sobota, 1 lutego 2014

Marta Obuch "Miłość, szkielet i spaghetii"


Marta Obuch „Miłość, szkielet i spaghetti”, SOL 2012, ISBN 978-83-62405-24-4, stron 336

Częstochowa z Jasną Górą i pielgrzymami. Miejsce święte. Czy to możliwe, żeby w tak ważnym dla wielu katolików miejscu zalęgła się mafia...? Nie, to chyba nieprawda, przecież nowy szef Doroty jest taki piękny! Jak mógłby być gangsterem? Zatrudniła się u niego na stanowisku pielęgniarko-kucharki, to pierwsze z uwagi na jego złamaną kończynę górną. Z gotowaniem jest jednak mały problem, a w zasadzie olbrzymi, bo na kuchni Dorota się nie zna, a szczytem jej możliwości jest podanie herbaty. Ale z takiej pracy nie zrezygnuje bez walki, o nie, zrobi wszystko, byleby tylko zostać w tej cudownej willi i nie wracać do mieszkania dzielonego z upierdliwą matką, ciotką Czesią i młodszą siostrą, Eweliną. Starsza, Julia, jakoś nie chce podzielić się swoją przestrzenią życiową. U Alessandro, zwanego Aldente, nie tylko nikt jej nie wypomina każdej zużytej kropli wody, ale jeszcze lekką ręką każe jej brać pieniądze, ot tak, z szuflady, a żeby wygodniej było jej robić zakupy, przekazuje kluczyki do samochodu.

Dorota może i jako jedyna w rodzinie nie czuje pasji kulinarnej, ale od tego mają ją we krwi pozostałe panie z klanu Rzepka, żeby to wykorzystać. Drabina przez płot, głośna muzyka w kuchni i hejże, obiad dla siedmiu chłopa gotowy, a z nim pełnia szczęścia dla wszystkich. I tylko ona sama dość długo nie będzie dawała się przekonać, że faceci mieszkający w takiej konfiguracji muszą mieć coś do ukrycia.

Najmłodsza panna Rzepka ma talent do pakowania się w niecodzienne sytuacje, dlatego zawsze wiele się u niej dzieje. Podczas sesji fotograficznej na wałach klasztoru, poznaje Cezarego Trębacza, genetyka i paleoarcheologa, który pracuje nad wydobyciem kolejnego niezmiernie fascynującego okazu, zwanego wdzięcznie Brunem. Gdy Ewelina zmusza mężczyznę do wystąpienia w roli modela, nagle za jego plecami widzi coś nieprawdopodobnego... Czy tragiczny upadek z jasnogórskiej wieży, wykopaliska i gromada dowodzona przez Aldente mają ze sobą coś wspólnego?

Ze wszystkich do tej pory wydanych książek Marty Obuch, ta jest ostatnią, którą przeczytałam. I tym razem nie obyło się bez przyjemności i zadowolenia. W powieści spotykamy ponownie Cezarego, znanego nam już z „Diabelskiej ewolucji” mężczyznę z wysokim mniemaniem o sobie, ale i pełnego uroku, który sprawi, że Julii będą miękły kolana. Czarkowi szefuje profesor Leon Lesiak, człowiek niebanalny, wyrażający swoją kolorową osobowość mocno kwiecistą wymową. Ci wyraziści panowie zostają zestawieni z nie mniej barwnymi kobietami, z których każda zaistnieje na kartach tej historii mocnym akcentem.

Ewelina działa impulsywnie i spontanicznie, zadając przy tym mnóstwo pytań. Bardzo ciekawi ją prowadzone śledztwo i może by tak pójść w tym kierunku? Technikum gastronomiczne to tak niejako po drodze, skończy się samo, ale w przyszłości czemu nie skorzystać z talentów detektywistycznych? Skłonność do pewnego rodzaju broni już ma. Jej chłopak, cichy i spokojny Gabryś, zrobi dla niej wszystko, towarzysząc jej w każdej głupocie, by choć trochę ograniczyć ewentualne szkody.

