czwartek, 18 lutego 2016

Diane Ducret "Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji"



Diane Ducret „Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji”, Znak Horyzont 2016, ISBN 978-83-240-3442-0, stron 384

Jeśli chodzi o decydowanie o sobie, rozumiane jak najszerzej i w uniwersalnym wymiarze, oraz o dysponowanie własnym ciałem, to tak, mam bardzo radykalne poglądy, można nawet powiedzieć, że feministyczne, co od razu jest przez niektórych odbierane pejoratywnie, nie wiedzieć czemu (to znaczy wiedzieć, kłania się myślenie stereotypami...). Zawsze burzy się we mnie krew, gdy ktoś chce podejmować decyzje odnośnie do ciała kobiet, bo po pierwsze, najszybsi są do tego mężczyźni, a po drugie, ich płciowość ma o wiele więcej praw i jakoś w nią akurat nikt nie chce ingerować. Moim zdaniem tymczasem, o losie kobiety – szczególnie w każdym aspekcie jej seksualności – może decydować tylko ona sama (przy współpracy i w porozumieniu z partnerem). Takie, a nie inne, poglądy sprawiły, że „Zakazane ciało” pióra francuskiej autorki uznałam za lekturę dla siebie obowiązkową.

Nie da się zaprzeczyć, że Diane Ducret do tej pory była dla mnie przede wszystkim specjalistką od kobiet dyktatorów, które zaprezentowała w dwóch tomach z cyklu „Prawdziwe historie”, dlatego też tematyka, jaką zajęła się w najnowszej publikacji, była dla mnie sporym zaskoczeniem (choć tylko chwilowym). Już po zapoznaniu się z nią, doszłam do wniosku – i chyba nie jest on zbyt śmiały – że autorka nie odbiegła znacząco od poprzednich zainteresowań. Nadal na pierwszym planie jest kobieta, a obok niej mężczyźni, którzy próbowali narzucić swoją dominację – tam: własnej ojczyźnie i obywatelom, tutaj: ciału kobiety i ogólnym poglądom na rolę jej seksualności.

Zagłębiając się w kolejne strony „Zakazanego ciała” można zaobserwować, iż płeć kobiety i obsesja na jej punkcie objawiana przez mężczyzn, raczej nie mają narodowości – w każdym kraju i w każdej kulturze na pewno da się znaleźć na nią przykłady. Ducret przedstawia, jakie było tego skutki. Zaczyna jednak od historii odkrywania łechtaczki i przekonań, czym ona w ogóle jest (dla Platona była wierzgającym zwierzęciem...) oraz tego, jak zmieniało się doń podejście na przestrzeni wieków. Możemy prześledzić tę ewolucję, a czasami wręcz rewolucję – bo o ile „starożytni bynajmniej nie nienawidzili kobiecej seksualności” (str. 23), to z biegiem lat coraz szybciej rosło grono tych, którzy w łechtaczce widzieli „bestię nieznającą posłuchu” i traktowali ją jako „ułomność i skazę” (str. 65), której koniecznie należało się pozbyć.    

„Zakazane ciało” miejscami nie jest książką dla ludzi o słabych nerwach. Metody, jakimi się nieraz posługiwano, i dzisiaj budzą grozę i dreszcze przerażenia. Przykładowo Harvey Kellogg (skądinąd wynalazca płatków kukurydzianych) uważał, że współżycie powinno się odbywać raz w miesiącu, by więc kobiety nie były zbyt wyrywne i nie chciały zbyt wiele, należało polewać ich narządy płciowe kwasem karbolowym, co „niezawodnie ucisza wszelkie nienormalne podniecenie” (str. 105). Porażają informacje o masowych gwałtach na mieszkankach Bałkanów w latach dziewięćdziesiątych czy o polityce jednego dziecka w Chinach i przymusowych aborcjach dokonywanych na kobietach, które były w ciąży z kolejnym. Z drugiej jednak strony, kobiece narządy były opiewane w poezji czy uwieczniane na obrazach (inna sprawa, że zwłaszcza malowidła wywoływały różne uczucia i np. „Pochodzenie świata” pędzla Gustave’a Couberta, przedstawiające „owłosiony srom kobiety bez twarzy ani nóg” (str. 277), w salonie właściciela zakryte było innym obrazem i pokazywane jedynie tym, których uznano za gotowych na tak „wstrząsające” doznanie).

