czwartek, 9 maja 2013

C. W. Gortner "Ostatnia królowa"


C. W. Gortner „Ostatnia królowa”, Książnica 2012, ISBN 978-83-245-7889-4, stron 416

Zbeletryzowane wersje europejskiej historii polubiłam od pierwszego spotkania z Philippą Gregory i jej „Władczynią rzek”. Nie ukrywam, że to jej powieści są dla mnie wzorem, do którego przykładam wszystkie inne tego typu pozycje. Za każdym razem liczę na opowieść w takim stylu. Takie też było moje nastawienie, gdy zaczynałam lekturę. Wspomnę też, że są takie książki, które przyciągają jak magnes od pierwszego spojrzenia na okładkę. Są takie książki, o przeczytaniu których się marzy. Właśnie spełniło się jedno z takich czytelniczych marzeń, bo poznałam treść „Ostatniej królowej”, która do tego absolutnie mnie nie zawiodła.

Joanna sięga do przeszłości, wspominając swoje życie. My poznajemy ją w wieku 16 lat. Ta córka królowej wojowniczki, Izabeli z Kastylii i Ferdynanda Aragońskiego, w dzieciństwie została przyrzeczona synowi cesarza Habsburga, Filipowi z Flandrii i właśnie nadszedł czas na zawarcie małżeństwa. Mimo że jej rodzice byli wiecznie na polu bitwy, walcząc o jedność królestwa, dziewczyna nie chce ich zostawiać, zwłaszcza rozstanie z ojcem jest dla niej trudne; nie chce też opuszczać swojej ukochanej Hiszpanii. Gdy jednak pierwszy raz spotyka swego przyszłego męża, rodzą się w niej uczucia, jakich nie zaznała nigdy dotąd. Nowa rola przestaje być obowiązkiem, miłość rozkwita, na świat przychodzą dzieci. Ale hiszpańska dusza nie milknie, wyrywa się do miejsca, któremu jest przeznaczona...



Pisząc o „Ostatniej królowej” nie sposób nie wspomnieć o okładce. Ta głęboka czerwień bogatej sukni (która z nas nie chciałaby choć raz w życiu takiej założyć... ja bym chciała), zamek w tle, tłoczone litery i błyszczące ornamenty cieszą oko, przemawiają do wyobraźni i zapowiadają fabułę intensywną od emocji. I tak właśnie jest. W czasie lektury cała byłam wielką ekscytacją. Przenosiłam się do Hiszpanii i Flandrii, przeżywałam wszystko to, co Joanna. Razem z nią czułam ból po opuszczeniu rodziny, lęk przed nowym miejscem; obawy, jaki będzie ten cudzoziemiec, człowiek, z którym ma spędzić resztę życia. Razem z nią cieszyłam się pięknem narastającego uczucia, wszechogarniającą namiętnością, narodzinami zdrowych dzieci, w tym dziedzica. Dogłębnie przeżywałam kolejne wydarzenia, te szczęśliwe i te, od których wszystko zaczęło się psuć. Gama uczuć, które mnie wypełniały, była bardzo szeroka i mimo że to powieść, a nie naukowa biografia, nie potrafiłam zachować dystansu. Wszak Joanna istniała naprawdę - autor usiłował „zachować wierność wobec ustalonych faktów, [choć] powieść pozostaje fikcyjną interpretacją jej życia” (str. 412). Jego kreacja królowej Joanny pochłonęła mnie bez reszty. A w jedno szczególne zdanie z posłowia wprost nie mogłam uwierzyć, nie znając wcześniej historii Joanny Szalonej i tego, skąd wzięło się to określenie.  


Dla miłośników gatunku „Ostatnia królowa” jest lekturą konieczną. Tych, którzy nie odnajdują się w takich klimatach, gorąco jednak namawiam, żeby poświęcili jej trochę czasu, bo na pewno nie będzie stracony. Powieść C. W. Gortnera jest pełna miłości, namiętności, zdrady, dążenia do władzy i posiadania, czyli tych zjawisk, które występują w każdej epoce i w każdym zakątku świata. Ja jestem zachwycona, a moja czytelnicza pławi się w zadowoleniu po literackiej uczcie.

33 komentarze:

  1. Owszem to jest lektura konieczna dla miłośników gatunku i dlatego ją przeczytam, gdzieś pomiędzy kolejnymi powieściami Gregory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz w kolejce dwie kolejne tego autora, z trzech nieprzeczytanych Gregory za chwilę zrobią się cztery...

