poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Teresa Dąbrowska "Warszawa literacka lat międzywojennych"


Teresa Dąbrowska „Warszawa literacka lat międzywojennych”, Bellona 2014, ISBN 978-83-11-13068-5, stron 208

Ze wszystkich miejsc związanych z szeroko rozumianym dwudziestoleciem międzywojennym, najmocniej kojarzy mi się Kawiarnia Ziemiańska, w której zbierała się śmietanka artystyczna tamtych lat. To ona licznie pojawia się we wspomnieniach i publikacjach historycznych. Ale były też inne miejsca, w których pozostał ślad – nawet jeśli tylko duchowy, a niekoniecznie materialny – wielkich osobowości literackich międzywojnia. I o nich to właśnie pisze Teresa Dąbrowska w jednej z najnowszych publikacji Bellony. Autorka jest przewodnikiem turystycznym i w czasie swoich wędrówek po Warszawie, zwróciła uwagę na fakt, iż „nie ma na naszych ulicach wzmianki o sławnych czy znanych przed wojną literatach”. Pomyślała, że „szkoda tych warszawskich, literackich adresów, niekiedy zapomnianych” (str. 7). W ten sposób zrodził się pomysł na książkę, którą właśnie trzymam w rękach, gratulując Wydawcy – i przyszłym czytelnikom – edycji: twarda oprawa, śnieżnobiały papier, czarno-białe zdjęcia, klimatyczna okładka w kolorze sepii.

Dąbrowska obrała szesnastu bohaterów, nie tylko takich, których nikomu nie trzeba przestawiać, ale też tych, którzy zostali już odrobinę zapomniani, a ich twórczość pokryła się patyną czasu. Wśród tych pierwszych jest Maria Dąbrowska, która pochodziła z Kalisza, a swoją drogę w Warszawie zaczęła od pensji panny Hawelke. Najwięcej czasu, bo ponad trzydzieści pięć lat, spędziła w mieszkaniu przy ulicy Polnej – to tam powstały „Noce i dnie”. Tadeusz Dołęga-Mostowicz czy Michał Choromański także nie pochodzili ze stolicy, trafiając do niej różnymi drogami. Pola Gojawiczyńska, autorka „Dziewcząt z Nowolipek”, czy też Maria Kuncewiczowa, spod pióra której wyszła „Cudzoziemka”, o Warszawie pisały także w swoich utworach, wykorzystując ją jako tło. Kazimierz Przerwa-Tetmajer oraz Stanisław Ignacy Witkiewicz kojarzą się raczej z Podhalem, ale ich też różne wiatry tutaj przywiały. Warszawa była miejscem do życia i działalności poetów: Kazimiery Iłłakowiczówny, sekretarki Piłsudskiego, wnuczki Tomasza Zana, przyjaciela Mickiewicza, oraz Bolesława Leśmiana, który choć często wyjeżdżał, lubił do miasta i jego kawiarni wracać. Witold Gombrowicz stąd udał się na emigrację, by do Polski już nigdy nie powrócić. Zofia Nałkowska „w Warszawie mieszkała, wydawała książki, poznawała mężczyzn oraz prowadziła salon literacki. Przeżywała zawody sercowe, szukała natchnienia, przeczuwała, że tu może spotka ją kiedyś starość” (str. 121). Stolicy nie lubił Stanisław Przybyszewski, ale „tu upatrywał swojej szansy, gdy został pracownikiem kancelarii cywilnej Prezydenta II RP” (str. 137). Niepamiętana już Maria Komornicka „krótko mieszkała w Warszawie, ale była żywo zainteresowana prądami literackimi” (str. 91); potem przyjęła męski pseudonim, odrzucając kobiecą tożsamość. Kolejny zapomniany to Andrzej Strug, któremu poświęcono jednak muzeum – mieszkanie, w którym „Witkacy poznał drugą po żonie muzę” (str. 163). Maria Kuśniewicz-Ukniewska zasłynęła powieścią z życia tancerek, z „drapieżnymi realiami miasta” (str. 179), wpisującą się w nurt prozy środowiskowej. Na warszawskim firmamencie na krótko zabłysnął Zbigniew Uniłowski, autor „Wspólnego pokoju”, który swego czasu wywołał skandal swym autentyzmem i językiem; jego dość szybko rozwijającą się karierę przerwała przedwczesna śmierć, a miał tylko dwadzieścia osiem lat.

