wtorek, 12 listopada 2013

Magdalena Witkiewicz "Opowieść niewiernej"


Magdalena Witkiewicz „Opowieść niewiernej”, Świat Książki 2012, ISBN 978-83-273-0044-7, stron 224

Poznajesz kogoś. Nagle dociera do ciebie, że te wszystkie teorie o dwóch połówkach jabłka czy pomarańczy to przecież sama prawda, bo z wami tak jest. Dwoje, ale jedno. Jest tak cudownie, że czasem boisz się pomyśleć, czy ta magia kiedyś się nie skończy. Ślub? Oczywiście. Po nim będzie jeszcze piękniej, bo już zawsze będziecie razem, a czy może być coś lepszego? Nie przerażają cię nawet problemy, które – jak to w życiu – mogą się pojawić. Wy macie siłę i razem będziecie przez nie przechodzić.

Coś jednak zaczyna szwankować. Wkrada się rutyna, prozaiczność - dom, praca, dom, praca. Wasze cele niby dalej są wspólne, ale zaczynacie inaczej widzieć ich realizację. Ty chcesz mieć dziecko, on też, ale najpierw trzeba się ustawić, zapewnić sobie i jemu wszystko to, co najlepsze. Czas na dom, przecież nie będziecie się gnieździć w małym mieszkaniu. To zadanie staje się dla niego najważniejsze, pochłania go coraz bardziej, jest zmęczony. A ty cierpisz. Oddałabyś wszystko za ciepłe słowa, za przelotny dotyk, choćby muśnięcie, którym znów da ci do zrozumienia, że cię kocha i dalej mu na tobie zależy. Że jesteś dla niego ważna jako ty, a nie tylko jako dostarczycielka dwudaniowych posiłków i idealnie wyprasowanych koszul. Chcesz rozmawiać, naprawiać to, co nie jest tak, jak powinno być. Ale on nie ma czasu, męczysz go, bo tak właściwie czego ty chcesz?

Otoczenie też nie wie, o co ci chodzi. Trafił ci się przecież prawdziwy skarb, nie pije, nie bije, nie włóczy się po knajpach, nie zdradza, jeszcze ci dom buduje. A ty wyjesz, wyjesz w środku o miłość, bo czym wypełnisz ten dom? Pustką? Żebrzesz o przejawy uczucia, które miało być tak silne i trwałe, że nic go nigdy nie naruszy. Jak długo jeszcze jesteś w stanie budować na odrzuceniu? Dlaczego tylko ty walczysz o jakość tego małżeństwa? A może naprawdę za dużo wymagasz? Może faktycznie w głowie ci się poprzewracało i oczekujesz Bóg wie czego? A czas dorosnąć, bo takie jest życie i skoro ślubowałaś, skoro wybrałaś go na męża, to trzeba się pogodzić z tym, jaki się stał? Ale przecież masz też swoje potrzeby: chcesz ciepła, bliskości. Czy można ci się dziwić, że idziesz za tym, który jest w stanie ci to dać?

To obraz życia Ewy i Maćka, bohaterów powieści Magdaleny Witkiewicz „Opowieść niewiernej”. Książkę już raz czytałam, ale postanowiłam sobie przypomnieć. Autorka podejmuje w niej motyw zdrady, zjawiska, które bardzo łatwo ocenić, zapominając, że przecież ona nigdy nie jest czarno-biała, że zawsze przybiera różne odcienie szarości. Z lekkością przychodzą nam stwierdzenia, że ja to bym nigdy nie zdradził/a, a już na pewno nigdy bym nie wybaczył/a, gdyby dotknęła mnie taka krzywda. Ale czy tak naprawdę możemy być tego pewni? Skoro tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, to może jednak lepiej nie ferować wyroków o innych i o nas samych?

