środa, 10 lipca 2013

PRZED PREMIERĄ: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Upalne lato Kaliny"


Katarzyna Zyskowska-Ignaciak „Upalne lato Kaliny”, Wydawnictwo MG 2013, ISBN 978-83-7779-140-0, stron 288

Kalina, córka Marianny. Zagubiona we własnym życiu, płynąca z jego prądem, przyjmująca biernie to, co los jej zsyła. Wychowywana bardziej przez Gabrysię i dziadka, niż przez rozedrganą matkę i wiecznie nieobecnego ojca; uczennica szkoły zakonnej. Teraz żona Jerzego i matka małej Gabi. Właśnie skończyła studia i jeszcze przed pełnym przejęciem obowiązków, jakie stawiają przed nią te jej nowe role, wyjeżdża z mężem do Zakopanego na ostatnie takie wakacje. Upalne lato w otoczeniu strzelistych sosen i majestatycznych szczytów będzie czasem odkrywania prawdy o sobie i życiu Marianny.

Zacznę prozaicznie może od okładki.
Gdy pojawiła się jej ostateczna wersja, byłam trochę rozczarowana, bo urzekła mnie swoim klimatem ta pierwotna, z postacią siedzącą na łące?, na wzgórzu? Teraz przychodzi mi zmienić zdanie i stwierdzić, że ta rzeczywiście bardziej pasuje do treści i jest utrzymana w stylu okładki „Upalnego lata Marianny”. Tamta tętniła młodością dziewczyny, która ma cały świat przed sobą, która tylko czeka na rozpoczęcie nowego, fascynującego życia; ta emanuje szarością, która jest stałą towarzyszką Kaliny.

Kalina, dziecko niekochane, tak można napisać w skrócie. Niekochane przez matkę. To, co wydarzyło się w życiu Marianny, wpłynęło na wszystkich mieszkańców mazowieckiego dworu, którego nie oszczędziła też wojenna zawierucha. Gabrysia, Aleksander, Władek, Kalina – to na nich kobieta odreagowywała to, co widziała, co przeżyła w powstańczej Warszawie, co już na zawsze naznaczyło jej byt. I choć musiało być to dla niej traumatyczne, jej postępowanie wobec bliskich – a wobec córki w szczególności – było okrutne. Jeszcze trudniejszy do zaakceptowania jest fakt, że to ślepa, wszechogarniająca, niespełniająca się miłość uczyniła z niej takiego człowieka. Dziecko, które jej się przytrafiło, nie zdołało rozbudzić nowego rodzaju miłości. Nie była kobietą zdolną do poświęcenia się dla córki, dla kogokolwiek zresztą, w niej wiedziała swoje utracone na zawsze możliwości. Katarzyna Zyskowska-Ignaciak tak rozwinęła losy Marianny, że znów jej zachowania nie pojmuję, kręcę głową z niedowierzaniem, a jednocześnie nie potrafię i nie chcę jej oceniać. Szkoda, że jej zlodowaciałe uczucia tak znacząco odbiły się na Kalinie. Bo czy ktoś traktowany jak największa życiowa klęska, jak zło konieczne, ma szanse nauczyć się kochać?

Jestem autorce bardzo wdzięczna za konstrukcję zakończenia. Choć jest ono trochę druzgoczące, choć rodzi pytanie „dlaczego właśnie w takim momencie” i wydaje się być tak po ludzku niesprawiedliwe, to jednak usatysfakcjonowało mnie w pełni, pisarka nie powiedziała zbyt dużo, ani też za mało.

Trzeba przyznać, że K. Zyskowska-Ignaciak powoli rozwikłuje całą zagmatwaną historię rodzinną. Ciekawym zabiegiem, nie tylko pod względem czytelniczego odbioru, było zastosowanie formy listu, w którym Gabrysia wpuszcza Kalinę do świata swoich wspomnień. Dopiero one porządkują caly obraz, wyjaśniają tajemnice, próbują rozwiać wszelkie zaszłości narosłe przez lata. To właśnie ta pisana spowiedź będzie dla Kaliny impulsem do tego, by już nigdy więcej nie tracić żadnego dnia.

„Upalne lato Kaliny”, podobnie jak poprzedniczka, zachwyca językiem. Choć nie jest już stylizowany na lata przedwojenne, nadal jest piękny i choć mnie wydał się odrobinę surowy, to właśnie dzięki niemu emocje są głębsze, bardziej podkreślone, sięgają dalej i wyżej, nie zadowalają się tylko tym, co z wierzchu. Do mnie taki styl jak najbardziej przemawia.

Obydwie części „Upalnego lata” można czytać jako odrębne całości. Zachęcam jednak do sięgnięcia najpierw po pierwszą część; poznanie młodzieńczych lat Marianny przyniesie może nie jej zrozumienie – bo to nie jest postać jednoznaczna – ale świadomość okoliczności, które ją ukształtowały, a w konsekwencji stworzyły też Kalinę z jej postawą, wątpliwościami, dziedzictwem. Zachęcam do lektury, a Katarzynie Zyskowskiej-Ignaciak gratuluję kolejnej świetnej powieści. Cieszę się, że było mi dane ją poznać. 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Pani Dorocie z Wydawnictwa MG.



Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy powieści obyczajowe”.

18 komentarzy:

  1. Książka wczoraj do mnie dotarła, więc niedługo sama będę miała szansę się przekonać czy jest tak dobra jak "Upalne lato Marianny". Nie mogę się doczekać! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, ja swojego egzemplarza wypatrywałam z niecierpliwością i od razu zasiadłam do czytania:)

      Usuń
  2. Nie znam tej serii, więc przydałoby się najpierw zacząć przygodę od jej poprzedniczki.Zastanowię się zatem jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco Cię namawiam na obydwie, są warte uwagi:)

      Usuń
  3. Książka wydaje się być ciekawa, ale najpierw rozejrzę się za pierwszą częścią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzyj się, naprawdę warto:)

      Usuń
  4. Koniecznie muszę przeczytać, ale dostosuję się do Twojej rady i najpierw sięgnę po pierwszą część. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pod ręką miej od razu drugą, bo na pewno będziesz ciekawa, co dalej:)

      Usuń
  5. Ja też najpierw poszukam pierwszej części. Jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam:) Ja pewnie jeszcze do nich kiedyś wrócę:)

      Usuń
  6. Czekam właśnie na tę książkę. Pierwszej części nie czytałam, ale to chyba nie będzie miało aż takiego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo wszystko jest wyjaśnione. Ale zakładam, że powinna Ci się spodobać na tyle, że będziesz chciała od razu przeczytać pierwszą:)

      Usuń
  7. Nie czytałam recenzji od razu się przyznaję;) popiszemy o niej jak już dostanę swój egzemplarz i go przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, bo sama tak robię, jak wiem, że na pewno przeczytam. Jesteśmy więc umówione:))

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa recenzja:)
    Oczywiście pierwsza część mam i muszę ją przeczytać. Myślę, że drugiej również nie będę mogła się oprzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Aguś, za uznanie:)
      Też tak myślę, na pewno będziesz chciała wiedzieć, jak potoczyły się losy Marianny:)

      Usuń
  9. W takim razie mnie skusiłaś. Nic tylko będę musiała przeczytać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kusić;) Zgadza się, musisz przeczytać, warto:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.