poniedziałek, 20 stycznia 2014

Anna Jean Mayhew "Sucha sierpniowa trawa"


Anna Jean Mayhew „Sucha sierpniowa trawa”, Black Publishing 2014, ISBN 978-83-7536-692-1, stron 304

Czternastoletnia June, zwana Jubie,  wychowuje się na amerykańskim Południu. Jest rok 1954, wakacje. Wraz z matką, rodzeństwem i służącą wyruszają w podróż do brata mamy, wujka Taylora; ojciec zostaje w domu. Dziewczynka nawet nie przypuszcza, jak ta wyprawa wpłynie na nich wszystkich, a na nią samą szczególnie.

Dziewczynka nie jest zbyt szczęśliwa. Z całego rodzeństwa tylko ona jest karana przez ojca. To nie jest tak, że jest złym czy wyjątkowo niegrzecznym dzieckiem, ale to jej przewinienia traktowane są jak te koniecznie wymagające nagany. Matka nie przeciwstawia się temu, zdobywa się jedynie na smarowanie ran kremem.
Ciepło i wsparcie Jubie znajduje u czarnoskórej Mary, „dziewczyny” pracującej w ich rodzinie. Zatrudnianie kolorowych służących w domach białych było wówczas czymś powszechnie przyjętym. Ale już zjawiskiem wyjątkowym było ich dobre traktowanie. Wrażliwość nastolatki nie chce przyjąć tego do wiadomości; trudno pogodzić jej się z tym, że ktoś, kogo ona kocha, może być dla innych tylko czarnuchem bez żadnych praw, kimś, kto powinien się jeszcze giąć w pokłonach przed białym panem i władcą.

Black Publishing to nowa oficyna na polskim rynku wydawniczym, która mocnym uderzeniem nań wkracza. „Sucha sierpniowa trawa” to debiut 71-letniej Anny Jean Mayhew, debiut – muszę podkreślić – obok którego nie da się przejść obojętnie. Ja nie potrafiłam. Historia Murzynów i ich traktowania zawsze mnie porusza i bulwersuje, bo dotyka dwóch zjawisk: tolerancji i uprzedzeń. Wielu ludzi na swoich sztandarach nosi hasło „tolerancja”, ale tak naprawdę daleko im do potwierdzania tego własnym postępowaniem. Zasadę „żyj i pozwól żyć innym” nie wszyscy potrafią przekuć w czyn. Zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że czasy, w których przychodzi nam żyć, nie mają tu nic do rzeczy. Podejście do drugiego człowieka zawsze wynika z charakteru i własnej woli, a uwarunkowania społeczno-kulturowe mogą być tego tylko tłem. Tak jest w życiu Jubie; dla niej Mary jest kimś ważnym, wartościową kobietą mającą swoją godność, której należy się szacunek bez względu na kolor skóry. Bo czy ona naprawdę ma aż takie znaczenie?

Skąd w białej rasie to odwieczne i niezmienne przekonanie, że może rządzić całym światem, a innym narzucać swoje warunki jako jedynie słuszne i prawidłowe? Ameryka drugiej połowy XX wieku i nie tylko jest tego haniebnym przykładem. Murzyni, dla których większości jedyną pracą była służba u białych, niezbyt mogli liczyć na odmianę swojego losu, a jeśli już to tylko na gorsze. Oddzielna łazienka, o ile w ogóle, bo częściej wygódka gdzieś z dala od domu państwa, godzina policyjna, nieprzyjmowanie w hotelach lub oferowanie tylko polowego łóżka, to tylko część z szykan, jakich doznawali. Bo była jeszcze agresja słowna, która potrafiła tak mocno zaboleć, oraz prześladowania fizyczne. I w imię czego...?

Obok bieżących wydarzeń, Jubie wraca pamięcią do tego, co zapamiętała z przeszłości, analizując nie tylko te fakty, które dotyczyły Mary, ale to, co wpływało na jej rodzinę. Sielanka, która była kiedyś, odeszła w dal; aż ciężko uwierzyć, patrząc na rodziców obecnie, że w ogóle miała kiedykolwiek miejsce. W którym momencie coś się popsuło? Czy da się to jeszcze naprawić?

