środa, 18 czerwca 2014

Wiesława Bancarzewska "Zapiski z Annopola"



Wiesława Bancarzewska „Zapiski z Annopola”, Nasza Księgarnia 2014, ISBN 978-83-10-12647-4, stron 448

Jest lato 1938 roku. Anna Obrycka wraz z mężem Olkiem i córką Walentynką, mieszka w Annopolu, majątku, którego Olek jest administratorem. Codzienność kobiety wypełnia czas spędzany z dzieckiem, troska o dom oraz pisanie, gdyż od pewnego czasu w warszawskim wydawnictwie Nasza Księgarnia wydaje książeczki dla najmłodszych w serii o Idealnym Lesie i jego mieszkańcach. Ma grono oddanych przyjaciół i zazwyczaj nie myśli już o świecie, w którym funkcjonowała jako Anka Duszkowska. Pogodziła się już z tą niespotykaną możliwością podróżowania w czasie, ale wybrała : teraz jej życie to schyłek lat trzydziestych. Sen z powiek spędza jej jednak wojna, która już wkrótce na pewno wybuchnie.

Anna poznała już swoją babcię ze strony mamy, Zofię Leśniak, u której spędza wakacje jako letniczka zjeżdżająca do uzdrowiskowego Nałęczowa. Miała okazję spotkać i zaprzyjaźnić się z ciotkami, siostrami mamy. Teraz los ma dla niej kolejną niespodziankę. W kawiarni, przez przypadek, natyka się na Tadeusza, męża swojej chrzestnej matki. Stwierdza on, że jest tak podobna do jego Marysi, że muszą się poznać. Czy Anna mogłaby być szczęśliwsza? Trafia do przedwojennego domu Duszkowskich, gdzie mieszka Józek, jej własny ojciec i babcia Helena...

Gdy na początku tego roku recenzowałam debiut Wiesławy Bancarzewskiej, „Powrót do Nałęczowa”, pisałam, że mocno liczę na kontynuację. Chyba więc nie muszę tłumaczyć, jak wielka była moja radość, gdy zobaczyłam jej zapowiedź. Bo tak naprawdę – mimo mojego początkowego dystansu wobec tego fantastycznego elementu fabuły – Bancarzewska mnie zaczarowała. Tak, to dobre słowo. Urzekła i porwała mnie wszystkim: oryginalnością i niebanalnością swojego pomysłu, świeżością jego wykonania, lekkością i wdziękiem, z jakim pisała, zwłaszcza o rodzących się uczuciach, poczuciem humoru, a przede wszystkim klimatem i doskonale oddanym pięknem codziennego życia w międzywojniu. I tak jak początkowo miałam wątpliwości, tak błyskawicznie zostały one rozwiane, bo nie tylko Anna przeniosła się w czas mojej ulubionej epoki w dziejach Polski – ona zabrała mnie ze sobą. Zapomniałam całkowicie o otoczeniu, w jakim czytam, tak wyraźnie pokazującym, że żyję w dwudziestym pierwszym wieku. „Zapiski z Annopola” mają tę samą właściwość – zaczęłam lekturę i przepadłam, ocknąwszy się dopiero na ostatniej stronie, z żalem, że to już koniec (ale tak jak po pierwszej części liczyłam na ciąg dalszy, tak teraz moje oczekiwania są identyczne, tym bardziej że pewne wątki zostały przedstawione w sposób wielce intrygujący i rodzący niebywałą ciekawość, a nie wątpię, że z ich szczegółową kreacją autorka nie miałaby najmniejszych problemów, wykonując przy tym świetną pracę merytoryczną). 

Kolejny raz Bancarzewska pokazała, jak wielką siłę daje rodzina i jak wiele posiada człowiek otoczony bliskimi ludźmi, z którymi może dzielić radości i smutki, którym może się zwierzyć, wśród których może być sobą, którzy zwyczajnie są obok. Co istotne, pisarka stworzyła całkiem nową opowieść, nie sięgnęła po sprawdzone rozwiązania z pierwszej części i losy rodziny ojca Ani przedstawiła z werwą, więc śledziłam je z zapartym tchem. Choć może duża zasługa w tym drobiazgowo odmalowanych realiów, dla mnie fascynujących – bo co innego czytać publikację historyczną, popularnonaukową, a co innego powieść, w której są one tak wiernie odtworzone i znakomicie zgrane z pozostałymi akcentami fabuły. Środki ówczesnego transportu, stroje, konwenanse, drobne ploteczki, idealnie wkomponowane fragmenty artykułów prasowych – to wszystko sprawia, że ta powieść po prostu żyje. Żyją także postaci wybitne: Janusz Korczak, Józef Czechowicz, Jan Marcin Szancer, których koleżanką z jednego podwórka uczyniła autorka Anię. Możemy także zajrzeć za kulisy przedwojennej pracy Naszej Księgarni, co nadaje pewnego smaczku całej historii.

