wtorek, 18 lutego 2014

Dariusz Michalski "To była bardzo dobra telewizja"



Dariusz Michalski „To była bardzo dobra telewizja. Cz. 1. Misja emisji”, MG 2012, ISBN 978-83-7779-010-6, stron 528

Dariusz Michalski to sprawdzone nazwisko, jeśli chodzi o literaturę z gatunku biografii. Sięgając po jego publikację dotyczącą polskiej telewizji, nastawiałam się na wiele, oczekiwałam interesującej lektury i ani na jotę się nie rozczarowałam. Medium, jakim była i jest telewizja, to temat – rzeka, który Michalski podjął się ogarnąć i jak zwykle, wyszło mu to świetnie.

Pierwszy rozdział dotyczy historii. Choć za rok narodzin telewizji uznaje się 1952, to już w latach przedwojennych zaczęto podejmować pierwsze eksperymenty w tym zakresie. „W 1940 planowano rozpoczęcie nadawanie stałego programu” (str. 13), ale wszystko zniszczyła wojna.

Spiker, prezenter, gospodarz – jaka jest między nimi różnica? To wyjaśnia następny rozdział. Pamiętacie Jana Suzina, Edytę Wojtczak, Krystynę Loskę, Bogumiłę Wander? Ja pamiętam, legendy. Znaczną część książki poświęcił autor Teatrowi Telewizji; nie będzie chyba przesadą, jeśli napiszę, że była to jedna z najważniejszych dziedzin ówczesnej telewizji, ciesząca się olbrzymią popularnością (i oglądalnością, wraz ze wzrastającą liczbą odbiorników), ba, mało tego, stała się zjawiskiem społecznym, bo o poniedziałkowych przedstawieniach masowo dyskutowano. Olbrzymie zasługi na tym polu położyli Adam Hanuszkiewicz i Jerzy Antczak. Wybierano klasykę, spektakle reprezentowały najwyższy poziom artystyczny (bo z technicznym początkowo bywało różnie). Temu fragmentowi towarzyszyły rozmyślania podobne do tych snutych przez Michalskiego: „Teatr Telewizji, który w ciągu ponad sześćdziesięcioletniej działalności wyemitował około pięciu tysięcy spektakli, istnieje w powszechnej świadomości jako wspomnienie. Na pewno czegoś wartościowego, ważnego, pożytecznego, ale kiedyś, dawniej. Teraz już przeszłego. Nawet zaprzeszłego. Teatr TV to czas dokonany skończony” (str. 125). Cóż z tego, że w 2011 r., za sprawą sztuki „Boska!” z Krystyną Jandą w roli głównej, transmitowanej na żywo z Teatru Polonia, wrócono do chlubnej tradycji, skoro prezes od razu zapowiedział, że jest to rozrywka droga, więc nie będę sobie mogli na wiele pozwolić. Dodał również, że „tradycyjnie spektakle zbierają przed ekranami głównie widzów starszych, my zamierzamy przyciągnąć także młodych” (str. 129) – wychodzi na to, że ja chyba już nie jestem młoda, bo wolałabym oglądać sztukę teatralną, niż kolejny serial lub śpiewająco-tańczący-nie-wiadomo-jaki-jeszcze program.

„Dziennik & wiadomości”, element istotny w każdej stacji telewizyjnej; ten jedynkowy nadano po raz pierwszy drugiego stycznia 1952 r. W tej części możemy śledzić, jak mocno podlegał przemianom politycznym, będąc swoistym ołtarzykiem władzy. Autor pokusił się również o odniesienia do obecnej sytuacji programów informacyjnych wszystkich powszechnie dostępnych kanałów.

Następny rozdział to obraz sportu na szklanym ekranie oraz programów dla najmłodszych. I znów można tylko ubolewać, jak bardzo starano się wtedy, aby te audycje były wartościowe, w porównaniu do tego, jaka jest aktualna oferta dla dzieci (choć nie wiem, czy jest jakakolwiek; szybkie przejrzenie programu telewizyjnego wywołuje konsternację, bo chyba jestem ślepa, ale nie znalazłam niczego. Wiem, że są stacje tematyczne, ale Telewizja Polska jest niejako publiczna, więc gdzie ta misja, która tyle kiedyś znaczyła?) „Domowe Przedszkole”, „Tik-Tak”, „Ciuchcia”, „5-10-15”, na tym się wychowałam, a teraz....