Odniosłam wrażenie, że „Sucha sierpniowa trawa” jest napisana dość oszczędnym w emocje i chłodnym językiem, przez co jeszcze silniej oddziałuje na duszę czytelnika. Wnioski z rozwoju akcji mamy wyciągać sami, autorka nie podaje gotowych rozwiązań i własnych ocen. Nie uznałabym tej książki za taką do podobania, ponieważ w mojej opinii na pierwszy plan powinno wysunąć się przesłanie: pamięć. Pamięć o tym, co było i troska, by już nigdy się nie powtórzyło. Taka jest moja interpretacja fabuły autorstwa Anny Jean Mayhew.        

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Black Publishing.

http://blackpublishing.pl/ksiazki/sucha-sierpniowa-trawa


Książka bierze udział w wyzwaniach „Czytamy powieści obyczajowe” oraz „Grunt to okładka”.

25 komentarzy:

  1. Interesująca, znowu kolejna fajna lektura do przeczytania na ten rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dopiero początek nowego "sezonu";)

      Usuń
  2. Jestem pewna, że ta książka wywoła u mnie szereg myśli, choć miłośniczą oszczędnej formy nie jestem, to gdy wytłumaczona jest celowością, nie mam zastrzeżeń. Tu chyba tak będzie. Na pewno przeczytam. Mam tez nadzieje, że seria będzie trzymała poziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to było tylko moje wrażenie;)
      Przed chwilą skończyłam "Czas Motyli" i powiem Ci, że jest jeszcze lepsza, więc jest to seria naprawdę zasługująca na uwagę:)

      Usuń
  3. Nie słyszałam nigdy o tej książce, ale zarys fabuły przedstawia się interesująco, więc nie omieszkam przeczytać tę pozycje, jak trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jedna z tych, które na długo zostają w pamięci, tak jak "Służące", do których klimatu jest porównywana.

      Usuń
  4. Cieszę się, że książka znajduje się już na mojej półce, ponieważ tematyka bardzo mnie interesuje, a sama powieść wydaje się taką, obok której nie można przejść obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, nie można, tym bardziej że to właściwie jeszcze dziecko jest konfrontowane z tak trudną sytuacją.

      Usuń
  5. Z chęcią przeczytam tę książkę, bo jej tematyka bardzo mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, bo naprawdę robi wrażenie:)

      Usuń
  6. „Sucha sierpniowa trawa” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tegorocznych nowości. Już sam tytuł jest niesamowity, więc, gorąco na to liczę, cała reszta musi być co najmniej zachwycająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że masz wysokie oczekiwania:) Trzymam kciuki, żeby fabuła je zaspokoiła:)

      Usuń
  7. 71 letnia debiutantka, nieźle. Czekam właśnie na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o takiej książce, a co lepsze debiut starszej Pani ohohho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałabym nic przeciwko takiemu debiutowi;)

      Usuń
  9. Interesuje mnie wszystko co związane z amerykańskim Południem, więc dziś przytargałam tę książkę z księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to faktycznie musi być Twoja pasja:)

      Usuń
  10. Też nie potrafię przejść obok takich książek obojętnie, dlatego mam kolejny tytuł do nadrobienia. Tematyka czarnych jest bardzo trudna. Od zawsze mieli pod górkę, a przecież to są też ludzie! Mam wrażenie, że ze światem od zawsze jest coś nie tak. Chociaż może nie ze światem, ale z ludźmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jednak z ludźmi, bo niezależnie od tego, jakie by te czasy nie były, to zawsze zdarzają się takie historie...

      Usuń
  11. Debiut 71 letniej Ann? czyli istnieje dla mnie jeszcze nadzieja :-)
    Nie przeczę, że to piękna i wzruszając książka, ale nie dla mnie, ponieważ tego typu historie burzą we mnie krew, nie rozumiem rasizmu i nietolerancji, dlatego trudno czyta mi się takie książki i z natury unikam takich fabuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wiek, widać, dobry;)
      We mnie też takie książki wzbudzają wiele emocji, a jednak coś mnie do nich ciągnie.

      Usuń
  12. Piękna okładka, intrygujący tytuł , ciekawa fabuła i ...kolejna pozycja, którą na całe szczęście posiadam, bo mam wielką ochotę ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intuicja Cię nie zawiodła, gdy decydowałaś się na zakup:)

      Usuń
  13. Pięknie napisane. Sama jestem pod wielkim wrażeniem tej książki i bardzo się cieszę, że trafiła w moje rączki. Napisana językiem pozbawionym emocji, a jednak nie pozwala o sobie zapomnieć :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.