środa, 30 kwietnia 2014

Sławomir Koper "Gwiazdy kina PRL"



Sławomir Koper „Gwiazdy kina PRL”, Czerwone i Czarne 2014, ISBN 978-83-7700-150-9, stron 328

Władze komunistyczne wykorzystywały każdy instrument, by zaszczepiać i utrwalać swoją ideologię w narodzie. Czy mogli się więc obejść bez kinematografii, odradzającej się po zakończeniu II wojny światowej? Oczywiście, że nie. W Polsce już w 1945 r. utworzono przedsiębiorstwo „Film Polski. Uzyskało ono monopol na realizację filmów na terenie kraju oraz dystrybucję produkcji zagranicznych” (str. 16). Wkrótce później rozpoczęły działalność łódzka Wytwórnia Filmów Fabularnych i Szkoła Filmowa, która z czasem zaczęła obrastać w legendy. Rozwinęła się tzw. szkoła polska, a w niej same wielkie nazwiska, na czele z Andrzejem Wajdą, ale swoje do powiedzenia mieli też Munk czy Morgenstern.
Kolejnym etapem było powstanie zespołów filmowym, które dawały „twórcom taki margines swobody, jaki był tylko możliwy w warunkach ustrojowych Polski Ludowej” (str. 32), choć o dopuszczeniu do dystrybucji decydowały kolaudacje, często dość dalekie od spotkań ekspertów. PRL to przede wszystkim jednak ten czas, kiedy publiczność ekscytowała się życiem gwiazd, twórców i aktorów. I to właśnie im poświęcił swoją najnowszą publikację Sławomir Koper, autor niezwykle poczytnego cyklu o epoce w zasadzie tak niedawno minionej, a jeszcze niedocenianej, choć pod wieloma względami na to zasługującej. Na pewno szeroko rozumiana kultura jest warta utrwalenia i pamiętania.

We wstępie historyk wyjaśnia, skąd taki dobór postaci. Symbol kina tamtego okresu, Zbigniew Cybulski, zostanie przedstawiony w jednej z następnych książek, natomiast okładkowa Pola Raksa wspomniana jest tylko mimochodem. Stała się ona jedną z „dziewczyn z okładek”, bo to właśnie od podobizny na okładce „Dookoła Świata” zaczęła się kariera słynnej Marusi z „Czterech pancernych” (choć trzeba też przyznać, że to właśnie ta rola przylgnęła do niej na dobre i na złe, trochę ją szufladkując). W tym zestawie nazwisk nie mogło zabraknąć za to Andrzeja Wajdy, wielkiego reżysera. Fragment jego dotyczący to nie tylko spojrzenie na jego drogę zawodową, ale też krótki rys historii rodzinnej Wajdy oraz życia osobistego. Koper nie omija kontrowersji wokół osoby reżysera oraz tak typowych dla jego stylu anegdot.

Tadeusz Łomnicki, następne wielkie nazwisko, niezapomniany Pan Wołodyjowski z ekranizacji Jerzego Hoffmana. Choć stworzył wybitne kreacje teatralne i filmowe, pierwsze skojarzenie z jego osobą to właśnie rola Małego Rycerza. Łomnicki jest dla mnie przekładem twierdzenia, że genialność i rzadko spotykany talent nie zawsze idą w parze ze szczęściem osobistym; końcówka życia aktora rodzi smutne refleksje, a myśl o jego odejściu przejmuje po dziś dzień, choć tyle lat minęło.

Bogumił Kobiela, aktor charakterystyczny, obsadzany przede wszystkim w rolach komediowych, choć sam marzył o wielkich kreacjach dramaturgicznych; szkoda, że nie zdążył. Z tej części wyłonił się obraz ciepłego, sympatycznego człowieka, a także przyjaciela, jakiego można pozazdrościć. Rozbawienie wywołuje opis, jak to Kobiela z Cybulskim kupili motor i gdy przychodziło do określania stanu majątkowego, każdy mówił, że ma pół motoru.

Jerzy Skolimowski długo szukał swojej drogi życiowej. Zaczynał od studiowania etnografii, pisał wiersze, trenował boks, w zespole Krzysztofa Komedy był elektrykiem; wreszcie zaczął kręcić filmy, by jeszcze później odkryć malarstwo, odnotowując w obu tych dziedzinach znaczące sukcesy. Związany był z jedną z najpiękniejszych aktorek tamtych czasów, Elżbietą Czyżewską. Trzeba też stwierdzić, że przy jego skłonnościach do brawury, a zwłaszcza do ekstrawaganckiej jazdy samochodem, miał mnóstwo szczęścia.  

Daniel Olbrychski, kolejna postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać, wielki Kmicic z filmowej wersji „Potopu” – rolą tą wzbudził narodowe dyskusje, jeszcze zanim zaczął grać. Mówiono o nim także, że był ulubionym aktorem Wajdy. Jego biografia obfituje w niecodzienne związki i mocne wrażenia.