      Usuń
  2. Wspaniala powiesc, podobala mi sie najbardziej ze wszystkich trzech ksiazek Gortnera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaczęłam "Wyznania Katarzyny" i już mnie tak nie porywa, ale mam nadzieję, że jeszcze się rozkręci:)

      Usuń
  3. Ja wprawdzie nie odnajduje się aż tak dobrze w tych klimatach, ale skoro polecasz, to może jednak zaryzykuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. O masz! Paulinko! No JA MUSZĘ MIEĆ TĄ KSIĄŻKĘ!!! :)) przestanę wchodzić na Twój blog! :) uwielbiam takie klimaty, są moimi ulubionymi, o tych sukniach do tej pory marzę:) chyba się kiedyś wybiorę do przebieralni i przyodzieję choćby na 5 minut:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, jak przestaniesz wchodzić, to się nie dowiem, jakie jeszcze książki lubisz;)

      Usuń

  5. Zgadzam się całkowicie z Agunią. Kusisz Paulinko, kusisz, a moja lista książek, które chcę przeczytać rośnie i rośnie. Zawsze tak przedstawisz daną pozycję w swojej recenzji, że nabieram ogromnej ochoty na jej przeczytanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Aga, satysfakcja z kuszenia jest większa, niż z odradzania;) I nie martw się, wiesz, do ilu książek już mnie przekonali inni blogerzy? To jest chyba niemożliwe, żeby ta lista się kiedykolwiek skurczyła...;)

      Usuń

    2. Najgorsze, że ja lubię sobie zawsze coś z tej listy kupić i cierpi na tym mój portfel. Co miesiąc coś muszę zamówić, bo inaczej jestem wręcz chora:)
      Dobrze, że mój mąż jeszcze nic na to nie mówi...

      Usuń
    3. Portfel pewnie, że cierpi, ale radość z zakupów jest bezcenna:) Mój do tej pory też nie mówił, ale właśnie skończyło się miejsce na regale i wspomniałam o nowym... Entuzjazmu nie odnotowałam;)

      Usuń

    4. Ja chowam książki w takie zwykłe, kolorowe pudełka, bo w komodzie i na półkach już nie mam gdzie ich układać. Opisuję je, jakie książki są w którym i chowam je po całym domu. Trzy mam w tej szafie, jedno w tamtej. Niestety miejsca na pudełka też już mi się kończą. Nie wiem co będzie dalej.

      Usuń
    5. Miejsce na regał to u mnie jest, ale na pudełka to bym nie znalazła, musiałyby leżeć na wierzchu...

      Usuń
  6. czytałam ją gdzieś rok temu i przyznaję, że to jedna z moich ulubionych książek bez żadnych wątpliwości oceniam ją 10/10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym oceniała w ten sposób, to też bym taką wystawiła:)

      Usuń
  7. Kurcze, muszę w końcu wypożyczyć coś tej autorki. Historia nie jest moją pasją, ale mam wrażenie, że te powieści mnie wciągną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją też jakoś nie jest, ale dawno mnie nic tak nie pochłonęło. I ta podobno jest najlepsza, więc poszukaj tej.
      A tak na marginesie, autorem jest facet (i do tego gej), taki tam drobiazg:P

      Usuń
  8. Czytałam Gortnera "Sekret Tudorów" - bardzo wciągająca książka, z chęcią sięgnę po tę powieść. Styl autora przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sekret" czeka na swoją kolej:))

      Usuń
  9. Sama okładka przyciągnęła mój wzrok. Lektura godna poświęcenia jej swojego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej mi z tym gatunkiem nie jest po drodze, więc podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, może akurat by Ci się spodobało.

      Usuń
  11. "Kochanice króla" P. Gregory to jedyna książka z tegoż gatunku. Pokochałam ją od pierwszej strony. Nie wiem dlaczego nie sięgnęłam po kolejne. Ale po przeczytaniu kilku Twoich recenzji doszłam do wniosku, że pragnę przeczytać więcej :)
    Pozdrawiam,
    Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanice jeszcze przede mną, ale na pewno kiedyś do nich dotrę. Pozostałe tej autorki podobały mi się bardzo. A "Ostatnia królowa" faktycznie zaostrza apetyt na więcej:)

      Usuń
    2. Zerknęłam sobie dzisiaj na zasoby MBP w moim mieście i niestety wszystkie Królowe wypożyczone :( Mało tego, w filiach najczęściej przeze mnie odwiedzanych wcale jej nie ma :( A mój portfel już nie daje rady... ;)

      Usuń
    3. A da się zamówić? Bo jakby się dało, to wtedy tylko oczekujesz niecierpliwie, ale w końcu się doczekujesz;) Ja tak robię w swojej bibliotece. A powieści Gortnera miałam pożyczone od kuzynki. Mój portfel też już ciągnie resztkami, ale jakoś nie potrafię oszczędzać w tym względzie...

      Usuń
    4. Owszem, mogę zamówić i to też uczynię :)
      Buźka :*

      Usuń
    5. To super, mam nadzieję, że Ci się spodoba:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Czasem porzebuję nieco czasu ale wracam tam, gdzie planowałam ;-) Bardzo się cieszę że miałaś okazję spełnić swoje marzenie i przeczytać tę książkę. Jeszcze bardziej cieszy mnie że aż tak bardzo Ci się spodobała. No i widzę że poznałaś również inne tytuły autora. Teraz to ja zazdroszczę i marzę by odkryć jakąś nieznaną mi półkę u rodziny... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. mam przyjemność poinformować, że zdobyłaś 50 obserwatora :-)

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że takim równiutkim jesteś Ty:)) Oj tak, długo będę pamiętać Ostatnią królową:) Robi wrażenie. A co do rodziny, to fajnie zostać tak pozytywnie zaskoczonym, że takie skarby ma na półkach;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.