piątek, 18 kwietnia 2014

Iwona Menzel "Szeptucha"


Iwona Menzel „Szeptucha”, MG 2014, ISBN 978-83-7779-191-2, stron 320

Olena nie pamięta swoich rodziców i dopóki nie poszła do pierwszej klasy, nie poświęcała im zbyt wielu myśli. Ale wtłoczenie w system szkolny ma swoje wymagania i pytanie nauczycielki o to, czym zajmują się rodzice, wyrwało Olesię z błogosławionej niewiedzy. Wiejskie dzieci za to były bardzo dobrze poinformowane i nie omieszkały wspomnieć, że jest bajstrukiem. Babcia Walentyna, opiekunka dziewczynki, powiedziała jej wtedy, że mama jest u aniołków, dziewczynka pod kapliczką zasadziła do niej kwiatki i żyły sobie dalej z babcią we dwójkę. Ale bycie wnuczką szeptuchy nie przysporzyło Oleśce sympatii, a rzucone w złości do kolegi słowa i ich następstwo spowodowały, że traktowano ją jak trędowatą.

Babcia Oleszczukowa „leczyła modlitwą i ziołami, potrafiła zamawiać choroby i odczyniać uroki” (str. 7). Ostatnią deskę ratunku widzieli w niej ci, którym nie pomogli lekarze i księża. Swoją wiedzę o ziołach przekazywała wnuczce, tak jak i jej została przekazana, a Olesia przyswajała ją bezwiednie i naturalnie, bo dla niej wszystko to, co związane z babcią, było dobre. Dziewczyna dorastała, w głowie pojawił się plan na przyszłość: chciała zostać lekarzem. Ale gdy babcia odeszła, mieszkańcy Waniuszek oczekiwali, że zostanie jej następczynią. Została więc, przyzwyczajona do swojej samotności, którą przełamał dopiero pewien reżyser z Warszawy. Mężczyznę zafascynowała tajemnicza legenda o pustelniku, żyjącym na uroczysku Łojmy, wśród drzew i poprzybijanych do nich lalek. Czy światy Oleny i Alka Litwina będą miały szansę się połączyć? Jak głęboko jesteśmy związani z miejscem, w którym przyszliśmy na świat, jak mocno jesteśmy w nim zakorzenieni?

Akcja „Szeptuchy” toczy się na Podlasiu, w miejscu, w którym – według Iwony Menzel – „każda grudka ziemi przesycona jest magią, a przekraczanie granic rzeczywistości wydaje się możliwe” (okładka). Taka też jest jej książka – magiczna. Muszę przyznać, że choć inaczej wyobrażałam sobie treść i rozwój fabuły, to tym, co otrzymałam, wcale nie jestem rozczarowana, a wręcz przeciwnie. Menzel urzeka swoim stylem od pierwszej strony, historią Olesi „kupuje” czytelnika od samego początku i sprawia, że z niecierpliwością odwraca się kolejne strony, od razu żałując, że tak szybko ich ubywa.

Pisarka w swojej szóstej powieści wykreowała wieś, w której wszystko ma swoje miejsce i czas. Choć postęp jej nie omija, to porządek życia jest taki sam, jak przed wiekami, a wyznacza go tradycja i boskie przykazania. Chrzciny, pogrzeby i śluby gromadzą całą społeczność; to, że wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, jest tutaj normą, a z tym, co ludzie powiedzą, należy się liczyć. Obrazek ten wzbudził we mnie pewien sentyment i nostalgię za tym, co było kiedyś, jak ludzie dawniej żyli, co było dla nich ważne. Egzystowanie w zgodzie z naturą i rytmem przyrody wydaje się być prawdziwsze, niż dla przykładu pogoń za pieniądzem i wyścig szczurów w korporacjach.

