czwartek, 18 kwietnia 2013

Anna Ficner-Ogonowska "Krok do szczęścia"


Anna Ficner-Ogonowska „Krok do szczęścia”, Znak 2012, ISBN 978-83-240-2219-9, stron 416

W życiu Hanki prawie nic się zmieniło. Poza jednym. Dominika wychodzi za mąż za Przemka, a Hanka musi się zmierzyć ze swoimi wspomnieniami. Do tego dochodzą dwie skrywane tajemnice rodzinne, z których jedna zburzy dotychczasowe myślenie Hanki.

„Krok do szczęścia” niewiele się różni od pierwszej części. Przez dwieście stron jeszcze miałam nadzieję, że coś się zmieniło, że jest lepiej. Ale nie. O ile na początku jeszcze się coś działo w związku z planowanym ślubem, o tyle potem znów było, jak w „Alibi na szczęście”.
Czyli kolejny raz niezdecydowana Hanka, przyciągająca i odpychająca, zachowująca się, jakby sama nie wiedziała, o co jej chodzi. Znowu Mikołaj, który niby stracił cierpliwość i nie chce już na nią czekać, ale i tak we wszystkim jej ulega. Ona ponownie bardzo dużo obiecuje, potem nie dotrzymuje. O ile w debiucie Anny Ficner-Ogonowskiej wyznawała zasadę „chciałabym, a boję się”, o tyle w drugiej książce jej motto to „wiem, ale nie powiem”. Takiego zachowania też nie rozumiem, wydaje mi się, że gdyby mnie spotykały takie niespodzianki i wychodziły na jaw sekrety, to chciałabym się tym podzielić z najbliższą mi osobą, przegadać to, omówić, może dostrzec coś uciekającego, niedostrzeganego. Ona nie, dawała odczuć, że coś się wydarzyło, ale „powiem Ci kiedyś, potrzebuję czasu”. I tak przez czterysta stron...



Plusy tej części? Kolejny raz Zuza i Ula, choć jest ich bardzo malutko; szczęście Aldonki i chyba tyle, jeśli chodzi o treść; ale na wyróżnienie zasługuje okładka, bo nie będę ukrywać, że podoba mi się bardzo – ta ciepła kolorystyka, ten kubek z herbatką (a życie bez herbatki nie miałoby sensu...), tak, przemawiają do mojej duszy.


Nie będę pisać więcej, rozpisałam się przy „Alibi na szczęście” i zdecydowana większość odnosi się także do tej powieści. Nie rozumiem też, po co autorka pisze kolejną część (to znaczy chyba rozumiem, ale nie powiem głośno) – uważam, że „Krok” kończy się w momencie, w którym wszystko zostało już powiedziane. Jeżeli trzecia część ma polegać na kolejnych wątpliwościach Hanki na trzystu stronach, to przykro mi, ale ja dziękuję.   

15 komentarzy:

  1. Pamiętam, pamiętam bohaterkę z poprzedniej Twojej recenzji, jej znowu jest drażniąca..O ile wtedy się zniechęciłam, to teraz utwierdziłam,że nie zniosłabym zachowania kobiety:)
    Faktycznie okładka jest śliczna, szkoda,że tylko okładka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, co mnie zastanawia? Przecież ta książka przechodziła redakcję i korektę, czy ktoś nie mógł zasugerować lekkiego skrócenia? I jak tu jest dalej taka niezdecydowana, to wyobraź sobie, co musi być w trzeciej części...;)

      Usuń
    2. Dobre pytanie z trzecią częścią, teraz tak sobie myślę,że z czystej ciekawości przeczytałabym trzecią;), wychodzi na to,że korektą jest sprawdzanie literówek, błędów ortograficznych i może czasem stylistyki;)

      Usuń
    3. Jak trafi się kiedyś w mojej bibliotece, to może - z naciskiem na to "może" - sobie przekartkuję dialogi;)

      Usuń
  2. Z chęcią przeczytałabym obydwie części. Uwielbiam literaturę kobiecą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, taką sobie najczęściej kupuję;)

      Usuń

  3. Mam w planach przeczytać obie części, chociaż po Twojej recenzji mój entuzjazm zmalał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko zmalał, to dobrze, gorzej, jakby całkiem padł;)

      Usuń
    2. niestety i ja już tak bardzo nie będę się rozglądać za tymi tytułami :)

      Usuń
    3. Aniu, zawsze możesz spróbować;) Ja niestety nie dostrzegam w niej tych pozytywów, o których piszą inni w swoich opiniach.

      Usuń
  4. Nie wiem czemu, ale wbiło mi się do głowy (chyba dałam się podejść chwytom marketingowym), że to naprawdę kawałek fajnej kobiecej literatury,a tutaj tyle stron,a treść mało ciekawa. Muszę się zastanowić czy po nią w ogóle sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty;) Książkę zachwalał nawet Artur Żmijewski, że to "love story, którą czyta się jak kryminał" - coś mi się wydaje, że aktor chyba dobrego kryminału nigdy nie czytał;)

      Usuń
  5. Póki co czekam aż wreszcie będę mogła przeczytać część pierwszą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Druga część mocno mnie irytowała. Trzeciej już nie przeczytam.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.