piątek, 9 sierpnia 2013

Jill Shalvis "Szczęśliwa przystań"


Jill Shalvis „Szczęśliwa przystań”, Prószyński i S-ka 2012, ISBN 978-83-7839-219-4, stron 408

Tara Daniels wraca po rozwodzie do rodzinnego miasteczka. Jej nowym wyzwaniem będzie remont starego hotelu, przyciągnięcie klientów i wyrobienie mu marki. Potem chce wracać do Teksasu. Przedsięwzięcie ma być wspólnym sukcesem Tary i jej dwóch przyrodnich sióstr – każda z nich ma innego ojca, bo ich matka, cóż, lubiła mężczyzn. Najmłodsza, Chloe, jest postrzeloną producentką ręcznie robionych kosmetyków i uwielbia rozrywki z nutką adrenaliny. Maddie zaś jest całkowicie pochłonięta letnim romansem.

Był jeden szczególny powód, dla którego Tara nie chciała wracać do Lucky Harbor. Nazywał się Ford Walker i był żeglarzem, dosyć sławnym zresztą.
W przeszłości połączyło ich coś więcej, niż tylko przelotna miłostka. Ta przeszłość właśnie do nich powróci. Do tego w miasteczku pojawi się były mąż kobiety z zamiarem jej odzyskania, a starsze, rozplotkowane panie odkryją nowe horyzonty i na Facebooku zrobią głosowanie, który z mężczyzn jest lepszy dla Tary.

Powiem jedno: odkryłam pisarkę idealną na lato. „Szczęśliwa przystań” jest powieścią wysoce rozrywkową. Ona skrzy się od humoru, widocznego zwłaszcza w relacjach między głównymi bohaterami. Jak ulał pasuje do nich stwierdzenie: „Kto się czubi, ten się lubi”. Tara jest sztywna i zdystansowana, Ford od początku wie, czego tak naprawdę chce, tylko musi to do niego dotrzeć. Świetne są te ich riposty i docinki, w których zresztą lubuje się także Chloe; dość wyraźnie zarysowuje się ona na kartach powieści. Do tego autorce udało się w pełni oddać wzajemne przyciąganie tej pary, ich namiętność jest doskonale odczuwalna, a scen łóżkowych – pisanych z wyczuciem – nie brakuje. Ale żeby nie było tylko słodko i przyjemnie, oboje będą musieli zmierzyć się z wpływem przeszłości na ich obecne życie.

Lekki język, zabawne pióro, sympatyczni bohaterowie, gorące uczucia, spora dawka namiętności – czy można chcieć więcej, gdy potrzebujemy odprężającej lektury? „Szczęśliwa przystań” to rewelacyjny pomysł na czas, kiedy nie ciągnie nas do trudnych, skomplikowanych fabuł. Ta może i nie jest zbyt wymagająca, niektórzy pewnie nawet powiedzą, że banalna, ale sposób, w jaki jest podana, sprawia, że nie łatwo się od niej oderwać. Świat małego miasteczka i rodziny złożonej z oryginalnych sióstr wciąga i robi ochotę na więcej. Cieszę się, że w dwóch kolejnych powieściach Jill Shalvis spotkam ponownie Chloe i Maddie.

Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy powieści obyczajowe”.

18 komentarzy:

  1. Czytałam już dwa tomy z tej serii, które szalenie mi się podobały, dlatego mam nadzieję, że niebawem dorwę w swoje ręce "Szczęśliwą przystań".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie recenzje tamtych dwóch i aż Ci zazdroszczę, że masz je już za sobą;)

      Usuń
  2. Kompletnie nieznane mi nazwisko, za to temat dosyć popularny, ale i ciekawy. Z chęcią bym przeczytała, to wydawnictwo ma masę świetnych książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda, jest zresztą jednym z moich ulubionych:)

      Usuń
  3. Lubię takie powieści, niby lekkie, czasem przewidywalne a jednak człowiekowi chce się czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, a na taki upał, gdzie mózg się lasuje, to takie wchodzą najlepiej:)

      Usuń
  4. Chyba wam zaczynam zaczynam zazdrościć przeczytania tych książek. Muszę ich poszukać w swojej księgarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo w bibliotece. Ale poszukaj, świetna zabawa gwarantowana:)

      Usuń
  5. Zapowiada się bardzo ciekawie, i recenzja również mnie zachęciła :) Takie lekkie książki to coś idealnego na odprężenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam powieści ani autorki, ale nasłuchałam się tyle pozytywów że muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla wielbicielek zabawnych, sympatycznych obyczajówek, a chyba obie do nich należymy, ta jest idealna:)

      Usuń
  7. Ze mną jest chyba coś nie tak, latem sporo czytelników bierze się za lekkie, przyjemne lektury, a ja jakoś nie potrafię się za nie zabrać, choć zwykle miło spędzam przy nich czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może po prostu dobrze znosisz upały?:P Bo mnie do tej pory jakoś pogoda nie wpływała na dobór lektury, ale te ostatnie temperatury zlasowały mi mózg i najlepiej czytało mi się takie mało skomplikowane, nie wymagającego większego wysiłku książki;)

      Usuń
  8. Lubie czasami poczytać takie banalne książki, chyba każdy od czasu do czasu takich książek potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, nie można cały czas czytać tylko poważnych i wymagających książek, rozrywka też się liczy:)

      Usuń
  9. Nie wiem Paulinko, czy akurat tę książkę przeczytam. Fabuła tej pozycji jest na pewno ciekawa, ale podobnych książek mam kilka w swoich zbiorach i raczej najpierw z nimi muszę się uporać:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, Aguś, przecież przymusu nie ma;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.