wtorek, 3 września 2013

Anna Łacina "Miłość pod Psią Gwiazdą"


Anna Łacina „Miłość pod Psią Gwiazdą”, Nasza Księgarnia 2013, ISBN 978-83-10-12359-6, stron 448

Andrzej. Przypadkiem znajduje kartkę z wierszem i bardzo chciałby poznać jego autorkę. Poszukiwania w sieci prowadzą go na blog Deszczowej, dziewczyny, której bliska jest poezja. W komentarzu chłopak zostawia zaproszenie na spotkanie. Przychodzi Magda, twierdzi, że w zastępstwie Deszczowej. Andrzej – jako pretekst – wymyślił gazetkę szkolną, w której i wiersze mogłyby znaleźć swoje miejsce. Nieoczekiwanie to właśnie z Magdą Andrzejowi świetnie się rozmawia, dziewczyna zaczyna mu się podobać, intryguje go.

Magda. Wychowywana tylko przez matkę, ojciec wybył w Bieszczady i widują się tylko raz w roku, w wakacje. Zakompleksiona, niepewna swojej wartości, a jednocześnie łatwo oceniająca innych – Andrzeja przez pryzmat jego wyglądu i ubioru. Przed sprawdzianem z matematyki Magda zrobi coś, co – choć wie, że jest nieprawdopodobne – jeszcze długo będzie w niej wzbudzać poczucie winy.

Iza. Dziewczyna aktywna, energiczna, której nieobojętny jest los zwierząt. Pomaga w schronisku, szuka tych, którzy chcieliby adoptować psa czy kota po przejściach.

Robert, arogancki, pewny siebie, dystansem i ironią próbujący znaleźć swoje miejsce w nowym świecie, w nowej klasie. Obwinia ojca i ciotkę, że rodzicom nie układa się w małżeństwie, z czym nie może się pogodzić.

Lucyna, matka Asi, prowadząca dom bratu. Kobieta, która nieba by przychyliła swoim bliskim, tyle że tkwi w swoich ciasnych horyzontach myślowych, zazdrości i egoizmie, a te nie pozwalają jej dostrzec, że liczy się coś więcej, niż ugotowany obiad i wyprasowana koszula.

Jak ułożą się relacje między tymi bohaterami?

„Miłość pod Psią Gwiazdą”  jest powieścią dla młodzieży, choć myślę, że i dla dorosłego lektura może być nowym i ciekawym spojrzeniem na młodsze pokolenie i jego problemy, także te uczuciowe, bo one na pewno zajmują znaczące miejsce w życiu nastolatków. Mnie przyciągnęło nazwisko autorki – czytałam jej poprzednie powieści, z których ostatnia, „Telefony do przyjaciela”, podobała mi się najbardziej, oraz fakt, że książki z tej serii Naszej Księgarni nie zawodzą. O tej na początek trzeba powiedzieć, że dość długo się rozkręca i trochę trwało, zanim wciągnęłam się w akcję. Równocześnie przyznaję, że nie ma tutaj spektakularnych wydarzeń, więc ciężko było pisać o fabule, żeby nie zdradzić jej zakrętów. Bo Anna Łacina tyle razy plącze poszczególne wątki, że nawet jeśli przypuszczamy, jak to wszystko może się skończyć, nie mamy żadnej gwarancji, że tak właśnie będzie. Te zwroty w uczuciach bohaterów mogą się wydawać trochę mało wiarygodne, ale czy miłość nastolatków właśnie taka nie jest? Poszukująca, niepewna, delikatna i krucha, bo dopiero co poznawana i oswajana?

Pierwsze uczucia, miłość i przyjaźń, to tylko niektóre z wątków podejmowanych przez autorkę. U jej postaci trwa przecież rok szkolny, są więc i problemy z nauczycielami, zwłaszcza z takimi, którzy zatracają swój obiektywizm; zamajaczy też studniówka. Oprócz tego Anna Łacina porusza kwestię, która widać, że jest jej bliska – schronisk dla zwierząt, ich przepełnienia i tego, że na miejsce tych zaadoptowanych ciągle niestety przybywają nowe. Całokształt ujętych motywów budzi we mnie skojarzenia z prozą Ewy Nowak, świetnej pisarki dla młodzieży, której seria miętowa cieszy się dużą popularnością. U Anny Łaciny też można wychwycić to zacięcie pedagogiczne, ale bez moralizatorstwa. Bohaterowie nie podlegają jej ocenie, ta okazuje się być zadaniem dla nas, czytelników, jeśli będziemy mieć na to ochotę – a na pewno to zrobimy, ciężko nie wyrobić sobie własnego przekonania o postępowaniu Magdy, Andrzeja, a zwłaszcza Lucyny. Autorka swoim postaciom pozwala na wiele, by pewne zjawiska mogli poczuć na własnej skórze, wyciągnąć z nich wnioski, naprawić błędy, rozwijać się.

Tym, co mnie najbardziej przekonało, jest styl, jakim posługuje się pisarka, bardzo przystępny, taki zwyczajny, naturalny, i najważniejsze w moim odczuciu – bez silenia się na stylizację młodzieżową, on pozostaje przede wszystkim literacki, a nie potoczny. „Miłość pod Psią Gwiazdą” jest świetną powieścią dla tych, którzy mają ochotę zajrzeć do świata młodzieży licealnej i ich rodzin. Dla mnie wycieczka w taki świat była odświeżającym doświadczeniem. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Portalowi Sztukater.



Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy powieści obyczajowe”.


Na koniec krótkie podsumowanie sierpnia.

Tym razem wybrałam dwie najlepsze książki miesiąca, są to „Nalewka zapomnienia” Kasi Bulicz-Kasprzak oraz „Łopatą do serca” Marty Obuch.
Na uwagę zasługuje też powieść Magdy Parus „Rodzinnych ciepłych świąt” – recenzja wkrótce.
Wielkiego rozczarowania w tym miesiącu nie było, może „Nauczycielka z Villette” nie spełniła moich oczekiwań, bo liczyłam na mocny kryminał, a ten taki nie jest.

12 komentarzy:

  1. mam na uwadze ten tytuł, szczególnie, że lubię książki pisane z myślą o młodzieży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jest wprawdzie skierowana do i pisana o starszych, niż Twoja Małgosia, ale i tak sądzę, że Ci się spodoba:)

      Usuń
  2. Mimo,że jest to książka przeznaczona dla młodzieży to z chęcią bym ją przeczytała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i sięgnę, bo brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam nadal czuję się jak młodzież, więc z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo! I takie podejście mi się podoba:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.