wtorek, 6 sierpnia 2013

Philippa Gregory, David Baldwin, Michael Jones „Kobiety Wojny Dwu Róż"


Philippa Gregory, David Baldwin, Michael Jones „Kobiety Wojny Dwu Róż. Księżna, królowa i królowa matka”, Książnica 2013, ISBN 978-83-245-8088-0, stron 304

Philippa Gregory jest autorką cieszących się ogromną popularnością powieści historycznych, które sama bardzo lubię czytać. Tym razem, z dwoma innymi historykami, Davidem Baldwinem i Michaelem Jonesem, pokusiła się o napisanie książki typowo historycznej. Każdy z autorów stworzył esej poświęcony jednej z wielkich kobiet w historii Anglii XV wieku, które stały się także bohaterkami powieści P. Gregory. We wstępie autorka wyjaśnia, dlaczego przedmiotem badań uczynili życie tych akurat władczyń. Sporo miejsca poświęca kwestii źródeł historycznych, a właściwie temu, jak są skąpe i nieliczne, co przekłada się na wciąż otwarte pole dla naukowców. Prezentuje spojrzenie na historię, fikcję oraz ich wzajemne relacje przy pisaniu zbeletryzowanych opowieści. Gregory pisze też o roli i znaczeniu kobiet w dziejach, także naszych bohaterek w czasach wojny Dwu Róż, i stwierdza, skąd ich brak w materiałach źródłowych.

Pierwsza część książki poświęcona jest Jakobinie Luksemburskiej; jej portret kreśli Philippa Gregory, która uczyniła ją też centralną postacią „Władczyni rzek”, moim zdaniem jednej z jej najlepszych książek. Jakobina urodziła się prawdopodobnie w 1416 r. Dzieciństwo spędziła w należących wówczas do Anglii zamkach północnej Francji. Była córką Piotra I, hrabiego Luksemburga. W historię ich rodziny silnie wpleciona była legenda o wodnej bogince Meluzynie, która będzie miała wpływ także na Jakobinę. Jej pierwszym mężem był starszy o 26 lat wdowiec. Autorka wyjaśnia znaczenie polityczne tego małżeństwa, które nie trwało zresztą długo. 19-letnia wdowa zbliżyła się z dowódcą garnizonu w Calais, Ryszardem Woodville’m. Ślub wzięli z miłości, bez zgody króla, ale szybko otrzymali ułaskawienie. Jakobina pełniła rolę pani na włościach, przyjaźniła się z Małgorzatą Andegaweńską i wykazywała lojalność wobec Henryka VI. Jej liczne potomstwo będzie z czasem pełnić coraz większą rolę, zwłaszcza gdy jej najstarsza córka poślubi Edwarda IV, stając się królową.

Sylwetkę Elżbiety Woodville przedstawia David Baldwin. Ta pierwsza córka Jakobiny i Ryszarda miała dwóch mężów – Johna Greya, z którym doczekała się dwóch synów oraz króla Edwarda, od którego zresztą była starsza. Ślub wzięli w sekrecie, co u jej przeciwników zrodziło przekonanie, że wraz z matką posłużyły się czarami, by go omotać. Szczególnie niezadowolony był Twórca Królów, hrabia Warwick, przez Elżbietę traktowany jako śmiertelny wróg, gdy dopuścił się ścięcia – bez jakiegokolwiek procesu – jej ojca i brata. Elżbieta swoje obowiązki reprezentacyjne wypełniała bez zarzutu. Historyk przedstawia jej relacje z członkami rodziny, do której weszła oraz pisze o największej zagadce w historii Anglii, czyli o książętach uwięzionych w Tower, dwóch synach Elżbiety.

Michael Jones podjął się prezentacji Małgorzaty Beaufort, babki Henryka VIII. Była córką Jana diuka Somerset i pochodziła ze znaczącego rodu arystokratycznego. Jej ojciec wypadł jednak z łask po nieudanej kampanii i popełnił samobójstwo. Położyło się ono cieniem na życiu Małgorzaty; jej ambicje wynikały nie tylko z roli rodziny, ale głównie z chęci przywrócenia ojcu dobrego imienia poprzez koronę dla syna. W wieku 10 lat pojawiła się na dworze królewskim; gdy miała lat 12 wydano ją za starszego o 13 lat Edmunda Tudora. Szybko zaszła w ciążę i wydała na świat jedyne dziecko, Henryka. Po śmierci męża oddała się pod opiekę diuka Buckingham, wychodząc za jego syna, Henryka Stafforda. Symbolem jej życia są obroty koła fortuny, decydujące o wywyższeniu i upadku człowieka.  

