piątek, 20 września 2013

Jill Shalvis "Oczarowana"


Jill Shalvis „Oczarowana”, Prószyński i S-ka 2012, ISBN 978-83-7839-101-2, stron 384

Maddie do tej pory mieszkała w Los Angeles, ale właśnie została wyrzucona z pracy i odeszła od chłopaka. Przyjeżdża do Lucky Harbor, bo otrzymała spadek po matce – zaniedbany hotel. Na miejscu spotyka swoje przyrodnie siostry: sztywną Tarę i dziką Chloe. Choć pragnieniem ich matki było, aby prowadziły hotel wspólnie, chcą jak najszybciej pozbyć się tego zrujnowanego dziedzictwa. Ale Maddie właściwie nie ma do czego wracać i widzi szansę na zapuszczenie korzeni. Ale czy przekona do tego siostry?

Na początek postanawiają choć trochę odnowić hotel, żeby podnieść jego wartość. Maddie w odrobinę niestosownych okolicznościach poznaje Jaxa, który potem okazuje się być budowlańcem, „niechcący” przez nią zatrudnionym. Mężczyzna wzbudza w dziewczynie pożądanie, ale czy będzie potrafiła pozbyć się swoich lęków?

Po kilku ostatnich, dość nietrafionych lekturach, potrzebowałam czegoś lekkiego, odprężającego, nie wymagającego wielkiego skupienia. Latem czytałam „Szczęśliwą przystań” Jill Shalvis i wiedziałam, że jej kolejna książka będzie dobrą odpowiedzią na moje aktualne potrzeby. Cóż, nie pomyliłam się.

Przyznać jednak muszę, że w porównaniu ze „Szczęśliwą przystanią” w tym przypadku akcja wolniej się rozkręcała i więcej czasu zajęło mi wciągnięcie się w nią i przywiązanie do bohaterów. I choć książki autorki z cyklu o Lucky Harbor można czytać dowolnie, to jednak nieświadomie zaburzyłam sobie kolejność, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać i jaką tajemnicę skrywa Tara, co nie pozostanie bez wpływu na rozwój związku Maddie.

Wszystko to jednak nie zmienia faktu, że „Oczarowaną” można być oczarowaną. Lekkie pióro autorki, styl kipiący zadziornym humorem sprawia, że mknie się po kartach powieści błyskawicznie. Pełne polotu przekomarzania i docinki, widoczne w rozmowach głównych postaci, potrafią rozbawić. I co tam, że fabuła niczym nie zaskakuje, a pozytywne zbiegi okoliczności mnożą się jak grzyby po deszczu, przecież właśnie tego oczekiwałam.

Ale „Oczarowana” ma jeszcze jeden plus. Jill Shalvis udało się przemycić motyw poważnego problemu, jakim jest przemoc w związku. Na przykładzie Maddie udowadnia, że możliwe jest pozbieranie się, przerwanie tego zaklętego poczucia winy i usprawiedliwiania tego, który dopuszcza się agresji. Maddie znajduje w sobie dość siły, by odejść i choć dużo będzie ją kosztowało ponowne zaufanie jakiemukolwiek mężczyźnie, to jednak zdobędzie się na to.

Nie ma się co rozwodzić, potraktowałam „Oczarowaną” jako reset i takie zadanie spełniła w stu procentach. Może za tydzień już jej nie będę pamiętała, ale i tak twierdzę, że takie książki, jak te autorstwa Jill Shalvis, relaksujące i czysto rozrywkowe, też są potrzebne i dobrze czasem po takie sięgnąć. Zwłaszcza gdy te, zdawałoby się, ambitniejsze zawodzą. A następnym powieściom Jill Shalvis nie odmówię.   

Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy powieści obyczajowe”.

24 komentarze:

  1. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała. Taka lekka, relaksująca powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, właśnie takiej potrzebowałam:)

      Usuń
  2. Bardzo zachęcająca opinia:)Lubię powieści obyczajowe, więc będę mieć ją na uwadze. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi;) Sympatyczna lektura, to i opinia pozytywna;)

      Usuń
  3. Słyszałam o książce, ale jakoś szczególnie zainteresowana nią nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzadko potrzebuję takiej lektury, a jeśli nawet to wybieram książki trochę bardziej skomplikowane, które łączą dwa plany czasowe i mają w sobie tajemnicę, np. powieści Kate Morton. Podejrzewam, że lekturą "Oczarowanej" byłabym rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skomplikowane książki mają swój czas, tak samo jak te lekkie i odprężające. Kate Morton na pewno nie wybrałabym, gdybym potrzebowała czegoś resetującego, zresztą uważam, że tych dwóch autorek nawet nie ma co porównywać, inny sposób konstruowania fabuły.

      Usuń
  5. myślę, że mnie równie by się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno swoją lekkością potrafi uprzyjemnić czas;)

      Usuń
  6. Niestety, ja nie jestem fanką takiej literatury, więc tym razem podziękuję.
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Będzie idealna na nudne wykłady :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się określenie jaiego użyłaś "reset". Bardzo trafne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci się podoba;) Najważniejsze, że ten reset zadziałał:)

      Usuń
  9. Ja czytałam "Szczęściarę" jej autorstwa i baaaardzo mi się podobała. Ta i pozostałe czekają już na swoją kolej. Lubie takie powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Szczęściara" w bibliotece na razie wypożyczona, więc czekam sobie cierpliwie;)

      Usuń
  10. W końcu dotarłam do Ciebie;) jeżeli Oczarowana ma posłużyć jako dobry reset to postaram się o niej pamiętać w chwili zwątpienia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej roli się sprawdza, jeszcze mam w zapasie jedną książkę tej autorki, wypożyczę sobie, jak znów się zawieszę nad takimi mniej fajnymi książkami;)

      Usuń
  11. Jakoś nie jestem przekonana do obyczajówek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma jakoś tam określony gust czytelniczy, ja nie czuję fantastyki.

      Usuń
  12. Nie wiem czy książka spodobałaby mi się, czy nie, ale o przemocy w związkach/rodzinie trzeba pisać jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porównaniu do książek, w których występuje przemoc, a o których pisałaś u siebie, to ta się na pewno nie umywa. Po "Oczarowanej" nie ma się co spodziewać wnikliwej analizy przypadku, ale jednak jest to w jakimś tam stopniu zaakcentowane i dobrze, że nawet w tak lekkich obyczajówkach znajdzie się coś wartościowszego;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.