Beata Tyszkiewicz, dama polskiego kina, wywodzi się z arystokracji. Klasa i dystyngowanie z tego wynikające zostały jej na całe życie, choć czasem pozwalała sobie na więcej, niż wypadało panience z dobrego domu. Została szybko zauważona, znalazła się na okładce „Przekroju”. W życiu prywatnym była kochliwa, choć wychodząc za mąż, za każdym razem twierdziła, że to na zawsze.

W serii o czasach PRL-u nie mogło zabraknąć publikacji poświęconej gwiazdom kina. Choć rządzący chcieli wprowadzać do filmów socrealizm, to jednak polscy twórcy znaleźli tutaj pewną enklawę, w której mogli cieszyć się swego rodzaju wolnością (dopóki nie wtrąciła się cenzura). Licznie powstające obrazy przyciągały widzów także magią liczących się nazwisk. I tak jak istotnym filmem tamtej epoki stało się „Pokolenie” Wajdy, tak mam wrażenie, że gwiazdy, które wówczas się narodziły, również są pewnym pokoleniem, przede wszystkim pokoleniem prawdziwych artystów, nie gwiazdek jednego epizodu czy serialu, ale tych, którzy mieli coś do przekazania, a towarzyszyła temu wybitna jakość. Smutne jest tylko to, że z tego grona odchodzą kolejni wielcy...

Wiem, że się powtórzę, ale muszę to napisać. Sławomir Koper ma tę wspaniałą cechę, że swoich bohaterów nie poddaje ocenie, mało tego, szczególnie przy tej publikacji rzucił mi się w oczy szacunek, jakim ich obdarza, zrozumienie i przekonanie, że nie nam ferować wyroki i jednoznacznie traktować tych, którym przyszło żyć w chorych i absurdalnych czasem warunkach Polski Ludowej (mam na myśli zwłaszcza rozdział o Łomnickim). Oczywiście, że prezentowane postaci mogą wzbudzać sympatię czytelnika lub wręcz przeciwnie, ale nie żyłam wtedy i nie powinnam stawiać ich jasno po określonej stronie, bo życie nigdy nie jest tylko czarno-białe. Koper też tego nie robi i chwała mu za to. A poza tym, cóż można napisać jeszcze, skoro to kolejna rewelacyjna pozycja, dokładna, ciekawie napisana, wciągająca? Chyba tylko to, że jest zdecydowanie za krótka. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby autor poszedł na całość i stworzył dzieło np. pięciuset-stronicowe. Co to by była za uczta... Póki co, pozostaje czekać do czerwca na następną książkę, „Życie towarzyskie elit PRL”.      

Wyzwania: „Nie tylko literatura piękna...”, „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Ciekawie opisałaś tę książkę, muszę mamie sprezentować. Na pewno Jej się spodoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Sama też możesz spróbować, a nuż się okaże, że z Koprem Ci po drodze;)

      Usuń
  2. Oo rozdział o Tyszkiewicz jest, coś dla mnie, uwielbiam jak ona z gracją przeklina i pali:) Ja dopiero wczoraj zamówiłam tę książkę, także jak dobrze pójdzie to dzisiaj odbiorę i będzie na majówkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją uwielbiam:)
      No to oby dotarła, będziesz mieć cudowną majówkę:)

      Usuń
  3. Olbrychski, Tyszkiewicz, kultowe postacie. Muszę zajrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Myślę, że treść powinna Cię usatysfakcjonować:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, dlatego szukam takich lektur:)

      Usuń
  5. Wszystkie moje ulubione filmy powstały w PRL-u. Moim absolutnie ulubionym aktorem z tego okresu był Tadeusz Łomnicki - rola Michała Wołodyjowskiego to absolutny majstersztyk. Biografie pozostałych postaci interesują mnie nieco mniej, ale sięgnę po tę książkę chociażby po to, by przekonać się, czy rzeczywiście Koper jest tak dobry, jak o nim piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział o Łomnickim zainteresował mnie najbardziej i najmocniej mnie też przejął.
      Spróbuj, ciekawe, czy jego styl przypadnie Ci do gustu:)

      Usuń
  6. Czasy PRLu mnie nie ciekawią, więc spasuje, ale zapytam się mojego taty. Może on będzie zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęć tatę, bo naprawdę warto:)

      Usuń
  7. Czasy PRL-u są moimi ulubionymi, więc tę książkę Kopra z wielką chęcią bym przeczytała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, na pewno by Ci się spodobała:)

      Usuń
  8. Ciekawią mnie książki tego autora choć ani jednej nie przeczytałam. Na pewno przeczytam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że masz chęci:)

      Usuń
  9. Koper odwalił kawał dobrej roboty, pisząc te książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę. On sam pisze, że ma duże ambicje popularyzatorskie:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.