piątek, 30 sierpnia 2013

Kasia Bulicz-Kasprzak "Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek"


Kasia Bulicz-Kasprzak „Nalewka zapomnienia, czyli bajka dla nieco starszych dziewczynek”, Nasza Księgarnia 2013, ISBN 978-83-10-12420-3, stron 288

Jaga – a właściwie Agnieszka – pracuje w korporacji i szykuje się na awans. W końcu swojej firmie poświęciła dziesięć lat życia, przechodząc wszystkie szczeble kariery, więc coś jej się chyba wreszcie należy. Tym bardziej, że praca jest właściwie całym życiem kobiety; w pobliżu nie kręci się żaden mężczyzna – byłego męża nie liczymy; przyjaciół Jaga nie ma, matka nie żyje, a winą za to obarczyła ojca, więc ich relacje są kiepskie. Jest jeszcze przyrodni brat, ale raczej im ze sobą nie po drodze. Jaga wiedzie więc życie dość puste i jałowe, wyżywając się na swojej asystentce i innych współpracownikach, którzy się jej boją.

W ramach zdobywania punktów u prezesa, Jaga bierze udział w sztafecie i mdleje; trafia do szpitala. Wynik rezonansu magnetycznego jest bezlitosny, a i profesor nie daje nadziei. Jadze ani w głowie leczenie i postanawia, że skoro już ma umrzeć, to zrobi to na własnych warunkach. Wyjeżdża na koniec świata, na Roztocze, gdzie stoi dom jej babci. Nie przypuszcza jedynie, że jest on tak zaniedbany. Ale mieszkańcy wioski nie pozwolą, żeby „Maryśczyna” córka spała w samochodzie. Motywami Jagi zaczyna się też interesować Śliwowa – zielarka, wróżka czy może nawet szeptucha, a źródło pewnych wyjątkowo nieatrakcyjnych woni przywiedzie pod jej nowy dom weterynarza o bardzo pociągającym torsie...

„Nalewka...” jest moim pierwszym spotkaniem z Kasią Bulicz-Kasprzak i już wiem, że na pewno nie ostatnim. Jej druga powieść mnie zwyczajnie zaczarowała i teraz koniecznie muszę przeczytać jej debiut. Niewytłumaczalne to, ale zapragnęłam przeczytać „Nalewkę...” już od momentu, gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Mocno przemówił do mnie tytuł, intrygujący i wyrazisty. Taka też jest cała ta książka.

Kasia Bulicz-Kasprzak wykreowała bohaterkę, którą na samym początku trudno polubić. Jej zachowanie w pracy, ta duma z tego, że budzi u pracowników lęk i mylenie strachu z szacunkiem, nie jest łatwe do zaakceptowania. Dopiero z czasem spod tej skorupy zimna i wyrachowania wyłania się kobieta pogubiona, na której wyjątkowo silnie odcisnęły się skomplikowane relacje rodzinne. Jaga zatrzasnęła się w swojej traumie i stała się głucha na to, jak radzą sobie ci, których też ona dotknęła. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Jaga jest egoistką, dość pokręconą. Myśli tylko o sobie, o tym, co sama czuje, ale równocześnie nie jest w stanie dopuścić do siebie tej prawdy, że ktoś może się o nią martwić i troszczyć. Pobyt z dala od stolicy będzie dla niej swoistą terapią, leczeniem z egoizmu i dawaniem sobie prawa do słabości, do tego, że ktoś może ją zobaczyć w gorszych chwilach i się nią wtedy zaopiekować.

Jako że to bajka, nie zdziwcie się, gdy Jaga zaprzyjaźni się ze zwierzętami. I mam tu na myśli przyjaźń w pełnym tego słowa znaczeniu, bo ona będzie z nimi rozmawiać, a one będą jej odpowiadać. Pies Azorek, kot Mruczek i mysz otworzą jej oczy na kilka najważniejszych w życiu spraw, odczarują jej samotność, uświadomią, ile tak naprawdę może znaczyć miłość i przyjaźń. Racjonaliście twardo stojącemu na ziemi może trudno będzie to zrozumieć, zaraz znajdzie wytłumaczenie, że to sprawka chorego mózgu Jagi. Ale mnie te fragmenty bardzo się podobały, zwłaszcza kot jest genialny; język, jakim się posługuje, rozbawił mnie do łez. Niczego sobie był też pierwszy wywód myszy.

