czwartek, 14 listopada 2013

Sabina Czupryńska "Kobiety z domu Soni"


Sabina Czupryńska „Kobiety z domu Soni”, Prószyński i S-ka 2012, ISBN 978-83-7839-035-0, stron 472

Antonia w młodości była damą. Pracowała w sklepie z materiałami, a projekty pięknych kreacji z nich uszytych same przychodziły jej do głowy. I ten talent służył jej i żeńskiej części rodziny przez wszystkie lata. Wyszła za mąż za cukiernika, Jacentego; na świat przyszły ich dwie córki – Halina, powszechnie lubiana, zawsze uśmiechnięta i „ta druga” – choć w rzeczywistości starsza – Julia, poważna, wywyższająca się. Nie odziedziczyła ciepła swojej matki, najlepiej czuła się w roli tej, którą mężczyźni podziwiają, gdy ona, z nieodłącznym papierosem w dłoni, rozsiewa blask swojego wdzięku. Jej mąż, Bronisław, wielbił ziemię, po której stąpała. A gdy urodziła mu troje dzieci, dwie córki i syna, był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Do czasu, gdy jedna rozmowa z synem uświadomiła mu, kim tak naprawdę jest w życiu żony. Prawda okazała się być zbyt brutalna.

Jagoda i Basia, córki Julii. Na życiu każdej z nich matka odcisnęła niezatarte piętno. Jedną i drugą skrzywdziła w chwili, kiedy najbardziej potrzebowały pomocnej, życzliwej dłoni i opieki. A wszystko w imię ich dobra przecież. Z każdą córek, w ten czy inny sposób, została na zawsze – choć Jagoda wyjechała z domu, matka utkwiła w jej charakterze; Basia z nią mieszkała, przez co Julia czuła się trzecim, niezbędnym ogniwem jej małżeństwa.

I wreszcie Sonia, najmłodsze pokolenie, córka Jagody. Od dzieciństwa pozostawiona sama sobie, bo choć matka marzyła o takiej małej dziewczynce, to coraz bardziej pochłaniało ją tworzenie kolejnych domów. Brat także zaczął swoje życie, zabierając ze sobą poczucie bezpieczeństwa, jakiego od niego oczekiwała. W gąszczu uczuć między babką, matką, ciotką i ojczymem, będzie musiała sama poukładać swoje losy.

Większość z nas, w czasach swojego dzieciństwa, obiecuje sobie, że gdy dorośnie, będzie taka jak mama. To ona jest centrum wszechświata, punktem odniesienia do wszystkiego, gwarantem poczucia bezpieczeństwa, wzorcem kobiecości. Dorosłość często weryfikuje nasze dziecięce przemyślenia. Bo co, gdy mama nie ustrzegła się błędów, a my jesteśmy tego świadome? Wówczas mówimy sobie: nie, ja taka nie będę, zrobię inaczej, po swojemu, lepiej, bo już wiem, czego unikać, w którą stronę pójść. Ale co, gdy obietnice złożone samej sobie, to za mało? Przecież jest jeszcze kwestia genów, odziedziczonych skłonności, nawyków utrwalonych codziennym porządkiem rzeczy w rodzinnym domu. Prawda jest też taka, że nikt nie jest w stanie dać ci tyle, co druga kobieta. I nikt nie jest w stanie skrzywdzić cię tak mocno, jak kobieta. Zwłaszcza kobieta tak ci bliska, jak matka. Od tej prawdy uciec się nie da.

Antonia obie córki kochała, ale nie rozumiała tego, co stało się z Julią, nie miała na nią wpływu i z czasem było już tylko gorzej, aż do momentu, gdy całkowicie ją straciła. Jagoda, chcąc odciąć się od matki, sama nie zauważyła, że stała się jej kopią, która swojemu dziecku nie potrafi dać tego, czego sama nie otrzymała. Gdzie tkwił błąd w ich relacjach?

Sabina Czupryńska jest autorką dwóch powieści; „Kobiety z domu Soni” są pierwszą w kolejności, a drugą, którą mam okazję czytać. „Ta druga, słodka i ostra” zrobiła na mnie wrażenie, z „Kobietami...” jest podobnie, o ile nie lepiej nawet. Autorka podejmuje motyw uniwersalny o tyle, że może być bliski każdej kobiecie: każda z nas jest przecież córką, a równocześnie może być matką córki. Ten niezmienny od tysięcy lat porządek losu wykorzystała Czupryńska w swojej opowieści o piątce kobiet, które zawsze będą chciały tego samego: przede wszystkim być kochane. Ale metody, którymi będą do tego dążyć, wybiorą zupełnie inne.

