wtorek, 13 sierpnia 2013

Ingrid Hedström "Nauczycielka z Villette"


Ingrid Hedström „Nauczycielka z Villette”, Czarna Owca 2013, ISBN 978-83-7554-412-1, stron 304

Doceniana i szanowana w małej społeczności nauczycielka, Jeanne Demaret, ginie potrącona przez samochód. Świadkowie twierdzą, że nie był to przypadek, że kierowca jechał prosto na nią. Śledztwo prowadzi Martine Poirot, sędzia śledcza, kobieta po trzydziestce, której mąż jest profesorem historii. Opowiadają sobie nawzajem o swojej pracy i jego poszukiwania pomogą Martine w rozwikłaniu zagadki. Okaże się, że madame Demaret ciążyła pewna tajemnica i skrywane, tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się ponad trzydzieści lat temu.

Po ostatnich dość lekkich lekturach, poczułam nieodpartą chęć na kryminał, chciałam czegoś zaskakującego, emocjonującego, trzymającego w napięciu.
Powieść Ingrid Hedström wybrałam przypadkiem, zachęcona opisem i faktem jej wydania w Czarnej Serii. Niestety muszę przyznać, że nie do końca spełniła moje oczekiwania. Początek po prostu mnie nudził, potem było już trochę lepiej i wciągnęłam się w akcję – mimo nadal niezbyt imponującego tempa – ale całość nie była tym, na co liczyłam.

Po kryminale skandynawskim spodziewałabym się bardziej wyrazistej postaci pierwszoplanowej. Martine Poirot wydaje mi się całkowicie nijaka. Owszem, jest kobietą inteligentną, ale nie przekłada się to na błyskotliwy przebieg prowadzonej przez nią sprawy. Zebrania swojego zespołu, które prowadzi, są szybkie, krótkie i bardziej podsumowują to, co czytelnik już przecież wie, niż faktycznie wnoszą coś nowego. Dobrym rozwiązaniem mogło być wplecenie wątku prywatnego, jakim jest przeszłość matki Martine, przekładająca się na jej relacje z córką, ale ten aspekt autorka potraktowała bardzo powierzchownie, to tylko kilka wzmianek bez głębszej analizy, a szkoda. Tak samo przedstawiona jest relacja z byłym kochankiem oraz bratem. Duża ilość szczegółów mających zarysować tło wydarzeń mnie tylko znużyła i zastanawiałam się, kiedy wreszcie coś zacznie się dziać.

Ingrid Hedström sięgnęła po uniwersalny motyw, jakim są pieniądze i władza. Przyznaję, że rozwikłanie sekretu sprzed lat jest szokujące i budzi moralny sprzeciw, jednak oczekiwanie na wyjaśnienia, po kiepskim początku, już nie było dla mnie ekscytujące. Intrygował mnie za to problem, przed którym stanął mąż sędzi, profesor Héger. Przy jego okazji autorka udowadnia, że chęć posiadania wspomnianych wyżej korzyści materialnych i społecznych towarzyszyła ludziom od wieków i że zawsze znalazł się ktoś, kto przekraczał granice bycia człowiekiem.

„Nauczycielka z Villette” nie jest złą książką, ale porywającą też nie. Miałam nadzieję na mroczny, pasjonujący kryminał, dostałam raczej powieść obyczajową w belgijskim klimacie, z elementem zbrodni i sensacji. Na pewno nie zgodzę się ze stwierdzeniem z okładki, że to „absolutnie genialna książka”, bo genialna to była trylogia Stiega Larssona, a nie ta powieść. Tak samo, jak nie uważam, że występowały w niej „wyraziste postaci”, a intryga mojej krwi nie zmroziła. Moje nastawienie na pewno odegrało tutaj dużą rolę, ale nie tylko. Gdybym przypadkiem trafiła na drugą część cyklu, spróbowałabym przeczytać tylko po to, by przekonać się, czy autorka rozwinęła swój warsztat. A pasjonującego kryminału muszę jeszcze poszukać.

16 komentarzy:

  1. Witaj!
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam do zabawy :)
    Info na moim blogu:
    http://czytanie-mojapasja.blogspot.com/2013/08/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, odpowiedziałam u Ciebie:)

      Usuń
  2. Kryminały to niekoniecznie moje ulubione książki, a skoro piszesz, że ta książka porywająca nie jest - tym bardziej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś ją potraktować bardziej jak obyczajówkę, ale nawet wtedy szału nie ma.

      Usuń
  3. Z Czarnej Serii czytałam dotychczas tylko jedną książkę, która szalenie mi się spodobała, więc może dam szansę i tej pozycji. Tylko szkoda, że to raczej powieść obyczajowa niż kryminał.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmnn jestem maniaczką kryminałów, ale skoro nie jesteś zachwycona, to nie ma co się nastawiać i odpuścić tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że szkoda czasu, lepiej poszukać czegoś mocniejszego;)

      Usuń
  5. Dlatego właśnie po nią nie sięgałam. Kryminał to ma być kryminał, a nie obyczajówka z morderstwem w tle. W ogóle traktuję od jakiegoś czasu Czarną Serię bardzo wybiórczo, bo się popsuła od czasu Larssona i Lackberg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa rzekłaś, zarówno jeśli chodzi o kryminały, jak i najlepsze nazwiska w serii.

      Usuń
  6. Czytałam kilka książek z tej serii i zrobiły na mnie dobre wrażenie. Ciekawe jak będzie z tą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepszy był Larsson i Lackberg z tej serii, wysoko ustawili poprzeczkę:)

      Usuń
  7. Już słyszałam o tej książce i jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz częściej czytam mało pozytywne słowa na temat Czarnej Serii. Sama nie mam doświadczenia z tymi książkami, więc trudno mi się wypowiedzieć na ten temat. Wiem tylko, że mam również chrapkę na dobry kryminał, bo ostatnio czytam same obyczajówki, które poruszają trudne, przytłaczające tematy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio spotkałam się z mniej pociągającymi recenzjami i coraz mniej chce mi się znów próbować;) U mnie z kolei obyczajówki, ale z tych lżejszych i też chęć odmiany:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.