„Kobiety Wojny Dwu Róż” to niezwykle interesująca pozycja biograficzna. Choć oparta na faktach, czyta się ją jak najlepszą powieść. Nie ukrywam, że czytając książki P. Gregory z cyklu dotyczącego Wojny Kuzynów, byłam ciekawa, jak naprawdę wyglądały losy bohaterek. Ta lektura zaspokoiła moje oczekiwania. Na ogromny szacunek zasługuje też praca, jaką ci badacze włożyli w zrekonstruowanie tamtych czasów, by na ich tle przedstawić silne kobiety, które mimo znaczącej roli na kartach kronik nie pojawiały się często. Cała trójka historyków podkreśla jednak, że w tym względzie potrzebne są dalsze badania.

Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu rozdział o Elżbiecie Woodville. Fascynujące jest życie tej kobiety, wdowy poślubiającej króla, otoczonej liczną rodziną, matki synów, których losy po dziś dzień budzą zainteresowanie badaczy. To jej historię czytało mi się najlepiej, prawie że z wypiekami na twarzy. Niezależnie jednak od moich upodobań, całość jest pasjonującym portretem trzech niezwykłych kobiet, bez których działań losy Anglii wyglądałyby pewnie inaczej. Autorom – mimo trzymania się faktów – udało się je przedstawić jako kobiety z krwi i kości, z ich emocjami, uczuciami, upodobaniami. Tak jak to robi Philippa Gregory w swoich powieściach. Mocno zachęcam. 

Książka bierze udział w wyzwaniu „Nie tylko literatura piękna...” oraz „Trójka E-PIK”.

20 komentarzy:

  1. Świetna książka, choć pisana mocno historycznym językiem i przez to ciężka w czytaniu. A mnie się właśnie najbardziej podobał rozdział o Jakobinie, niesamowite, że nikt wcześniej nie napisał jej biografii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że świetna. Mnie się czytało akurat dobrze, choć zasługa w tym pewnie tego, że czytałam książki Gregory, pewnie gdybym ich nie miała za sobą, byłoby, tak jak piszesz, ciężko.
      Fakt, trudno uwierzyć, że matka takiego rodu była do tej pory pomijana.

      Usuń
  2. Póki co mam za sobą Kochanice króla wspomnianej przez Ciebie autorki i byłam ta pozycją oczarowana. Właściwie jestem do dzisiaj. Mało tego - jak przeczytam stosik na miesiąc sierpień, spokojniejszy i lżejszy to zabiorę się za Kochanice po raz drugi, aby naładowana emocjami przejść do kolejnych jej książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanice jeszcze przede mną, tak samo jak "Błazen królowej". Ale skoro w Tobie wzbudziła aż takie emocje, że będziesz czytać drugi raz, to muszę się wreszcie zmobilizować:)

      Usuń
  3. Moja ciocia jest wielką miłośniczką tej autorki, więc jej polecą ową książkę o ile oczywiście jeszcze jej nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miłośniczka, to może mieć;) Bo ona się już jakiś czas temu ukazała.

      Usuń
  4. Zamierzam się do przeczytania książek tej autorki, jak tylko uporam się ze stosikiem biorę się powieści historyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie bardzo, jakie będą Twoje wrażenia:)

      Usuń
  5. Odkąd skończyłam tytuł "Odmieniec" rozglądam się za powieścią historyczną tej autorki. Mogłoby to być ciekawe doświadczenie, przeczytać ten tytuł, pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Odmieniec" jeszcze przede mną, na razie czytam tylko recenzje, a te są skrajne, więc czas wyrobić sobie własne zdanie:)

      Usuń
  6. O autorce wiele słyszałam- jej powieści stały się prawdziwym fenomenem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługa w tym pewnie jej bohaterek, fascynujących kobiet:)

      Usuń
  7. Przeczytałam na razie dwie powieści historyczne Philippy Gregory i chętnie przeczytałabym również te książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro znasz autorkę, to ta pozycja jak najbardziej powinna Ci się spodobać:)

      Usuń
  8. Jestem fanką prozy Philippy Gregory i przeczytałam kilka książek jej autorstwa, niestety "Kobiety Wojny Dwu Róż" jeszcze przede mną:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skoro jesteś fanką, to jej lektura powinna Cię usatysfakcjonować:)

      Usuń

  9. Świetnie się czyta powieści oparte na faktach, a napisane w tak profesjonalny sposób, jak to robi pani Gregory pewnie jeszcze lepiej. Nie znam twórczości tej autorki, ale czytałam wiele pozytywnych recenzji, opinii na jej temat i wiem, że muszę w końcu sięgnąć po którąś z pozycji napisanych przez Philippę Gregory:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, Aguś, bo naprawdę warto, nie dość, że interesujące książki, to jeszcze przyjemnie się je czyta:) Więc czegóż chcieć więcej?;)

      Usuń
  10. Wprawdzie jeszcze nie miałam z książka styczności. Jednak już za samą okładkę byłbym skłonna po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłaś ciekawy wątek, bo moim zdaniem Książnica dla serii beletrystyki historycznej ma świetne okładki:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.