Czupryńska  każdą swoją bohaterkę obdarowała innym cechami, przez co mogą wzbudzać w czytelniku zróżnicowane emocje. I zrobiła to tak zgrabnie, że wszystkie postaci gwarantują kalejdoskop doznań. Jagodę poznajemy jako młodą dziewczynę, kibicujemy jej i nagle coś się zmienia, przestajemy ją rozumieć. To samo z Basią; najpierw pewna siebie, odważna nastolatka, która potem daje sobie całkowicie wchodzić na głowę. Podobała mi się ta zmienność, z jaką podchodziłam do bohaterek, bo to pokazywało, jak kształtowała je sytuacja, jak próbowały znaleźć swoje miejsce na ziemi.

Pisarka nie sięga po nie wiadomo jak wymyślne środki wyrazu artystycznego. Postawiła na prostotę i naturalność, i bardzo dobrze, bo opowieść broni się sama. Choć nie brakuje w niej trudnych emocji, to jednak gorąco ją polecam. Każdej kobiecie.   

Książka bierze udział w wyzwaniach „Czytamy powieści obyczajowe” oraz „Polacy nie gęsi”.

25 komentarzy:

  1. Tym razem jestem na tak. Fabuła tej książki mnie zaciekawiła i chętnie poznam ją w całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę, że powinna Ci się spodobać. Tym bardziej, że to Prószyński, a ich książki czytasz i zazwyczaj Ci odpowiadają:)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa książka, a okładka trochę mi przypomina "Kobiety z Czerwonych Bagien" Jeromin-Gałuszko.
    Chętnie sięgnę bo fabuła mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że o tym samym pomyślałam? Ten pomościk;)

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że to trochę smutna książka, ale warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest tak, że wszystko wszystkim się układa bez żadnych problemów. Ale w życiu też nie zawsze tak jest, więc w tym książka jest prawdziwa.

      Usuń
  4. Wydaje się być warta przeczytania, chociaż na pewno do wesołych nie należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj coś ostatnio mam problem z pisaniem... chyba muszę wrócić do szkoły i nauczyć się pisać poprawnie;))))

      Usuń
    2. No nie, wesoła nie jest, ale świetnie się czyta:)

      Usuń
  5. Czytałam ją jakiś czas temu i byłam nią zafascynowana, bardzo mi się spodobała i wzbudziła we mnie wiele emocji! Lubię takie książki :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    Lina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też do takich książek blisko:)

      Usuń
  6. Podoba mi się, że ta książka jest emocjonalna. Lubię takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę i na pewno sprawi, że zostanie w pamięci na dłużej.

      Usuń
  7. Czytałam. Wspaniała książka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytaknę, bo cóż więcej mogę;)

      Usuń
  8. Uwielbiam tę książkę, jedna z moich tych najbardziej ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak o niej pisałaś przy okazji stosiku, w którym ją zamieściłam:)

      Usuń
  9. Chyba się skuszę, jak tylko znajdę trochę czasu w moich czytelniczych planach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, powinna Ci się podobać:)

      Usuń
  10. A wiesz, że ja wręcz przeciwnie - nie chciałam może nie tyle być, ale żyć tak jak moja mama. U mojej mamy wszystko jest zapięte na ustatni guzik, wiesz - pełna lodówka, obiady zawsze na czas, wszystko posprzątane, wyprasowane, idealne. Zazdroszczę jej tego zorganizowania, ale gdybym taka była, to nie miałabym czasu na realizację pasji. A tak, cóż - czasami nieumyte gary walają się po zlewie, ale recenzja jest napisana. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja bym może chciała mieć tak idealnie, ale żeby to się jeszcze samo robiło... Wcale Ci się nie dziwię, że masz czasem nieumyte gary, też wolę czytać i pisać:) A te wszystkie czynności domowe są takie nudne i jeszcze trzeba je powtarzać w kółko:P

      Usuń
  11. Książkę czytałam jakiś czas temu i bardzo dobrze ją wspominam, podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka miała świetny pomysł i udźwignęła jego realizację:)

      Usuń
  12. Chętnie po nią sięgnę, zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.