Siłą powieści Kasi Bulicz-Kasprzak jest niebanalny humor, dzięki któremu można na chwilę zapomnieć o wszelkich troskach i kłopotach. Lekki, przyjemny język przekłada się na frajdę czytania, od której ciężko się oderwać, stąd polecam znaleźć sobie więcej czasu na lekturę. Ale pod tą warstwą humoru i zabawy kryje się przeświadczenie, jaką potęgę mają miłość i przyjaźń, dwie siły napędowe w życiu człowieka, którym trzeba tylko czasem pozwolić wkroczyć do swojego świata. „Nalewkę zapomnienia” gorąco polecam, a za autorkę mocno trzymam kciuki, żeby jej ścieżka pisarska rozwijała się pomyślnie.  

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Portalowi Sztukater.



Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy powieści obyczajowe”.

19 komentarzy:

  1. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę. Szalenie mnie ona intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja również podzielam Twoje marzenie :)

      Usuń
    2. I macie rację, dziewczyny, ta książka za mną też chodziła i wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Super, że się udało:)

      Usuń
  2. Aaa ja też bardzo zapragnęłam jej przeczytać, no ale nie wiem kiedy będę miała możliwość jej nabyć, jeszcze Twoja recenzja tak mnie nakręciła,że chyba spać w nocy nie będę mogła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że mam taką moc;)

      Usuń
  3. właściwie dostrzegłyśmy w tej książce wiele podobnych sytuacji, na to samo zwróciłyśmy uwagę, polecam też debiutancka powieść Kasi-"Nie licząc kota..."
    udanego weekendu, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie licząc kota" już niedługo:)))
      Dziękuję, wzajemnie:)

      Usuń
  4. Ja z moim kotem też rozmawiam. Tylko nie jestem pewna czy na ten sam temat. :P

    Wczoraj wieczorem wyglądało to tak ja poniżej.
    Stoję z pidżamą w ręce i pytam:
    A: Idę się myć. Idziesz ze mną.
    M: Miau.
    A: To udziesz czy nie?
    M. Miau.
    A. Nie, to nie. Idę bez Ciebie.
    M. Miau!
    Po czym kot błyskawicznie popędził do łazienki. :P

    Co prawda efekt ten zawdzięczam raczej temu, że miałam w ręce pidżamę, co jest dla Myszy sygnałem, że czas pod prysznic, ale wolę wierzyć, że się rozumiemy. :P

    A książkę na pewno przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbawiłaś mnie:D
      To fragmenty "Nalewki" ze zwierzętami na pewno przypadną Ci do gustu:)

      Usuń
  5. Czeka na mnie, ale... na razie mam za wiele książek w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie ona jest tak fajna, że rzucaj wszystko i zabieraj się za czytanie;)

      Usuń
  6. Książka już czeka na mojej półce. Niebawem ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z jednej strony odpycha mnie ten podtytuł. Bajka, ja w gruncie rzeczy nie lubię bajek dla kobiet starszych, wolę realizm, chyba, że to fantastyka, to ok.
    Ale z drugiej strony książka ta zbiera pozytywne opinie od tylu osób, których gustowi ufam, że skołowana jestem okrutnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, nie pozostaje Ci nic innego, jak sprawdzić samej, jak to faktycznie z "Nalewką" jest. Według mnie jest super, ale chyba najlepiej będzie, jak ocenisz sama:)

      Usuń
  8. Mam ją w swojej biblioteczce ale jakoś nie mogę się do niej zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekaj, czytaj! Mocno Cię zachęcam:)

      Usuń
  9. Cieszę się, że mam tę pozycję w swojej biblioteczce (jeszcze nie w szufladzie:), ale po Twojej recenzji Paulinko muszę ją koniecznie przełożyć:) Ehh...miejsca mi w tej szufladzie zaraz braknie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekładaj, Aguś, koniecznie, skoro w biblioteczce już masz, to aż żal, żeby czekała dłużej:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.