sobota, 12 kwietnia 2014

Anna Mulczyńska "Powrót na Staromiejską"



Anna Mulczyńska „Powrót na Staromiejską”, Nasza Księgarnia 2014, ISBN 978-83-10-12591-0, stron 480

Weronika zaaklimatyzowała się w Szwecji. Ma grono przyjaciół i ciekawą pracę. Ale to właśnie tu doznała wielkiego zawodu, gdy przyłapała męża na zdradzie, a jakby tego mało, ten całą winę próbował zrzucić na nią. Gdy dowiaduje się, że odziedziczyła po ukochanym dziadku jego dawny zakład zegarmistrzowski, podejmuje decyzję o powrocie do Polski. Ma nadzieję, że będzie to dla niej szansa na coś nowego. Pomysł na własną działalność już ma, choć dla niej nie będzie to tylko zwykły biznes – jej sklepik z wszelkimi materiałami do rękodzieła, który nazwie Robótkowem, to jej pasja, której ma zamiar oddać całe swoje serce. Bo tę jego część przeznaczoną dla mężczyzn zamyka na klucz, obiecując sobie, że nie da się już więcej zranić i dopóki nie ukończy kołdry Dear Jane, której uszycie postawiła sobie za cel, nie dopuści do związku z kimkolwiek. Czas spędzony na tworzeniu swojej kołdry, którą po raz pierwszy uszyła Jane A. Stickle w czasie wojny secesyjnej, ma być „formą terapii po nieudanym małżeństwie, zdradzie i złamanym sercu. Mam nadzieję, że gdy pochylę się nad materiałem i igłą, sama ze swoimi myślami, dojdę w końcu do ładu ze wszystkimi uczuciami” (str. 43). Czyli – „do czasu ukończenia Dear Jane żadnych romansów, miłostek ani facetów!” (str. 44).

Ale w pobliżu już ktoś na nią czeka. Edward Zawiślak, właściciel Trattorii Cannelloni , dużo czasu spędził z dziadkiem Weroniki, dzięki któremu nauczył się tych wszystkich czynności, które prawdziwy mężczyzna powinien umieć; ma też należący do niego zegar, który chce oddać nowej mieszkance starego domu. Choć niejedna kobieta chciałaby się nim zaopiekować, bo takie wzbudza instynkty, Edek na razie leczy rany po odrzuconych oświadczynach i odejściu jego Ani – baletnicy. Skupia się na kuchni i menu swojej restauracji, bo gotowanie wychodzi mu najlepiej. Ale mimo że jego potrawy bronią się same, to dochody z knajpki nie są na tyle wysokie, by mógł spać spokojnie. Ale nowa sąsiadka ma dla niego pewną propozycję, z której dużo może wyniknąć.

Anna Mulczyńska jest pisarką i redaktorką działu edycji; prowadzi także blog, na którym prezentuje swoje prace rękodzielnicze. Choć właściwie słowo prace nie wydaje mi się być do końca na miejscu. Dla mnie – osoby, która nie ma absolutnie żadnych talentów manualnych, o artystycznych to już w ogóle nie wspominając – każda rzecz, która wychodzi spod czyichś palców, to małe dzieło sztuki. Nie powiem, trochę zazdroszczę tym, którzy potrafią sami tworzyć nie tylko ozdoby, ale i funkcjonalne dodatki, szyjąc, haftując, wykorzystując techniki decoupage’u. Tak właśnie robi Weronika, a przed jej wyobraźnią nie ma żadnych granic, co z czym połączyć, by uzyskać świetny, modny efekt. Chomikuje najróżniejsze „przydasie”, bo czasem najdrobniejszy nawet skrawek materiału może okazać się tym pasującym do koncepcji. Jej Robótkowo, wypełnione belami materiału, komódkami z muliną, zapraszające do wnętrza za każdym razem bardziej intrygującą witryną, musiało być naprawdę piękne, a kto raz do niego zawitał, miał wracać już zawsze. Zakładam, że gdybym miała w pobliżu taki sklepik, byłabym jego częstym gościem, choćby tylko po to, by nasycić się widokiem zgromadzonych w jednym miejscu tylu cudowności.

Obejrzałam w sieci zdjęcie kołdry Dear Jane. Dla mnie byłoby to zajęcie na lata, ale w pełni rozumiem Weronikę, dla której miała być sposobem na uspokojenie rozszalałej burzy myśli. Ale choć ogólnie ją polubiłam, były też takie sytuacje, w których nie potrafiłam się z nią utożsamić. Wydaje mi się, że zbyt mocno igrała z uczuciami Edka, a od takiej zabawy już tylko krok do manipulacji i zranienia tej drugiej osoby. W moim odczuciu grunt, po którym stąpała, był bardzo kruchy, choć stawiając się na jej miejscu nie wiem, co bym czuła i jak się zachowywała. Takie moje dylematy mogę jednak poczytać na plus, uznać za korzyść, składając wyrazy uznania dla autorki za to, że przeżycia jej postaci uczyniła tak bliskie rzeczywistości, bo przecież rozterki i wątpliwości towarzyszą pewnie każdemu z nas.