Francuska autorka porusza każdy temat związany z kobiecą intymnością, choć ta czasem przestawała być intymna, stając się polem publicznej walki. Pisze o wynalazkach: antykoncepcji, pierwszych środkach higienicznych stosowanych w trakcie miesiączki czy o wibratorach. Sporo miejsca poświęca kwestiom wyglądu warg sromowych – w XIX w. w Afryce istniał rytuał ich wydłużania, a dzisiaj chirurgia plastyczna miejsc intymnych staje się coraz bardziej dochodowa. Autorka przedstawia tych, którzy walczyli o porody bez bólu, a także tych, którzy przyznawali kobietom prawo do orgazmu. Jednym słowem, „Zakazane ciało” to interesująco i przystępnie podana historia kobiecej płciowości w pigułce.

Książka Diane Ducret jest niezwykle cennym świadectwem. Jest też bardzo potrzebna, dobrze, że została napisana, ponieważ daje świadomość tego, co w poprzednich epokach musiały przejść kobiety – i czego doświadczały ich narządy – byśmy my, te współczesne, mogły się cieszyć z ich posiadania. Ale nigdy nie zapominajmy, że nadal są miejsca, gdzie kobiety, z uwagi na sam fakt swojej płci, są traktowane źle, które nie mogą czerpać radości ze swojego życia intymnego. Niestety nadal znajdują się tacy mężczyźni – największe nieszczęście w tym, że to właśnie oni najczęściej pchają się do władzy – którzy wiedzą lepiej, niż sama kobieta, czy i kiedy ma ona mieć dzieci, z kim i jak poczęte, jak ma je urodzić, czy wolno jej stosować antykoncepcję i jaką, itp. Niestety nadal ofiary gwałtów słyszą, że same są sobie winne, bo prowokowały, nosiły krótkie spódniczki albo obcisłe spodnie. Dopóki te aspekty nie ulegną zmianie, myślę, że do podtytułu książki Diane Ducret wciąż można będzie dopisywać „historia i teraźniejszość męskiej obsesji”. I może dlatego warto też zwrócić szczególną uwagę na jej przesłanie: „(...) z owego ciała, które niektórzy zwą zakazanym, uczyńmy narząd wolności, który triumfuje nad prawem, nad oprawcami i nad świętoszkami. Niech już go nie obchodzi, czy to się komuś podoba, czy nie, tylko powie po prostu: „Jestem kobietą (...)” (str. 379).

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont. 

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,7338,Zakazane-cialo-Historia-meskiej-obsesji

20 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie, jaki ból musiały czuć kobiety, gdy ich narządy płciowe były kwasem karbolowym. Totalny szok. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest trochę więcej rzeczy, których ja też sobie nie wyobrażam.

      Usuń
  2. Kupiłam sobie tą książkę ostatnio i jest już do mnie w drodze. Nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę, a Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie co do słuszności wyboru:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się założyć, że nie pożałujesz zakupu.

      Usuń
  3. Czuję, że byłabym mocno przerażona. Ale warto przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę, ze tę powieść powinna przeczytać każda kobieta, choćby wyrywkowo. Notabene, przypomniał mi sie film "Histeria", jak to wynaleziono wibrator ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta na pewno, panom też by się przydało;)

      Usuń
  5. Widziałam książkę, ale nie spodziewałam się takiej zawartości. Warto przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mnie zaintrygowałaś tą recenzją! Z jednej strony jestem przerażona tą książką, a z drugiej koniecznie muszę ją przeczytać. Odnośnie kobiecości i kobiecego ciała zawsze, ale to zawsze, najbardziej irytuje mnie kultura muzułmańska. Już samo zakrywanie każdej części ciała kobiety oznacza totalną dominację i kontrolę nad jej życiem. Choć to jeszcze w pewnym sensie można zrozumieć, ale nie godzę się na to, że ktoś ma prawo zmusić kobietę do aborcji (Chiny, o których wspominasz), że ktoś może polewać kwasem miejsca intymne(?!) albo obrzezania... Książka osiada w tematyce, którą swego czasu bardzo się interesowałam. Myślę, że to pora, aby wrócić do takich tematów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do kultury muzułmańskiej, też nie jestem w stanie jej pojąć.
      Cieszę się, że udało mi się zachęcić do lektury, książka jest naprawdę wartościowa:)

      Usuń
  7. To bardzo wartościowa lektura. Świetnie mi się ją czytało, choć momentami byłam przerażona, a często zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, skala uczuć podczas lektury dość rozległa.

      Usuń
  8. Świetna recenzja! Gdyby nie fakt, że już przeczytałam "Zakazane ciało", po przeczytaniu Twojej opinii z pewnością bym po nią sięgnęła :)

    Mnie osobiście urzekła nie tematyka, a styl pisania autorki - całość wiedzy, choć momentami nieprzyjemnej, została podana w formie anegdoty, w wielu miejscach podszytej lekką ironią.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz ślad swojej obecności. Komentarze wulgarne i obraźliwe będą usuwane.