Z drugiej jednak strony Menzel z subtelną ironią wypowiada się o turystach, podążających ślepo za modą właśnie na „prawdziwą wieś”. Wsi spokojna, wsi wesoła, chciałoby się zakrzyknąć, i udać się do takiej enklawy polskości, popatrzeć, pooglądać, ale przekonywać się na własnej skórze, jak to jest wdepnąć eleganckim bucikiem w krowi placek, to już nie jest przyjemność, o której chciałoby się opowiadać znajomym. O, ale zobaczyć wiejską szeptuchę, na pewno starą, pomarszczoną i z brodawką na nosie, o tak, to byłoby coś. Taka wizja miastowego dzikusa, który oczywiście ma o sobie zupełnie odmienne i zawsze wysokie mniemanie, w zetknięciu z codziennością wsi - nie tą stylizowaną, jak u Gabrysi Mazurek – wywołuje rozbawienie, ale rodzi także pytanie, czy nie ma w niej sporej dozy prawdy. Czy faktycznie zwiedzając miejsca oddalone od „cywilizacji”, nie zachwycamy się czymś, co dla tubylców jest czymś tak naturalnym i normalnym, jak oddychanie?

Obcowanie z wyobraźnią i piórem Iwony Menzel było samą przyjemnością. Pisarka stworzyła ciekawych, oryginalnych bohaterów, na tyle wyrazistych, że zaczęłam się zastanawiać, czy nie czerpała inspiracji z własnych doświadczeń, czy aby nie poznała osób, które w całości lub choćby w części chciała w ten sposób uwiecznić. Jeśli jednak od początku do końca są oni „produktem” jej fantazji, to tylko pogratulować i podziwiać, że słowami nadała im takich kolorów. W „Szeptusze” znajdziecie magię, wiarę i zabobony, miłość i cierpienie, a wszystko to w otoczeniu pól, lasów, łąk, bagien i przydrożnych kapliczek. Gorąco polecam, Iwona Menzel wie, jak pisać o ludzkim losie.                

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.

http://www.wydawnictwomg.pl/

Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Polacy nie gęsi”.

36 komentarzy:

  1. Jest na mojej liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, pamiętaj o niej:)

      Usuń
  2. Ciekawie opisałaś tę książkę, może się na nią skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że tak uważasz:) Daj się skusić, nie pożałujesz:)

      Usuń
  3. Generalnie nie czuję potrzeby sięgnięcia po tę powieść "na już", ale może kiedyś sięgnę po nią, aby zobaczyć, jak autorka przedstawiła Podlasie - miejsce, które znam od urodzenia. Wiele osób przesadza, kreując Podlasie na województwo praktycznie zupełnie odcięte od świata... Mam nadzieję, że autorka ukazała te miejsce w bardziej odpowiedni sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Podlasia nie znam, więc nie mogę się wypowiedzieć, Ty w takim razie jesteś do tego odpowiednią osobą, więc gdyby udało Ci się przeczytać "Szeptuchę", to na pewno przeczytam Twoją opinię:)

      Usuń
  4. Dla mnie super powieść, świetna fabuła i jeżeli Ty Paulinko jesteś nią zauroczona, to myślę, że i na mnie wywrze duże wrażenie. Poza tym nie miałam jeszcze przyjemności poznać stylu pisania Pani Iwony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie klimaty, Aguś, to na pewno:) A zresztą wydaje mi się, że ona jest tak napisana, że nawet przy innych upodobaniach czytelniczych może zrobić wrażenie:)
      Ja czytałam jedne z pierwszych powieści autorki, ale trochę mi się już ich treść zatarła;)

      Usuń
  5. Moją uwagę zwrócił tytuł - wszystko co związane z szeptuchami i zielarkami jest mojemu sercu niezwykle bliskie. Lubię też prozę Iwony Menzel. Po Twojej recenzji widzę, że ta książka też będzie ciekawa, więc chętnie w najbliższym czasie po nią sięgnę. (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też najpierw zachęcił tytuł, opis dopiero w drugiej kolejności;)

      Usuń
  6. Jako,że książkę właśnie zaczęłam czytać i od pierwszych stron mnie wciągnęła, zapoznałam się tylko z Twoją opinią:)) cieszę się,że tak chwalisz bo wiem,że i mnie się będzie podobała:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, Agunia:) Moim zdaniem jest cudowna:)

