czwartek, 6 lutego 2014

Juliet Grey "Maria Antoina. W Wersalu i Petit Trianon"


Juliet Grey „Maria Antonina. W Wersalu i Petit Trianon”, Bukowy Las 2013, ISBN 978-83-63431-21-1, stron 392

Umarł król, niech żyje król! Maria Antonina wie, że właśnie nadeszła chwila spełnienia. Po śmierci Ludwika XV, wreszcie zostanie królową, czyli zacznie się realizować w roli, do której jest przeznaczona. To będzie triumf: jej i męża, to oni będą najważniejsi, nadając ton życiu poddanych. A więc czas rozwinąć skrzydła.

Z mężem udało jej się zaprzyjaźnić, łączą ich ciepłe uczucia, ale nie wszystko układa się tak, jak Toinette by sobie tego życzyła. I nie tylko ona, jej matka, cesarzowa Maria Teresa, także jest rozczarowana, że młoda władczyni nie ma wpływu na polityczne decyzje Ludwika, na dobór jego najbliższego otoczenia też nie.
Sen z powiek spędza jej też ciągle nieskonsumowane małżeństwo. Lata płyną, a jej strach przed odesłaniem do Austrii wcale nie maleje. A przecież ona tak bardzo pragnie maleństwa! Wie, że musi dać Francji dziedzica, delfina, ale przede wszystkim chciałaby doświadczyć tego szczęścia trzymania w ramionach własnej perełki. Kocha dzieci, więc jak długo jeszcze ma czekać na to, co wszystkim innym dookoła przychodzi tak łatwo?

Zapomnienia szuka w Petit Trianon, pałacyku podarowanym jej przez męża. Od razu czuje, że pokocha to miejsce, które będzie tylko jej, musi tylko dopasować je do swoich potrzeb, zaczynając od zmiany dekoracji. Nie może też zapominać o sobie, przecież jako królowa jest obserwowana na każdym kroku, a potem naśladowana, staje się więc wyrocznią w kwestiach mody, strojów i fryzur. Jej nowe toalety i wymyślne koafiury budzą zachwyt, zwłaszcza jej samej. Swoją świtę ogranicza do osób naprawdę bliskich, którym chciałaby nieba przychylić za ich dobre serce i wsparcie, którego jej udzielają.

To wszystko coraz mniej podoba się poddanym. Ich sytuacja materialna daleka jest od zadowalającej, kryzys gospodarczy zatacza coraz szersze kręgi; oni nie mają na chleb, a Antonina stroi się w coraz piękniejsze fatałaszki. Do tego dochodzą plotki, pamflety i karykatury, napięcie społeczne rośnie, a królowa staje się uosobieniem doznawanych krzywd...

„Maria Antonina. W Wiedniu i Petit Trianon” to druga część trylogii poświęconej najsłynniejszej bodaj królowej Francji. Naprawdę trzeba mieć wielki talent, żeby historię, której koniec tak dobrze wszyscy znamy, spisać z pasją dającą się odczuć na każdej stronie. To napięcie, o którym wspomniałam, jest niemal namacalne i ściska żołądek w supeł. Muszę też oddać autorce szacunek za dokonanie rzeczy niebywałej: jej bohaterka w niniejszej części nie wzbudza już tak wielkiej sympatii, o nie; im dalej, tym coraz mocniej nurtowało mnie, na jak wiele rzeczy pozostanie ona jeszcze ślepa, ale z drugiej strony mimo wszystko trzymałam za nią kciuki i życzyłam sobie, żeby jakimś cudem to wszystko wiodło do innego epilogu. Ale historia jest nieubłagana.

Ta odsłona życia Marii Antoniny mocno skłania do przemyśleń. Cały czas towarzyszyły mi myśli, na ile zachowanie królowej wynikało z osobistego nieszczęścia, jakim była niemożność zostania matką. Czy wysoce rozrywkowy tryb życia i próżność zaspokajana wyszukanymi sukniami i tworzeniem nowych mód stanowiły pewien substytut, czy może ona naprawdę taka była? Gnuśna, samolubna kokietka, której do pełni radości potrzebny był tylko kolejny ciuszek i schlebianie ze strony podejmowanego dworu? Nawet gdy zdobywała się na autorefleksję, i tak nie miała sobie wiele do zarzucenia, a to, co o niej mówiono, było tylko krzywdzące, bez dania racji. Wniosek z tego taki, że najsłynniejsza w dziejach Francji królewska żona nie poddaje się jednoznacznym ocenom.

Paradoksalnie „W Wiedniu i Petit Trianon” podobało mi się jeszcze bardziej, niż pierwszy tom trylogii, a powinno być przecież na odwrót, skoro to tam Toinette bardziej do siebie przekonywała. Tym większy ukłon w stronę autorki. Pod względem merytorycznym i językowym, druga część w niczym nie ustępuje pierwszej, dalej utrzymując ten wysoki poziom przygotowania, który wywiera tak duże wrażenie. Na ostatnie spotkanie z Marią Antoniną czekam z zaciekawieniem, jakie tym razem młoda królowa wywoła uczucia. Wiedząc, do czego razem z nią zmierzamy, może być ciężko.           

Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytamy książki historyczne”.

18 komentarzy:

  1. Ja już nie mogę się doczekać ostatniego tomu!
    Wiesz, kiedyś myślałam, że królewska para sama sprowokowała swój los, na szczęście zgłębianie tematu w dużym stopniu zmieniło mój surowy ich osąd :)
    Cieszę się, że trylogia tak bardzo przypadła ci do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym już chciała ostatnią część, one są tak pisane, że chciałoby się od razu czytać dalej:)
      Dobrze, że są takie książki, które prostują myślenie. Ta na wiele niuansów otwiera oczy.

      Usuń
    2. Ja też niecierpliwie czekam na III tom.

      Usuń
    3. Fajnie, że nie jestem sama w tym oczekiwaniu:)

      Usuń
  2. Tym razem nie czuje zainteresowania powyższą książką.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nawet nie czytałam jeszcze pierwszego tomu. Muszę nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie:) Albo poczekać na trzeci tom i "załatwić hurtem";)

      Usuń
  4. Uwielbiam powieści historyczne i ta trylogia bardzo mnie interesuje. Muszę się zaopatrzyć w dwie pierwsze części przed premierą ostatniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba będzie najlepsze rozwiązanie, bo jak pisałam do Karoliny, po każdej chce się od razu czytać następną:)

      Usuń
  5. Ależ u Ciebie ładnie:) Muszę poznać tę trylogię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, etap na minimalizm nastaje:)

      Usuń
  6. W Wersalu i w Petit Trianon :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chcę przeczytać tę serię! Uwielbiam takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powoli, dzięki Tobie i Karolinie, zaczynam przychylniej patrzeć na tego typu książki, ale z lekturą chyba jeszcze trochę poczekam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co ukrywać, że Karolina jest inspiracją, jeśli chodzi o powieści historyczne:) Poczekaj, aż Cię najdzie, a potem może już poleci lawinowo;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.