Julia pragnie urlopu i odpoczynku, kocha swoją pracę, angażuje się w nią, ale ma dość, chce posiedzieć we własnym ogrodzie z książką pod ręką. Ale w te plany wdziera się kolejny klient, który nie zważa na żadne argumenty przez nią wysuwane, za to sam ma jeden potężny: takie śliczne czerwone alfa romeo. Zresztą jej szalona rodzinka też nie pozwoli na bezczynność.

Dorota na razie pracuje jako kelnerka, ale te marne grosze, jakie zarabia, nie pozwalają jej nawet na myśl o wynajęciu czegoś swojego. A ona ma powyżej uszu tego towarzystwa, z którym musi mieszkać, niby rodzina, a obcy by ją bardziej zrozumiał. U Aldente wszystko zapowiada się fantastycznie, nawet testy kulinarne, jakim jej poddawana, nie zniechęcają jej do pracodawcy. Może i pokaże, że ma słabą głowę, ale za to jaki temperament (rewelacyjna jest scena, w której pokazuje, na co ją stać)!

Przekonałam się już parokrotnie, że z Martą Obuch nie można się nudzić. Akcja toczy się warto, dialogi są błyskotliwe, postaci wzbudzają sympatię, a całość fabuły przynosi odprężenie i ulgę po ciężkim dniu. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko następnej książki pisarki.    

Książka bierze udział w wyzwaniu „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Faktycznie - z autorką nie można się nudzić, skoro tak wiele dzieje się w książce :) To coś, co lubię. Z chęcią przeczytam, jak znajdę trochę więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci zresztą każdą jedną jej książkę, a przy najnowszej, "Łopatą do serca", można płakać ze śmiechu:)

      Usuń
  2. To prawda, że Marta Obuch pisze rewelacyjne książka. ja jestem pod wielkim urokiem jej twórczości. Bieżącej pozycji akurat nie znam, ale postaram się w wolnym czasie to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli pewnie też czekasz z utęsknieniem na nową powieść;)

      Usuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki. Tytuł, hmm dość dziwny. Ale jestem zachęcona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale do treści pasuje jak ulał;)

      Usuń
  4. Bardzo fajna książka, choć Łopatą do serca podobało mi się jeszcze bardziej, zwłaszcza Riczarda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, bo wydaje mi się, że w Łopacie autorka poszła na całość, i dobrze, bo dało to rewelacyjny efekt:) A Riczarda była, hm, barwna;)

      Usuń
  5. Ciekawy tytuł, a po Twojej recenzji nabrałam na nią ochoty

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam się ze nie czytałam recenzji, bo właśnie pożyczyłam książkę w bibliotece :) i jestem bardzo jej ciekawa, Czytałam autorki "Łopatą do serca" i była rewelacyjna, liczę że i ta dostarczy mi wspaniałej rozrywki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Łopata" jest bardziej rozrywkowa, ale przy tej też można się świetnie bawić:)

      Usuń
  7. Czytałam "Łopata do serca" i ...płakałam ze śmiechu. Niesamowity styl autorki powalił mnie na kolana, dlatego wiem, że na pewno przeczytam wszystkie jej powieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy "Łopacie" faktycznie inaczej się nie da;)

      Usuń
  8. Autorkę znam tylko "ze słyszenia", ale skoro jej pióro jest tak dobre, to aż szkoda byłoby tego nie sprawdzić :) Trochę tych bohaterów się pojawia, ciekawa jestem jak autorce udało się je wykreować by każdy był wyrazisty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuję Ci, Kasiu, że tam każdy z nich jest "jakiś";)

      Usuń
  9. Jestem zachęcona powyższą propozycją, tym bardziej, że jeszcze żadnej książki autorki nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to polecałabym Ci zacząć od "Łopatą do serca", bo jest śmieszniejsza, ale ta też będzie dobra na początek:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.