Ale oczywiście obrazy warunków i otoczenia to za mało, jakże ważni są przecież bohaterowie. Oprócz państwa Obryckich: Ani, której jeszcze czasem zdarza się myśleć „przyszłościowo” i wykorzystywać wynalazki późniejszych czasów, oraz Olka, niezmiennie w swojej żywiołowej żonie zakochanego i jawnie tę miłość okazującego, koloru nadaje także Walentynka, niezwykle bystre dziecko, od małego wyczulone na niesprawiedliwość społeczną – ku uciesze swojej mamy-emancypantki. Z polotem i swadą nakreślono również sylwetki Marii i Tadeusza, Józka; pojawił się także czarny charakter: Biniu Pieniążek i jego Gryzia.

Obok żalu po skończonej lekturze, „Zapiski z Annopola” wywołały jeszcze jedno uczucie: czysty zachwyt. Miałam zaszczyt obcować z prozą wyjątkową, do której – w mojej opinii – pasują słowa wielkie, wcale nie będące przesadą. Do Wiesławy Bancarzewskiej kieruję osobisty apel: niech Pani pisze, pisze jak najwięcej. Pani pióro, nieograniczona wyobraźnia i talent to skarb, którym trzeba się dzielić. Ku radości czytelników takich jak ja.     

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia.

http://nk.com.pl/

Wyzwania: „Czytamy książki historyczne”, „Czytamy powieści obyczajowe”, "Lata dwudzieste, lata trzydzieste...", „Polacy nie gęsi”.

20 komentarzy:

  1. Ohoo jak Paulunia TAK zachwala to musi książka być już wspaniała i nie ma co się zastanawiać tylko brać i czytać:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak, Aguś; jakby nie to, że już mi przymiotników zaczynało brakować, to zachwalałabym dalej:)

      Usuń
  2. Miałam i nadal mam ogromną ochotę na "Powrót do Nałęczowa" widzę, że i tę książkę muszę przeczytać. To jak ją opisujesz sprawia że bezdyskusyjnie zapisuję ją na liście "must have"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, przeczytaj obie, bo ja nawet tak entuzjastyczną opinią nie wiem, czy oddałam to, jak bardzo mi się one podobały:)

      Usuń
  3. To moje książkowe marzenie. Jeśli Tobie się podobało to jestem pewna, że ja również będę zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę nasz bardzo zbliżony gust, myślę, że tak właśnie będzie:)

      Usuń
  4. Rozumiem, że Zapiski to druga część? A nie będzie problemu jeśli lekturę rozpocznę od tego właśnie tytułu - bo do mnie zmierza i jakoś chyba przegapiłam, że jest "Powrót do Nałęczowa" :( Teraz boję się, lekko, że się nie odnajdę w historii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Kasiu, druga część. Moim zdaniem w historii się odnajdziesz, ale jednak dużo stracisz, pomijając "Powrót do Nałęczowa", np. sam sposób transportowania się Ani w czasie może Ci się wydać niejasny. Może spróbuj poszukać pierwszego tomu w bibliotekach?

      Usuń
  5. Muszę w końcu przeczytać pierwszą część, narobiłaś mi wielkiej ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro ty po tej lekturze czujesz czysty zachwyt to chyba i ja muszę skusić się na nią, bo po tak mega pochlebnej recenzji nie pozostaje mi już nic innego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie pozostaje;) Tylko zacznij od pierwszej części, lepiej wczujesz się w całą historię:)

      Usuń
  7. Mnie również nie przekonuje zawarty w tej książce wątek fantastyczny, ale jeśli uważasz, że autorka sprytnie wplotła go w tok fabuły, to chyba dam Ci się przekonać i przeczytam ,,Zapiski z Annopola". W końcu kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to obawy przed nim miałam tylko przez moment w pierwszej części, potem historia porywa tak, że przestaje się na to zwracać uwagę:)

      Usuń
  8. tak się składa, że znam wiele osób z Annopola, jak również z Nałęczowa ;) mogłabym nawet powiedzieć, że okres dzieciństwa i strony rodzinne (mimo, że dzieli je spora odległość to znane mi są bardzo dobrze)
    chciałabym przeczytać książkę, gdzie w tle byłyby te strony :) nawet nie wiedziałam, że coś takiego ktoś napisał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ta książka jest idealna dla Ciebie:)

      Usuń
  9. A ja jeszcze nie znam pierwszej części, jaka szkoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę szkoda, pędź, Kasiu, do najbliższej biblioteki, może uda się znaleźć:)

      Usuń
  10. Czytałam "Powrót do Nałęczowa" i byłam pod wrażeniem bardzo pozytywnym, odnoszę wrażenie, że ta część jest jeszcze lepsza, dlatego koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy lepsza, bo obie są świetne, ale na pewno trzyma bardzo wysoki poziom:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.