czwartek, 23 stycznia 2014

Wojciech Zawioła "Jest takie miejsce..."


Wojciech Zawioła „Jest takie miejsce...”, G + J Książki 2011, ISBN 978-83-7778-019-0, stron 232

Wojtek jest dziennikarzem. Jego praca zapewnia mu sporo swobody i dużo wolnego czasu, który poświęca na spacery; ma nawet swoje ulubione miejsce. W czasie jednego z takich wyjść spotyka starszą kobietę, Barbarę. Nawiązuje się między nimi nić porozumienia. Z czasem pani Barbara otwiera się coraz bardziej i zaczyna opowiadać historię swojego życia.

Nie miała nawet dwudziestu lat, gdy spotkała miłość swojego życia. Może trudno w to uwierzyć, ale oboje z Henrykiem byli pewni, że do końca życia chcą być razem. Ale wojna nie dawała o sobie zapomnieć, okupacja nie słabła, aż wreszcie wybuchło powstanie warszawskie. Rozdzieliło ich, Henryk poszedł walczyć. Po wojnie Basia zaczęła go szukać...

Wojciech Zawioła jest dziennikarzem, obecnie pracującym w redakcji sportowej. Jego debiutem literackim jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się, że ta niepozorna książeczka dostarczy mi sporo wzruszeń. Na przykładzie losów swojej bohaterki sprawnie przeprowadził nas przez historię drugiej połowy XX wieku, od II wojny światowej poczynając, poprzez rozpanoszenie się w Polsce komunizmu, wybór Polaka na Stolicę Piotrową, powstanie Solidarności, na transformacji ustrojowej kończąc. I tak jak Basia Wojtkowi stopniowała emocje, zachowując układ chronologiczny i nie zdradzając za dużo, nim nie nadszedł właściwy moment, tak i sam autor dawkował napięcie, wiodące do wyjaśnienia zagadki Henryka, którego poszukiwała. Jak zwykle w przypadku narracji dwutorowej, rozgrywanej na dwóch płaszczyznach czasowych, któraś z nich musi się podobać bardziej i w tym przypadku dotyczy to opowieści starszej pani. Trzeba przyznać, że miło się zdziwiłam, jak wiarygodnie Zawioła wczuł się w jej uczucia, nastroje; jak sportretował jej dramaty i radości. Nie myślałam, że mężczyzna tak dobrze udźwignie to niełatwe przecież zadanie, do tego stopnia, że zupełnie nie ma się do czego przyczepić; mało tego, to wręcz w relacji teraźniejszej pewne zwroty czy zdania czasem mi zazgrzytały brakiem naturalności, ale było ich na tyle mało, że nie wpłynęły zupełnie na pochlebny odbiór całości.

„Jest takie miejsce...” to nie tylko opowieść o miłości widzianej w ujęciu odrobinę dziejowym, bo na przestrzeni lat i sytuacji w kraju. To także piękna rzecz o przyjaźni dwóch osób z różnych pokoleń, Wojtek mógłby przecież być wnukiem pani Basi. Doskonale się rozumieją; dla niej ich spotkania są w pewnym sensie szansą na podsumowanie własnego życia u jego schyłku; dla niego – możliwością spojrzenia na przeszłość z punktu widzenia konkretnej osoby, świadka wydarzeń, które on zna tylko z podręczników i książek, czy zdjęć wyszukiwanych w sieci.

Książka Wojciecha Zawioły idealnie wpasowała się w obchodzone w tym tygodniu święto naszych babć i dziadków. Ciepła, sympatyczna opowieść z duszą, która potrafi wzruszyć. To solidny warsztatowo i przystępny w formie debiut, który warto przeczytać.   

Książka bierze udział w wyzwaniach „Czytamy powieści obyczajowe” oraz „Polacy nie gęsi”.

16 komentarzy:

  1. Piękna książka, bardzo pozytywnie ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko we mnie wzbudziła ciepłe uczucia:)

      Usuń
  2. Kolejna ciekawa książka. Kiedy ja znajdę na to wszystko czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się jakoś dobę wydłużyć na czytanie;)

      Usuń
  3. Nie spodziewałam się, że jest to tak ciekawa pozycja! Kolejny skarb, który posiadam, gdzieś głęboko zachomikowany w półce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, Aguś. Chciałam ją przeczytać, ale nie oczekiwałam, że będzie tak dobra:)

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tym autorze. Zapisuję sobie tytuł na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisałaś tak interesującą,że mnie zaciekawiłaś! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaaaa... chyba będę musiała przeczytać czym prędzej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że Cię przekonałam:)

      Usuń
  7. To musi być piękna opowieść... Marzę aby przeczytać taką i oderwać się w końcu od notatek... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby sesja poszła Ci błyskawicznie, z dobrymi efektami, i żebyś szybko miała szansę odpocząć, najlepiej z książką pod ręką;)

      Usuń
  8. Lubię takie opowieści, chciałabym przeczytać, czemu doba nie jest dłuższa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo byśmy tylko czytały i czytały, a spać też kiedyś trzeba;) Żartuję, ale czasem przydałoby się więcej swobody na lekturę;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.