sobota, 6 lutego 2016

Maciej Krupa "Kroniki zakopiańskie"


Maciej Krupa „Kroniki zakopiańskie”, Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem, Czarne 2015, ISBN 978-83-8049-149-6, stron 288

Rzadko mam okazję pojechać w góry (a przecież nie mam do nich jakoś bardzo daleko), ale rekompensuję to sobie (a przynajmniej staram się) lekturami na ich temat. Uwielbiam czytać o polskich pasmach górskich, szczególnie o Tatrach i o samym Zakopanem, choć do miasta jako takiego i jego otoczki można mieć wiele uwag. Z sentymentem wspominam dwa tomy opowieści snutych przez Paulinę Młynarską i Beatę Sabałę-Zielińską oraz „Sklep potrzeb kulturalnych po remoncie” Antoniego Kroha, który zresztą rekomenduje „Kroniki zakopiańskie”. Nie wytłumaczę racjonalnie, dlaczego tak mnie ciągnie do publikacji tego typu, po prostu tak jest. Stąd też na widok opracowania Macieja Krupy oczy mi się zaświeciły i natychmiast powędrowało ono na listę lektur obowiązkowych. A teraz z radością mogę o nich napisać kilka słów.

Maciej Krupa jest etnologiem, dziennikarzem, przewodnikiem tatrzańskim, a także autorem i współautorem książek poświęconych Podhalu. Jak sam pisze we wstępie, jego publikacja to „prywatna historia Zakopanego”, która rozgrywa się na przestrzeni lat 1616-1939, choć bardziej koncentruje się na drugiej połowie XIX wieku do wybuchu II wojny światowej, jako tej cezurze, która raz na zawsze zmieniła obraz Zakopanego. Układ jest prosty i przystępny: jeden rok – jedna historia dobrana czysto subiektywnie – „nie są to najważniejsze wydarzenia danego roku w jakimkolwiek „obiektywnym”, historycznym sensie. Opisałem te zdarzenia, miejsca i osoby, które wydały mi się interesujące, charakterystyczne, czasem szerzej nieznane. Opisywanym historiom towarzyszą zdjęcia uzupełniające opowieść. Często przedstawiają one miejsca, których już nie ma, i ludzi, którzy już dawno odeszli. Chciałem ich na kartach tej książki zatrzymać” (str. 9). I moim zdaniem, udało się autorowi tej sztuki dokonać.

„Kroniki zakopiańskie” to jedna z tych publikacji, które można czytać na wyrywki lub rozdział po rozdziale. Mnie porwała na tyle, że pochłonęłam ją jednym tchem, choć obiecywałam sobie - po kilku pierwszych tekstach, gdy już wiedziałam, że to będzie znakomita rzecz - że będę się delektować i dawkować sobie przyjemność. Obietnica sobie, a rzeczywistość sobie. Myślę, że sukces „Kronik...” tkwi w tym, iż Krupa oddał specyfikę tej miejscowości wyrosłej u stóp Tatr. Króciutkie teksty, każdy niby o czym innym, a jednak składają się one na malowniczy portret miasta i regionu jedynego w swoim rodzaju, z niepowtarzalną historią.

Na kartach książki przewija się cała plejada postaci tworzących polską kulturę. Józef Ignacy Kraszewski, Helena Modrzejewska, Ignacy Jan Paderewski, Artur Rubinstein, Joseph Conrad, Kornel Makuszyński, Rafał Malczewski oraz ten, bez którego legenda Zakopanego byłaby o wiele uboższa, czyli Stanisław Ignacy Witkiewicz. Jest mowa o tych pierwszych, o właścicielu dóbr zakopiańskich, którym był hrabia Władysław Zamoyski, i o tych najbardziej zasłużonych, jak doktor Tytus Chałubiński czy Andrzej Chramiec. Jest tekst o przewodnikach górskich, także o „górskim świętym”, czyli Klimku Bachledzie. Dowiemy się również, jak stawiano krzyż na Giewoncie, kto pierwszy wszedł zimą na Gerlach, czym była Rzeczpospolita Zakopiańska, jak wyglądało wesele na Rojach i czemu mówiło się o klątwie Zamarłej Turni. A to i tak jeszcze nie wszystko; co tekst, to perełka, a jednocześnie miniaturka arcyciekawa i fascynująca, zachęcająca także do zgłębiania tematu na własną rękę.  

„Kronik zakopiańskich” nie chce się kończyć. Jak dla mnie, ta książka mogłaby mieć co najmniej trzy razy taką objętość. Klimatyczna, nastrojowa, budzi sentyment za czasem minionym. W mojej opinii, Maciej Krupa stworzył publikację idealną.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Księgarni ArtTravel.

http://www.arttravel.pl/


10 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłam w górach, ale marzę o tym, żeby kiedyś je zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że byłabyś zachwycona:)

      Usuń
  2. No proszę, nie miałam jeszcze okazji przeczytać czegoś w tym rodzaju, a szkoda, bo góry mają swój klimat. :) O wiele bliżej mi do morza, więc w górach bywam rzadko, więc tym bardziej... ;)
    Pozdrawiam!
    Hon no Mushi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam do lektury i tej pozycji, i tych wspomnianych w pierwszym akapicie:)

      Usuń
  3. Dla miłośników gór to nie lada gratka. Nie mówię nie, ale póki co mam inny zestaw lektur w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadę w góry na weekend majowy (akurat do Zakopanego) więc książka w sam raz do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jedziesz, to polecam też te duetu Młynarska-Sabała-Zielińska. Krupa bardziej, jeśli chce się szukać śladów z przeszłości; dziennikarki bardziej współcześnie.

      Usuń
  5. Na książkę mam ogromną chęć, ale jeszcze bardziej chciałabym pojechać do Zakopanego. Byłam tam tylko raz w podstawówce, już jakieś 15 lat temu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja ma trochę krótszy czas od ostatnich odwiedzin. Ale miejsc do zobaczenia ciągle dużo.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.