poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Małgorzata Thiele "Trzy panie w samochodzie, czyli sekta olimpijska"


Małgorzata Thiele „Trzy panie w samochodzie, czyli sekta olimpijska”, Nasza Księgarnia 2014, ISBN 978-83-10-12541-5, stron 288

Marta od pewnego czasu jest bardzo nieatrakcyjna towarzysko, a to z tego powodu, że się rozwiodła. Krąg wspólnych znajomych musiał opowiedzieć się po którejś ze stron, więc w kontakty z nimi wkradło się skrępowanie. Co ciekawe, jej mąż, choć zdążył założyć nową rodzinę – z dziewczyną w wieku ich syna – i ponownie zostać ojcem, w osobie Marty widzi teraz punkt konsultacyjno-doradczy do spraw, którymi nie chce kłopotać swojej nowej małżonki. A Martę przecież może, w końcu dobrze go poznała przez tyle lat. Kobieta dzieli swój czas między samotny dom, bo syn się wyprowadził, a pracę w bibliotece, gdzie pojawia się między innymi „pani w niebieskim”, przypominająca sobie szkolne lektury, oraz Frustrat, lubujący się w narzekaniu na wszystko, co tylko się da.

Gdy któregoś dnia Marta odbiera telefon i słyszy głos przyjaciółki ze szkoły, nawet nie przypuszcza, jak jej życie się zmieni. Okazuje się, że do Polski przyleciała jedna z ich paczki, Olimpia, które dzięki swemu oryginalnemu imieniu zawsze kojarzyła im się z wielkim światem. Spotkanie czterech kobiet: Marty, Jolki, Bożeny i Olimpii, zaowocuje planem podróży do Portugalii, nowej ojczyzny ich koleżanki. Ale najpierw przyjaciółki chcą się przygotować i poćwiczyć, żeby nic ich nie zaskoczyło w drodze, więc zaczynają organizować wyprawy za miasto. A tam czekają już na nie liczne przygody tym większe, że to grono pań nigdy nie nudzi się w swoim towarzystwie, a i szalonych pomysłów im nie brakuje. 

„Trzy panie w samochodzie” to kolejna powieść wydana w serii „Babie lato”. Dotychczas przeczytałam wszystkie z wyjątkiem jednej i każda z nich, w mniejszym lub większym stopniu, ale zawsze odpowiadała moim gustom, więc ciepło je wspominam. Nie inaczej będzie z książką Małgorzaty Thiele, ponieważ to również jest lekka i sympatyczna historia, choć wbrew pozorom nie tylko o rozrywkę w niej chodzi. Jako że bohaterki dobiegają pięćdziesiątki, jednym z wyzwań, z jakim muszą się zmierzyć, jest odcięcie pępowiny i wyprowadzka dorosłych już dzieci z rodzinnego gniazda. I o ile Marcie przyszło to w miarę naturalnie, ponieważ szybko dotarło do niej, że taka jest kolej rzeczy, o tyle Bożence bardzo trudno się z tym pogodzić. Przyzwyczaiła się do takiego trybu życia, że wszyscy spędzają czas razem, a jej rolą jest ich spajanie, dlatego uporczywie nie chce wypuścić swojego dwudziestopięciolatka spod matczynych skrzydeł. Ale wobec sytuacji, w jakiej się znajdą podczas jednej z podróży, Marta uświadomi jej niekonsekwencje, w jakie się zamotała. „Ciociowanie” napotkanemu Bartkowi pozwoli spojrzeć z dystansem, a zresztą przyjaciółki skwapliwie podpowiedzą jej, że zawsze mogło być gorzej i syn mógł wybrać inną drogę.

Choć rozwód jest na pewno trudny do przejścia i może być traktowany w kategoriach porażki, to Thiele na przykładzie Marty i Jolki pokazuje, że nie jest to koniec świata. Oczywiście, że jest przykro, że odczuwa się pustkę, a dotychczasowe przyzwyczajenia muszą iść w kąt, bo nie ma ich z kim dzielić. Ale po gorszych chwilach zawsze przychodzą te lepsze, trzeba tylko o tym pamiętać i nie zamykać się na rzeczywistość, która może nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i chce pozytywnie zaskoczyć. Choćby nową miłością, a na nadmiar wrażeń Marta nie będzie mogła narzekać, bo podobno od przybytku głowa nie boli...

Małgorzata Thiele udowadnia, że debiutować można w każdym wieku. Ona odkryła nową drogę, będąc w przedziale 50 +, jak to sama określiła; jej bohaterki, w podobnym wieku, także pokazują, że metryka nie jest żadną przeszkodą, by móc czerpać z życia pełnymi garściami. Dzięki autorce założyłam na chwilę różowe okulary i przypomniałam sobie, że szczęście jest czasem bardzo blisko, wystarczy tylko się odważyć i po nie sięgnąć.   

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

http://nk.com.pl/

Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Fajnie się zapowiada! Chyba się zdecyduję i sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uważam, że metryka nie jest żadną przeszkodą, by móc czerpać z życia pełnymi garściami. Moja babcia chociaż miała 86 lat, duchem stanęła na 25. Interesująca powieść. Wprawdzie na razie nie mam czasu na kolejne pozycje książkowe, ale w wolnym czasie będę o niej pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała być pogodną staruszką, idącą z postępem i nie narzekać, że za moich czasów...;)

      Usuń
  3. Uwielbiam książki z tej serii. Z pewnością będę jej wypatrywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii:)

      Usuń
  4. Nie czytałam nic z tej serii i nie mówię nie, bo czasem lubię porzucić jakiegoś truposza dla obyczaju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, odmiana czasem jest wskazana;)

      Usuń
  5. Zaczynać od nowa w tym wieku, to nie lada wyzwanie. Ja również uwielbiam tę serię, z chęcią przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, bo jednak do utartego trybu życia człowiek szybko się przyzwyczaja, a przestawić się nie jest prosto.

      Usuń
  6. Mam kochana podobne odczucia względem serii Babie lato, są takie lekkie, ale i typowo o życiu. chciałabym wszystkie zgromadzić do swojej biblioteczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bo pod przystępną i zabawną formą, kryje się w nich coś więcej:) Ja mam tylko Kasię Bulicz i tę, resztę czytałam z biblioteki;)

      Usuń
  7. Nie czytałam jeszcze żadnej książki z tej serii, ale bardzo bym chciała, muszę baczniej przeglądać biblioteczne półki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, moja biblioteka w tę serię akurat jest porządnie zaopatrzona;)

      Usuń
  8. Ja też uważam, że debiutować można w każdym wieku. Tytuł kojarzy mi się nie wiedzieć czemu z "Trzema panami w łódce, nie licząc psa";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że bohaterka jest bibliotekarką i sporo nawiązań do literatury przez powieść się przewija, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby podobieństwo tytułu było zamierzone:)

      Usuń
  9. Podoba mi się takie podejście, tzn. wyjście poza metryczkę i życie całą sobą bez względu na wiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, chciałabym je stosować na co dzień, choć nie wiem, czy mi to wychodzi;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.