Do fabuły „Powrotu na Staromiejską” najbardziej pasuje mi określenie „klimatyczna”, pod każdym względem. Fantazja ma dzięki niej ogromne pole do popisu, może wizualizować wnętrze Robótkowa, aromaty unoszące się w Trattorii Edka i widok pięknie podanych potraw kuchni włoskiej, lub też zapachy i kolory ręcznie robionych kosmetyków u Karoliny. Ach, no i czekoladziarnia Bonbon, już sama nazwa brzmi smakowicie. Nie miałabym nic przeciwko, żeby w moim mieście była uliczka pełna tak interesujących miejsc, z których aż nie chce się wychodzić. Powieść Anny Mulczyńskiej zapewnia karuzelę emocji. Znajdziecie w niej także mnóstwo lekko podanych przepisów na to, jak upiększyć dom i siebie. Jestem bardzo ciekawa, co pisarka zaserwuje nam w drugiej części, która ukaże się pod tytułem „Przyjaciółki ze Staromiejskiej”. Na pewno nie zabraknie – a przynajmniej na to liczę – pomysłów i projektów Weroniki oraz dobrego humoru, ciepła i magicznego nastroju.      

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

http://nk.com.pl/

Wyzwania: „Czytamy powieści obyczajowe”, „Polacy nie gęsi”.

30 komentarzy:

  1. Widziałam zapowiedzi tej książki, a że znam autorkę blogowo jeszcze z moich początków gdy zajęłam się rękodziełem. Bardzo chętnie sięgnę po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blog autorki trafiłam dopiero po przeczytaniu książki, gdy szukałam zdjęcia kołdry;)

      Usuń
  2. Ja tez podziwiam i to niesamowicie osoby z talentem manualnym jako takim, samym w sobie, a już tworzące coś fajnego, darzę wręcz uwielbieniem. Ja guzik nawet kiepsko przyszywam:)
    Po książkę na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo;) W podstawówce na technice nauczyłam się haftować, tak zwyczajnie, nie krzyżykami, ale teraz już bym pewnie nic nie pamiętała. Zresztą to by było takie bardziej techniczne, niż artystyczne;)

      Usuń
    2. Właśnie skończyłam lekturę. Świetna książka, a kołdra - dla mnie nie do wykonania, nigdy.

      Usuń
    3. Widziałam Twoją recenzję, cieszę się, że przypadła Ci do gustu:) A kontynuacja podobno się pisze, ciekawe, kiedy się wyda:)

      Usuń
  3. Najbardziej interesują mnie przepisy o tym, jak upiększyć dom i siebie.
    Nie znam bloga autorki, lecz chętnie do niego zajrzę i zobaczę, co w sobie wartościowego zawiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym je umieć wykorzystać, zwłaszcza że nie trzeba ponosić wielkich kosztów na ich wykonanie;)

      Usuń
  4. czytałam wiele dobrych recenzji o tej książce... nie miałam jej w planach, ale powoli zaczyna się to zmieniać. Lubię klimatyczne powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie skłoniła do lektury piękna okładka i ciekawy opis, recenzji wcześnie nie czytałam, ale cieszę się, że mogłam dołączyć do tych pozytywów:)

      Usuń
  5. "Robótkowo", wdzięczna nazwa. Również podziwiam osoby, które mają manualny talent i spod ich rąk wychodzą różne cudeńka. Na kołdrę oczywiście musiałam zerknąć w google, bo ciekawość mnie zżerała, a wcześniej nie słyszałam o czymś takim. Cóż, całość zapowiada się naprawdę ciekawie i mam nadzieję, że kiedyś przeczytam "Powrót na Staromiejską":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jest gdzie zajrzeć;)
      To naprawdę ciepła i zabawna opowieść, więc trzymam kciuki, żeby Ci się, Aguś, udało:)

      Usuń
  6. Ta książka może być jak najbardziej dla mnie. Zainteresowałam się nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już pod wpływem Twojej recenzji poczułam klimat tych miejsc. Książka więc musi być niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że w czasie czytania poczujesz go jeszcze bardziej;)

      Usuń
  8. Mam ją w planach i po tym co piszesz widzę, że miło będzie się z nią zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że miło:) Ale myślę, że jak lubisz polskie obyczajówki, to ta też przypadnie Ci do gustu:)

      Usuń
  9. Ja również zazdroszczę osobom, które potrafią szyć, haftować itp. To świetna i piękna sprawa :) Bardzo lubię powieści klimatyczne, jak to określiłaś, więc w przyszłości na pewno się zapoznam z powyższą lekturą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym sama;)

      Usuń
  10. Kolejna fajna książka, z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intuicja mnie ostatnio nie zawodzi i wybieram same fajne;)

      Usuń
  11. Zapowiada się ciekawie, jak spotkam chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko autorki warto zapamiętać:)

      Usuń
  12. Fabuła mi sie podoba, ale nie lubię zbyt dużo opisów w ksiażkach ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz, ja Cię zachęcam:)

      Usuń
  13. Coś dla mnie. Skoro powieść klimatyczna, to z pewnością do mnie trafi. No i to rękodzieło... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Tobie pomyślałam, jak zaczynałam czytać:)

      Usuń
  14. Właśnie do mnie zmierza. Ciekawa jestem jej ogrooomnie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnej lektury więc życzę:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.