o tkwieniu w związku bez sensu, o tym, jak nie powinna wyglądać rodzina. To także książka, którą ciężko mi było opisać, bo nie potrafię oddać słowami tego, jak bardzo mi się podobała, choć w zasadzie nie powinna, bo co może wzbudzać sympatię w tak przedstawionym obrazie? Ale jednocześnie lektura „Szopki” była ciekawym, mocnym, wyrazistym doświadczeniem literackim. I mam nadzieję, że Zośka Papużanka jeszcze nie raz uraczy nas próbką swojego talentu, bo niewątpliwie go posiada. Bardzo na to liczę.      

Książka bierze udział w wyzwaniach „Czytamy powieści obyczajowe” oraz „Polacy nie gęsi”.

16 komentarzy:

  1. Nie lubię irytujących książek, gdyż bardzo jestem emocjonalna, dlatego zapewne niemal na każdym kroku denerwowałabym się, ale cieszę się, że tobie przypadła do gustu. Ja może kiedyś się na nią skuszę z czystej ciekawości, ale jeszcze nie teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko nie podejść do niej emocjonalnie, zwłaszcza do tego, co wyczyniała matka, więc rozumiem. I dlatego też pisałam, że nie wszyscy będą chcieli ją przeczytać.

      Usuń
  2. To będzie dość mocna książka, więc chętnie po nią sięgnę, gdy nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powoli przymierzam się do tej książki i pomimo pewnych obaw mam nadzieję, że będzie to interesujące doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak ją odbierzesz.

      Usuń
  4. Intryguje mnie to, że trudno opisać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie szło ciężko, częściowo ze względu na tę zmienność narracji.

      Usuń
  5. Mam, przywiozłam z Targów i mam nadzieję, że niedługo przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoje zdjęcie z autorką:)

      Usuń
  6. Książkę już miałam w rękach i zrezygnowałam z jej lektury, widzę że dobrze zrobiłam, może kiedyś, ale jak na razie odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i w takim razie nie namawiam;)

      Usuń
  7. Gdzieś już widziałam opinie do tej książki, no nie wiem, nie lubię irytujących książek.Jakoś szkoda mi czasu na czytanie czegoś co będzie męczyło więc chyba jej podziękuję..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko;) Ale wiesz, bardzo mnie ciekawi, jak odebrałabyś język:)

      Usuń
  8. Chętnie przeczytam, tym bardziej że mój stosik ostanio szybko się kurczy, może niedługo będzie więcej czasu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielkich rozmiarów jest "Szopka", więc łatwiej znaleźć na nią czas;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.