Chodzili po tych samych ulicach, zaglądali do tych samych lokali, większość łączy też to samo miejsce wiecznego spoczynku: Powązki. Wszyscy tworzyli świat, którego już nie ma i który rozbito w pył pierwszego września 1939 r. Choć w książce da się wyczuć sentyment autorki do okresu międzywojnia, to oczywiście losy swoich bohaterów doprowadziła do końca. Rozdziały są różnej długości, w zależności rzecz jasna od „obfitości” biografii i działalności literackiej, z tym że w moim odczuciu są trochę nierówne, a część z nich mocno skrótowa (choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że celem nie było drobiazgowe przybliżanie sylwetek). Niektóre miejsca związane z bohaterami są przedstawiane w toku narracji, a część z nich ujmowana jest w zestawienie „warszawskie adresy pisarza/autorki” – w tym aspekcie zabrakło mi ujednolicenia, ale nie jest to zarzut mocno rzutujący na odbiór czytelniczy. Całość napisana jest prostym językiem, czasem dość surowym – miejscami coś mi zazgrzytało, pojawiały się niepotrzebne powtórzenia, ale z drugiej strony to moje subiektywne uczucie można poczytać również za korzyść i wyobrazić sobie, że stoimy na warszawskiej ulicy, a Teresa Dąbrowska opowiada nam jej historię.

„Warszawa literacka lat międzywojennych” znalazła się w kręgu moich zainteresowań, ponieważ elektryzuje mnie każda (a przynajmniej większość) pozycja z przymiotnikiem „międzywojenny/-a” w tytule czy opisie. Spędziłam przyjemne chwile nad jej lekturą, kolejny raz oddając się nostalgii za czasami, które rozwijały się barwnie i ciekawie, a odeszły bezpowrotnie, czego mnie osobiście bardzo szkoda. Dlatego cieszę się, że nadal powstają książki poświęcone tej epoce i że moda na dwudziestolecie, jego przybliżanie i utrwalanie dla potomności, trwa. Taka modę lubię. A z „Warszawą literacką” pod pachą, chętnie udałabym się na zwiedzanie stolicy, bo może poczuć duchową obecność jej bohaterów.      

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Bellona.

http://www.bellona.pl/aktualnosci

Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, "Lata dwudzieste, lata trzydzieste", „Nie tylko literatura piękna...”, „Polacy nie gęsi”.

20 komentarzy:

  1. Na pewno jest bardzo fajna, ale na razie nie mam chęci na tę tematykę, mam cały zapas podróżniczych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona tak do końca podróżnicza nie jest, bardziej historyczna, ale oczywiście rozumiem, zapasy trzeba uszczuplać;)

      Usuń
  2. Jak najbardziej, lecz musi nadejść odpowiednia pora i chęć a ostatnio brak :( Niemniej zapowiada się ciekawie, same w niej ważne fakty i osoby. Cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niedobrze, że chęci brak, ale czasem i tak się zdarza, najważniejsze, żeby przeszło;)

      Usuń
  3. Tym razem nie jestem zainteresowana tematyką tej książki, więc nie będę się zmuszać, ale polecę ją komu trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja mogłam tę książkę przegapić?! Biegnę jej poszukać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ale myślę, że w obecnej sytuacji jesteś usprawiedliwiona;)

      Usuń
  5. Uwielbiam tego typu książki. Z przyjemnością sięgnę i po tę pozycję. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam polecić:)

      Usuń
  6. Dla mnie cały okres międzywojenny jest wspaniały i inspirujący.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oo ciekawa książka. Lubię czytać o historii, ale nie koniecznie z podręcznika szkolnego, a więc z przyjemnością sięgnę po tę książeczkę. Mam na półce książkę Kopra i mam zamiar po nią sięgnąć :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podręczniki to powinno się napisać na nowo, może wtedy więcej uczniów zaczęłoby się pasjonować historią, bo naprawdę jest czym. Albo do tego trzeba dojrzeć;)

      Usuń
  8. Jaka mieszanka wspaniałych postaci - Nałkowska, Gombrowicz, Przybyszewski... Szkoda, że ta książka nie powstała dwa lata temu, kiedy pisałam maturę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich czasów szkolnych w ogóle nie było takich fajnych książek dotyczących historii;)

      Usuń
  9. Dziękuję za komentarze, pisząc tę książkę inspirowałam się ludźmi, nie okresem w literaturze. I Warszawą, pozdrawiam T. Dąbrowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za odwiedziny:)
      Serdeczności przesyłam:)

      Usuń
  10. Książka na pewno ciekawa, ale ja tym razem Paulinko podziękuję:)
    Ale dzieła osób wymienionych w książce jak np. "Noce i Dnie" lub "Dziewczęta z Nowolipek" czytałam i byłam nimi oczarowana:)
    A wiesz Paulinko, niedaleko Kalisza, w Russowie jest dworek, w którym mieszkała Maria Dąbrowska. Utrzymany w dobrym stanie, udostępniany dla zwiedzających:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Noce i dnie" też czytałam lata temu i jest to jedna z nielicznych lektur kojarzonych ze szkołą, które doceniłam już wtedy, mimo młodego wieku;)
      O widzisz, nie wiedziałam. W ogóle to marzy mi się taka podróż po kraju i zwiedzanie właśnie miejsc związanych z pisarzami, dworków w szczególności:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.