      Usuń
  7. Trochę po łepkach przeczytałam Twoją opinię skupiając się jedynie na opinii a nie fabule. Nie chcę sobie psuć przyjemności lektury, bo już czeka na półce. Sama pochodzę z Podlasia i w moich okolicach są 3 kobiety, które się modlą i jak słyszałam pomagają. Ciekawa jestem jak autorka poradziła sobie z tym zagadnieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem, bo sama tak robię;)
      Och, to Twoją recenzję też na pewno przeczytam, bo skoro stamtąd pochodzisz, to Twoje spojrzenie na powieść może być inne:)

      Usuń
  8. Zamierzam zabrać się jej lekturę podczas świąt, w wolnym czasie. Czuję, że będzie to uczta czytelnicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczucie Cię absolutnie nie myli:)

      Usuń
  9. Pamiętam ją z zapowiedzi, całkiem przyjemna się wydawała. I tak - jak wnioskuje po tekście - jest też w rzeczywistości :) Kiedyś, może, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie najlepiej nie czekać na kiedyś;)

      Usuń
  10. Od jakiegoś czasu mam wielką ochotę na przeczytanie powieści, której akcja rozgrywa się na Podlasiu, które jest bardzo niedocenianym regionem Polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Podlasiem w tle jest jeszcze "Bluszcz prowincjonalny" Renaty Kosin, też ciekawa powieść, polecam, jeśli nie czytałaś:)

      Usuń
    2. Ja kocham Podlasie! Jak tylko tam pojechałam, dosłownie pokochałam to miejsce. Tykocin, Supraśl, Pętowo. Uwielbiam :) Poza tym podlaskie wsie są takie, jakimi chciałabym oglądać polską wieś : nieskalane. A książkę mam w planach, niedługo zaczynam czytać :)

      Usuń
    3. Och, nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę! :)

      Usuń
  11. Pochodzę z Podlasia i to tutaj mieszkam od urodzenia. Wiem, że kiedy byłam mała, rodzice kilka razy zabierali mnie do takiej szeptuchy, niestety ja z tego nic nie pamiętam. Zresztą w moich okolicach, w kręgach najbliższej rodziny, znajomych, sąsiadów itd. nie ma chyba osoby, która by z takiego "leczenia" nie korzystała. To chyba jest coś, co od dziada pradziada wpisane jest w naszą wschodnią mentalność i mimo iż sama średnio wierzę w te uzdrowicielskie moce, to znam wiele "uzdrowicielskich" historii i wiele osób, którym Szeptucha pomogła, m. in. mojej mamie czy babci.
    Po książkę sięgnę z ogromną przyjemnością! nawet nie wiedziałam, że taka książka pojawiła się na rynku. Muszę ją przeczytać koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiało być niesamowite doświadczenie, szkoda, że nie pamiętasz. A historii, o których wspominasz, chętnie bym posłuchała:)

      Usuń
  12. Och, życie na wsi, jak ja lubię ten motyw w literaturze. Na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, a jak jest w takim ujęciu, to już mi nic więcej nie trzeba;)

      Usuń
  13. Czytałam zapowiedź tej książki i już wtedy bardzo mnie zainteresowała, dlatego cieszę się, że oceniasz ją tak pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szalenie mnie ta książka ciekawi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała, żeby Ci się szalenie spodobała:)

      Usuń
  15. Chciałam, chciałam... a teraz bardzo chcę i bardzo się cieszę, że oceniasz ją pozytywnie. Widząc tytuł recenzji bałam się zajrzeć, bałam się czytać, że będzie źle. Chociaż czytałam wcześniejsze książki autorki i bardzo mi się podobały, to jednak pod skórą czułam strach, że może tym razem zawiedzie. Na szczęście jest dobrze, więc czekam na maj, wtedy będzie moją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja starałam się podejść do niej zupełnie bez oczekiwań, więc tym bardziej jestem zadowolona z wrażeń, jakie mnie spotkały:)

      Usuń
  16. Wczoraj skończyłam tę książkę i bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, bo ostatnio spotykam się ze skrajnymi opiniami na jej temat:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.