Magdalena Witkiewicz pisze pięknie - delikatnie i z wyczuciem. I wcale nie zachęca do zdrady, jak mógłby ktoś pomyśleć; nie uważa, że miałaby ona być lekarstwem, bo zdrada zawsze będzie pewnego rodzaju porażką dwóch osób. Pisarka dostrzega wszystkie niuanse, pokazuje, jak Ewa walczyła; jest cierpliwa w prezentowaniu starań kobiety – to raczej w czytelniku prędzej rodzi się myśl, że już dawno na miejscu Ewy straciłoby się cierpliwość i przestało tak męczyć. Ale Ewa nie, ona robi wszystko, żeby ratować małżeństwo, żeby było normalnie, żeby ich udziałem stała się spełniona rodzina. Ale czy wierność sobie się nie liczy? Czy naprawdę trzeba pokutować nie wiadomo w imię czego? Czy naszym losem ma być od tej pory cierpienie i umartwianie się, a związek ma się stać klatką łez i bólu? Czy samotność we dwoje jest czymś szlachetnym, za co ktoś wręczy nam medal? Życie mamy tylko jedno i czy nie warto dać sobie szansy na odwrócenie złej karty?

Mogłoby się wydawać, że „Opowieść niewiernej” jest zwykłą historią, jakich wiele. A jednak sądzę, że ma ona bardzo ważne przesłanie. Związek dwojga ludzi nigdy nie jest łatwy i to jest naturalne, w końcu normalnym jest, że się różnimy, inaczej zostaliśmy wychowani, mamy odmienne charaktery. Ale trzeba o „nas” dbać, pielęgnować. I nie może to być zadanie tylko dla jednej strony. Nie może być tak, że ty tylko dajesz, nie otrzymując nic. Tak na dłuższą metę się nie da. Udany związek jest podstawą Twojego życia, z niego czerpiesz moc do zmagania się ze światem; jeżeli on nie ma sensu, to jak co inne może mieć? Relacja z partnerem ma być swoistym azylem, ma dawać poczucie bezpieczeństwa i zakotwiczenia, to z niej masz czerpać radość, zadowolenie, a przede wszystkim miłość.  

Książka bierze udział w wyzwaniach „Czytamy powieści obyczajowe” oraz „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. „Opowieść niewiernej” jakiś czas temu czytałam i zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Jest to na swój sposób bardzo mądra powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każda książka autorki ma głębokie przesłania i pewną mądrość w sobie zawiera.

      Usuń
  2. U mnie ta książka jeszcze leży na półce, chociaż przyznam że teraz może szybciej do niej sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, aż grzech, żeby taka książka marnowała się na półce;)

      Usuń
  3. To jest ostatnia książka jaka mi została do przeczytania. Wczoraj przeczytałam Zamek z piasku (piękny) i połowę Milaczka, żeby się odmóżdżyć po trudach Zamku, jak dojdę psychicznie do siebie to poczytam Opowieść niewiernej, a wtedy to już pozostaje mi tylko czekać na Pensjonat marzeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Opowieści" pewnie trzeba będzie wrócić do "Panien roztropnych", bo tu też lekko nie jest.
      A "Pensjonatu" już się nie mogę doczekać, tym bardziej że będzie więcej Marty, a Ty chyba też ją polubiłaś;)

      Usuń
  4. Czytałam i zrobiła na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że nie da się przejść koło niej obojętnie.

      Usuń
  5. Jak ja lubię tę książkę!! Tak przeżywałam kiedy czytałam, po prostu wczułam się od pierwszej do ostatniej strony. Wspaniale napisana. Super jest Twoja recenzja, miała identyczne spostrzeżenia co do bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najciekawsze, że za drugim razem przeżywa się tak samo mocno:)

      Usuń
  6. Czytałam i również polecam. Zmusza do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Druga recenzja tej samej autorki w dniu dzisiejszym :) Muszę w końcu przeczytać coś jej autorstwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? To chyba mi umknęło. Musisz, naprawdę warto:)

      Usuń
  8. "Opowieść..." zrobiła na mnie wrażenie... warto przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, że mamy takie samo zdanie:)

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam, ale skoro wiem, że warto, to muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.