Teatr Sensacji Kobra (kiedy był emitowany, podobno pustoszały ulice), „Tele Echo” (pierwszy talk-show) i rozrywka: „Miks”, „Telewizyjna Giełda Piosenki”, „Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”, „Listy śpiewające”; wreszcie Kabaret Starszych Panów: programy znane i uwielbiane. Dzięki Michalskiemu mamy możliwość poznania ich historii. Nie zapomniał też o mistrzach drugiego planu, czyli scenografach i ekipach technicznych.

W tytule „To była bardzo dobra telewizja” położyłabym nacisk na słowo „była”. Ta publikacja zrodziła we mnie szereg refleksji, które łączy jedno główne pytanie: jak to jest, że w siermiężnych czasach PRL-u, z szalejącą cenzurą, telewizja stała na tak wysokim poziomie? Dlaczego wtedy kierownikom i redaktorom chciało się chcieć i dbać o merytoryczną jakość przekazu? Skąd bierze się to, że zadowalamy się papką, która jest nam serwowana teraz (piszę ogólnie, bo może jednak się nie zadowalamy i wybieramy co innego, tylko co, skoro wszędzie schlebia się niższym gustom)? Kiedy przestaliśmy wymagać więcej, przyjmując byle co? To oczywiście pytania, nad którymi można się dłużej zastanawiać; chciałam tylko pokazać, jakie emocje może wywoływać ta książka Dariusza Michalskiego. Oprócz rozmyślań, na pierwszy plan wysuwa się też sentyment, bo to, co było wtedy, raczej już nigdy nie wróci.                 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu MG.

http://www.wydawnictwomg.pl/to-byla-bardzo-dobra-telewizja/


Wyzwania: „Nie tylko literatura piękna” oraz „Polacy nie gęsi”.

18 komentarzy:

  1. Zanim przeczytałam pierwsze zdanie Twojej recenzji, to pomyślałam dokładnie to samo :) Na Michalskiego jednak można liczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, nie dość, że podejmuje ciekawe tematy, to jeszcze potrafi je świetnie przekazać:)

      Usuń
  2. Tym razem nie dla mnie. Po prostu tematyka tej książki nie trafiła w mój aktualny gust czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może jeszcze przyjdzie na nią czas;)

      Usuń
  3. Teraz nie mam na nią ochoty, ale może kiedyś. Lubię czytać o czasach PRL-u :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, czytam już sobie następną w klimacie i jestem z tego ogromnie zadowolona;)

      Usuń
  4. Fajna książka, podobała mi się i zgadzam się mnóstwo refleksji wywołuje. Wydaje mi się, że w czasach PRL ludziom się chciało robić dobre programy, sztuki itd., aktorzy, dziennikarze byli lepsi niż obecnie, lepiej przygotowani do zawodu, nie było celebrytów, a wszystko to wynikało jak sądzę, właśnie z życia w czasach PRL, bo mniej ludzi studiowało, bo trudniej było cokolwiek także w kulturze i sztuce zrobić, gdzie szalejąca cenzura cięła wszystko jak leci i może właśnie to było powodem dobrej jakości - trzeba było program zrobić tak inteligentnie, żeby widz się połapał a cenzura nie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak właśnie było. I może chciano jeszcze uświadomić ludziom, że nie są skazani tylko na propagandę?

      Usuń
  5. Poznałam styl autora podczas czytania książki o Krzysztofie Klenczonie, więc z chęcią przeczytam i tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze Ci polecę o Kalinie Jędrusik, też jest warta przeczytania:)

      Usuń
  6. Jakoś nie jestem przekonana do tej książki, ale może kiedyś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, znów historia, ale super podana, więc możesz się skusić:)

      Usuń
  7. ,,Tik, tak", ,,Ciuchcia"" ehh, to były czasy, chciałabym powrócić do nich chociaż na chwilę :) z chęcią powyższą książkę przeczytam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, do tego, jak się wracało ze szkoły i oglądało...

      Usuń
  8. Sama bym pewnie nie zwróciła uwagi na tę książkę, a tak - już jestem jej ciekawa. Fajnie jest spojrzeć na pewne rzeczy od kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę, a tutaj takiego spojrzenia jest mnóstwo;)

      Usuń
  9. Jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też znasz Michalskiego, więc powinna Ci przypaść do gustu:)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.